"Jestem częścią tej historii". Reżyser Maciej Cuske o "Kandydatach Śmierci"
W kinach można już obejrzeć nagradzany dokument "Kandydaci Śmierci". Z Maciejem Cuske - reżyserem i jednym z bohaterów filmu - rozmawiał Ryszard Jaźwiński. - Byłbym po prostu nieuczciwy, gdybym nie zwrócił również kamery na siebie, bo jestem częścią tej historii, po prostu jestem częścią tych chłopaków, o których opowiadam - mówił gość audycji "Trójkowo, filmowo".
"Kandydaci Śmierci", reż. Maciej Cuske
Foto: mat. prasowe/Against Gravity
Kilkanaście lat temu Maciej Cuske zabrał swojego syna Staśka i dwóch jego kolegów - Rafała i Adriana - na wakacje, podczas których wspólnie nakręcili horror. Chciał w ten sposób odciągnąć chłopców od komputerów. Nie przypuszczał wtedy, że przerodzi się to w jedną z największych przygód jego życia i że razem stworzą nie tylko unikalną, ale też jedyną w swoim rodzaju serię horrorów zatytułowaną "Kandydaci Śmierci".
Posłuchaj audycji Trójki:
"Kandydaci Śmierci" z nagrodą na MDAG
Dziś chłopaki mają prawie 30 lat. Bardzo się zmienili, a każdy z nich szuka własnej drogi. "Kandydaci Śmierci" to zapis ich filmowych przygód na przestrzeni kilkunastu lat. To film o nich samych, o dorastaniu, pytaniach, lękach i marzeniach, a przede wszystkim o potędze wieloletniej przyjaźni.
Film zdobył trzy nagrody na Millennium Docs Against Gravity, w tym Nagrodę dla najlepszego filmu polskiego. Od 7 sierpnia "Kandydatów Śmierci" można obejrzeć w kinach. Z reżyserem filmu, który okrzyknięto "dokumentalnym Boyhoodem" rozmawiał Ryszard Jaźwiński.
Maciej Cuske: pomyślałem sobie, że ten film jest też o mnie
- Film powstawał przez 17 lat, a gdyby wziąć pod uwagę wszystkie materiały, które w tym filmie się znajdują, to prawie 40 lat - mówił Maciej Cuske.
- Pomyślałem sobie, że ten film jest też o mnie. Dotykam w nim czegoś, co jest dla mnie bardzo istotne - przyjaźni. Chciałem nawiązać w tym filmie także do ojej przyjaźni i ją przywołać - powiedział gość Ryszarda Jaźwińskiego.
To pierwszy film, w którym Maciej Cuske pojawia się także jako jeden z bohaterów. - Zdarzyło mi się już gdzieś delikatnie siebie przemycać do filmów, bo robiłem filmy, które dotykały mojego świata i tam czasami można było mnie usłyszeć, delikatnie zobaczyć. Tutaj poczułem, że byłbym po prostu nieuczciwy, gdybym nie zwrócił również kamery na siebie, bo ja jestem częścią tej historii, po prostu jestem częścią tych chłopaków, o których opowiadam - tłumaczył reżyser i bohater "Kandydatów Śmierci".
"Nie przypuszczałem, że ten film będzie aż tak ciepło przyjmowany"
Od 7 sierpnia "Kandydatów Śmierci" można oglądać w kinach. W wielu projekcjach biorą udział tytułowi "kandydaci". - Pewnie trochę nieskromnie to zabrzmi, ale nigdy nie przypuszczałem, że ten film będzie aż tak ciepło przyjmowany. Czytam jakieś komentarze i słyszę od ludzi, że widzą załzawionych, zapłakanych ludzi po seansach - mówił Cuske.
- Starałem się, żeby śmiech łączył się z nostalgią, smutkiem, z jakimiś wspomnieniami, które czasem bolą, które czasami nas cofają w jakąś wspaniałe wspomnienia. Ten film tak różnie faluje. Bardzo się starałem, żeby ten film zaskakiwał cały czas widza. Oczywiście bardzo chciałem, żeby ten film był tak przyjęty, ale nie spodziewałem się aż takiego miłego przyjęcia. To jest ogromny prezent dla reżysera, dla twórcy, dla nas wszystkich - przyznał reżyser.
Czytaj także:
- "Kandydaci Śmierci" najlepszym polskim dokumentem. Rozmowa z Maciejem Cuske
- O miłości "Przez ścianę". Maciej Sobieszczański o swoim najnowszym filmie
- "To film o przygodach". Bohaterowie "Kandydatów Śmierci" w Trójce
Ewelina Kołaczek