"Możliwa miłość", nowy film Lee Chang-donga, będzie walczył o Oscara

"Możliwa miłość" to film, którym po ośmiu latach milczenia powraca koreański mistrz kina Lee Chong-dong. Powraca w wielkim stylu: jego produkcja będzie kandydatem Korei Południowej w oscarowym wyścigu.

"Możliwa miłość", nowy film Lee Chang-donga, będzie walczył o Oscara

"Możliwa miłość", reż. Lee Chang-dong

Foto: mat. prasowe

Lee Chang-dong ostatni film nakręcił w 2018 roku. "Płomienie" - mroczna, kafkowska adaptacja opowiadania Murakamiego - weszła do kanonu koreańskiego kina, zdobywając nagrodę FIPRESCI w Cannes i jako pierwszy koreański film trafiając na oscarową shortlistę w kategorii międzynarodowej. A potem reżyser zamilkł. Na osiem lat.


Osiem lat przerwy, dwa małżeństwa, jedno pożądanie

"Możliwa miłość" to pozornie spokojna historia dwóch małżeństw. Mi-ok i jej zwolniony z pracy mąż Ho-seok żyją spokojnie z małym synem. Do kobiety zgłasza się Ye-ji, dokumentalistka realizująca film o osobach, które straciły pracę, proponując, aby została bohaterką jej dokumentu. Podczas realizacji zdjęć kobiety się zaprzyjaźniają, nieoczekiwane jednak Mi-ok zakochuje się w Sang-woo, mężu Ye-ji. W obu związkach zaczynają pojawiać się pęknięcia…

W obsadzie znalazła się czwórka koreańskich gwiazd: Jeon Do-yeon, Sul Kyung-gu, Zo In-sung oraz Cho Yeo-jeong. Dwoje pierwszych już wcześniej współpracowało z Lee Chang-dongiem: Jeon Do-yeon jest laureatką Złotej Palmy za rolę w "Sekretnym świetle", natomiast Sul Kyung-gu zagrał główną rolę w poruszającym "Miętowym cukierku". Z kolei Cho Yeo-jeong jest znana z oscarowego "Parasite" Joon Ho-Bonga.


Do czterech razy sztuka?

15-osobowy komitet selekcyjny jednogłośnie wybrał "Możliwą miłość" spośród zgłoszonych tytułów. W uzasadnieniu film został opisany jako medytacja o "delikatnych formach przemocy, niepełnej wolności i naturze prawdziwego szczęścia", wskazywano także wielowymiarowość relacji między bohaterami, refleksję nad miłością, pożądaniem i grzechem pierworodnym. Komitet stwierdził, że w tym filmie kumulują się "najważniejsze cechy i obsesje twórczości Lee jako filmowca" podkreślając zarazem precyzyjną reżyserię oraz niemal bezbłędne kreacje czwórki głównych aktorów.

To już czwarty film Lee Chang-donga reprezentujący Południową Koreę na Oscarach - po "Oazie" (2002), "Sekretnym świetle" (2007) i właśnie "Płomieniach" (2018). Jednak to Bong Joon-ho i "Parasite" (2019) jako pierwszy nieanglojęzyczny obraz w historii zdobył zarówno Oscara dla najlepszego filmu międzynarodowego, jak i dla najlepszego filmu. Z kolei Park Chan-wook z "Podejrzaną" (2022) i "Bez wyjścia" (2025) dwukrotnie dotarł na shortlistę. Jak widać Korea wie, jak grać w tę grę - bo przecież Oscary i nominacje to jest wielka gra - i wierzy, że Lee Chang-dong może dotrzeć na szczyt.

Szeroka kampania oscarowa

Film współprodukowały Anonymous Content i koreańskie NOWFILM i Pinehouse Film, a prawa do dystrybucji międzynarodowej ma Netflix. Co ważne, platforma nie zamierza potraktować "Możliwej miłości" jako ekskluzywnej premiery streamingowej: film wejdzie do kin w Korei 23 września, w Australii 22 października, a dzień później w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Irlandii i Japonii. Na samym Netfliksie będzie globalnie do obejrzenia dopiero od 6 listopada. To klasyczny układ oscarowy: produkcja najpierw trafia do kin, a do streaming w dalszej kolejności.

Komitet selekcyjny zaznaczył wprost, że Netflix szykuje kampanię nie tylko w kategorii międzynarodowej, ale też w wyścigu o główną nagrodę. "Możliwa miłość" pojawi się w konkursie MFF w Wenecji i w programie Special Presentations MFF w Toronto. To wszystko wskazuje, że sprawa jest naprawdę traktowana bardzo poważnie. Ceremonia 99. edycji Oscarów zaplanowana jest na 14 marca 2027 roku.


Piotr Radecki