Arek Pasożyt: ten film odczarowuje sytuację "czarnej materii" świata sztuki
"Arek. Mama. Panorama" w reżyserii Mikołaja Janika to pełnometrażowy dokument, który miał premierę podczas festiwalu Docs Against Gravity. A teraz wchodzi do kin. Ryszard Jaźwiński rozmawia z reżyserem i głównym bohaterem filmu.
Arek Pasożyt w dokumencie "Arek. Mama. Panorama", reż. Mikołaj Janik
Foto: mat. prasowe
Nadopiekuńcza mama? Jest. Milczący tata? Też. Kryzys twórczy i stałe uczucie niespełnienia? Są! Arek Pasożyt naprawdę ma pod górkę. By uwolnić się z sytuacji bez wyjścia, postanawia po raz pierwszy w życiu wyjechać w Tatry. Tam trafia na ślad największego obrazu w historii Polski - monumentalnej (115x16 m!) "Panoramy Tatr", zaginionej ponad 130 lat temu. I postanawia ją odnaleźć. Arek pokonuje rowerem urokliwe wsie Podhala i wspina się na tatrzańskie granie. W czasie poszukiwań walczy z sierpniowym słońcem, kruchą ludzką pamięcią i wadliwą kuchenką turystyczną. Odkrywając kolejne fragmenty układanki, dowiaduje się coraz więcej o historii sprzed lat, ale i o sobie samym.
Spotkanie z gościem, który się angażuje
Pierwszą rzeczą, którą trzeba wyjaśnić, to kwestia nazwiska głównego bohatera filmu. Czy Arek Pasożyt, to jest nazwisko prawdziwe? - To jest jedna z niewielu rzeczy, które wybrałem sam - czyli pseudonim "Pasożyt". Ze względu na sytuację społeczną, artystyczną i status osoby artystycznej w społeczeństwie, moje koncepcje ideologiczne, światopoglądowe, kierunki myślenia i tak dalej. 16 lat temu to było nośne przy okazji rozmów o emeryturach dla osób artystycznych i dla środowiska artystycznego. I to nadal jakoś się ciągnie. I właśnie niedawno wróciło - tłumaczy Arek Pasożyt.
Mikołaj Janik szukał tematu i bohatera swojego nowego filmu, właśnie z dziedziny performansu. Wtedy znajoma opowiedziała mu o Arku. - Zacząłem o nim czytać i zaintrygował mnie. Szczególnie zainteresowała mnie akcja "Dom", która polegała na tym, że Arek przez kilka miesięcy zamieszkał na osiedlu pomiędzy blokami. Tam wybudował mikro Dom Kultury, w którym mieszkał. Zaprosił do współpracy młodzież, była tam galeria, wystawy… - mówi o początkach filmu w rozmowie z Ryszardem Jaźwińskim.
- Pomyślałem, że jeżeli gość przez parę miesięcy bez wynagrodzenia angażuje się w społeczność, żeby coś fajnego powstało, to pewnie warto się z nim chociaż spotkać - dodaje.
Ciche tygodnie po montażu
Drugi człon tytułu - "Mama" - wskazuje na głębsze wejście w życie prywatne głównego bohatera. Nie obyło się jednak bez zgrzytów. - Nie myślałem, że to pójdzie tak głęboko, że pójdzie w rodzinę w prywatność. Starałem się wprowadzać moich rodziców, którzy są na emeryturze, by ich włączyć, pokazywać jakieś relacje, ale na moich zasadach. A tutaj było to na zasadach, że tak powiem, filmu dokumentalnego. I to zupełnie inaczej wyglądało - opowiada Arek Pasożyt. - Wpuściłem Mikołaja, moja mama wpuściła i mój tata, milcząco, ale też wpuścił. I jak to jest przy filmie dokumentalnym, wpuszcza się ekipę filmową i nikt nie wie, co z tego wyjdzie, bo nie selekcjonuje się tych zdjęć. Mikołaj z Moniką robili montaż i później zobaczyłem efekt finalny, narrację, którą proponuje Mikołaj. I mieliśmy ciche tygodnie - przyznaje.
"Czarna materia" świata sztuki
- Arek jest osobą artystyczną, która ma bardzo mocny swój wizerunek. I wie, jak chce być postrzegany. Więc na pewno zderzenie, między tym, jak ja go widzę, a jak on siebie widzi, wytworzyło napięcie. Jednak wydaje mi się, że efekt finalny jest zadowalający. Że efekt kuli śnieżnej, jest czymś, na czym mu zależało. I się wydarzył - ocenia reżyser. - Mam wrażenie, że tym filmem odczarowujemy trochę sytuację bytową osób artystycznych. Bo zazwyczaj myślimy o wierzchołku góry lodowej, o wielkich nazwiskach, ludziach, którzy rzeczywiście z tego żyją, pracują i są widoczni. Ale jest ta "czarna materia" świata sztuki, z której ja też się wywodzę, która nie jest aż tak widoczna, a która utrzymuje to całe środowisko artystyczne. Bo wiadomo, że na kilku nazwiskach ta kultura się nie wytworzy - wskazuje bohater filmu.
Całej rozmowy można posłuchać »TUTAJ«.
Piotr Radecki