"Są ludzie, którzy nie zapomnieli, że wojna w Ukrainie nadal trwa"
Prezes Fundacji Humanosh Piotr Skopiec opowiedział w "Rozmowie w Trójce" o działaniach fundacji na terenach objętych wojną i niebezpieczeństwie, z którym muszą liczyć się wyjeżdżający do Ukrainy wolontariusze. - Zawsze martwimy się i boimy się o nasze życie. Staramy się zabezpieczyć w taki sposób, na jaki pozwalają nam środki - mówił gość Trójki.
Prezes Fundacji Humanosh Piotr Skopiec
Foto: Marek Kudelski/Agencja SE/EastNews
Pełnoskalowa wojna w Ukrainie trwa już ponad 4,5 roku - od 24 lutego 2022 roku. Od początku inwazji na teren Ukrainy jeżdżą wolontariusze, którzy dostarczają pomoc humanitarną, organizują transporty medyczne i ratują cywilów. Jedną z takich organizacji jest Fundacja Humanosh im. Sławy i Izka Wołosiańskich.
Michał Jędrkowiak w "Rozmowie w Trójce" gościł Piotra Skopca - prezesa Fundacji Humanosh, farmaceutę, który bierze czynny udział w misjach medycznych i humanitarnych na terenie Ukrainy.
Posłuchaj audycji Trójki:
Piotr Skopiec opowiada o pomocy na terenie Ukrainy
Piotr Skopiec mówił w Trójce, że wolontariusze pomagają między innymi wewnętrznym przesiedleńcom, którzy opuszczali swoje domy, wyjeżdżając z niebezpiecznych terenów często jedynie z potrzebnymi dokumentami. - To osoby bardzo pokrzywdzone przez los. My do nich jeździmy z pomocą medyczną i humanitarną, żeby im zapewnić podstawowe badania medyczne, podstawowe leki i zaopatrzyć ich chociaż w ubrania - mówił prezes fundacji.
Wolontariusze spotykają się wtedy z dużą wdzięcznością. - Bardzo się cieszą, że ktoś o nich pamięta i że są ludzie, którzy nie zapomnieli, że wojna w Ukrainie nadal trwa, już prawie piąty rok. (...) Radość, którą sprawia im wizyta i wsparcie polskich medyków, daje nam siłę, żeby jechać tam ponownie i pomagać dalej - przyznał Skopiec.
"Zawsze martwimy się i boimy się o nasze życie"
Piotr Skopiec często jeździ z pomocą do Charkowa, który codziennie narażony jest na rosyjskie ataki z powietrza. - Zawsze martwimy się i boimy się o nasze życie. Staramy się zabezpieczyć w taki sposób, na jaki pozwalają nam środki, staramy się jeździć z przewodnikiem - mówił gość Trójki.
Opowiedział też o jednej z bardzo niebezpiecznych sytuacji. W nocy z 14 na 15 czerwca 2026 roku w wyniku zmasowanego rosyjskiego ataku dronów i rakiet na Kijów poważnie uszkodzona i podpalona została historyczna Ławra Peczerska w Kijowie. - Dwie godziny po pierwszym ataku jechaliśmy akurat karetką i podjechaliśmy do straży pożarnej z pytaniem, czy potrzebują pomocy. Około 100 metrów od nas, tuż za rogiem, eksplodował shahed. To było przerażające i przypomniało o tym, że Rosjanie zawsze, jak tylko przyjeżdżają ratownicy, to starają się ponownie uderzyć w to miejsce, żeby spowodować jak największe straty i przestraszyć ratowników - mówił Skopiec.
- Takie sytuacje powodują, że tym bardziej chcemy pomagać, bo rozumiemy, co się tam dzieje - przyznał gość Trójki.