Legendarne "Do utraty tchu" Jean-Luca Godarda znowu w polskich kinach

66 lat od premierze, "Do utraty tchu", elektryzujący, nonszalancki i energetyczny legendarny debiut Jean-Luca Godarda z Jean-Paulem Belmondo i Jean Seberg w rolach głównych, powraca do polskich kin.

Legendarne "Do utraty tchu" Jean-Luca Godarda znowu w polskich kinach

Jean-Paul Belmondo i Jean Seberg w filmie "Do utraty tchu", reż. Jean-Luc Godard

Foto: mat. prasowe

Michel (Jean-Paul Belmondo) to drobny gangster z Marsylii, który przypadkiem zabija policjanta. Przyjeżdża do Paryża, by odebrać pieniądze, dzięki którym będzie mógł uciec za granicę. Poznaje młodą Amerykankę, Patricię (Jean Seberg), która stawia pierwsze kroki jako dziennikarka, z którą zaczyna flirtować. Tymczasem kwestia odzyskania pieniędzy się komplikuje, a policja zaczyna osaczać Michela…


Rewolucyjny debiut Godarda, ikoniczny duet Belmondo-Seberg

To film, od którego na dobre zaczęło się współczesne kino. Zrywając z konwencjami i proponując własną, dynamiczną estetykę, "Do utraty tchu" utorowało drogę wszystkim późniejszym "nowym falom" oraz połączyło miłość do amerykańskiej kultury z paryską kinofilią i duchem młodości. Ekscytująca zabawa gatunkami, jaką dostajemy, to z jednej strony bunt przeciwko zmurszałemu kinu lat 50., pogardliwie nazywanemu "cinéma de papa" (podtatusiałe kino), z którym nowofalowcy chcieli się rozprawić, a z drugiej - efekt niezliczonych seansów hollywoodzkich filmów klasy B, które pasjami oglądali oni w paryskich kinach.


Kiedy myślimy o Francji jako o stolicy kina, przed oczami mamy właśnie kadry z debiutu Godarda. Kręcone małą ekipą na ulicach Paryża, "Do utraty tchu" wypromowało też ikoniczny duet: buńczucznego Belmondo, którego wielka kariera zaczęła się właśnie w tym momencie, oraz nowoczesną, nieprzystępną Seberg, której karierę przerwała postępująca choroba i tragiczna śmierć.

66 lat po premierze zauroczenie wciąż trwa

Trudno przecenić wpływ tego filmu na kolejne pokolenia twórców: od Nowego Hollywood po zastępy niezależnych reżyserów i reżyserek, dla których brawurowe dzieło Godarda pozostaje niesłabnącym źródłem inspiracji.

Na początku lat 80. Jim McBride postanowił nakręcić amerykański remake filmu Godarda. Produkcja nie zrobiła wielkiej kariery, ale potwierdziła opinię, że grający główną rolę Richard Gere to utalentowane hollywoodzkie ciacho, o czym było wiadomo od "W poszukiwaniu idealnego kochanka" (1977) i, przede wszystkim, skandalizującego "Amerykańskiego żigolaka" (1980). Tymczasem partnerująca mu Valerie Karpisky, mimo późniejszej głównej roli w "Kobiecie publicznej" (1984) Andrzeja Żuławskiego, wielkiej kariery nie zrobiła.


Jednak legenda "Do utraty tchu" wciąż trwa: zafascynowany rewolucyjnym i rewelacyjnym debiutem Godarda Richard Linklater zrealizował "Nową falę" (2026), która w sierpniu wejdzie do polskich kin. To stylizowana na przełom lat 50. i 60. opowieść o tym, jak powstawał ten jeden z najsłynniejszych filmów w historii kina. 66 lat po premierze, "Do utraty tchu" pozostaje klasykiem gwałtownym, ekscytującym i wciąż atrakcyjnym.


Całej audycji można wysłuchać »TUTAJ«.


Piotr Radecki