40 nieoczywistych filmowych skarbów: niezwykła wystawa w Muzeum Kinematografii
W Łodzi można obejrzeć niezwykłą, jubileuszową wystawę pt. "40 skarbów na 40-lecie Muzeum Kinematografii". A na niej - nieoczywiste obiekty wybrane przez ludzi związanych ze środowiskiem filmowym. Wybrane całkowicie niezależnie spośród blisko 90 tys. muzealiów znajdujących się w łódzkim muzeum. Dlatego ta wystawa nie ma swojego kuratora.
Wystawa "40 skarbów na 40-lecie Muzeum Kinematografii"
Foto: mat. prasowe
Muzeum Kinematografii w Łodzi, jako niezależna instytucja kultury, rozpoczęło działalność 1 stycznia 1986 roku. Kilka miesięcy później, w kwietniu, zespół muzealny przeniósł się do zabytkowego Pałacu Scheiblerów przy Placu Zwycięstwa 1, który do dziś pozostaje siedzibą placówki. Pierwszym dyrektorem Muzeum Kinematografii został jego pomysłodawca, Antoni Szram, który kierował placówką do 2000 roku. Następnie funkcję tę objął Mieczysław Kuźmicki, a w 2015 roku Marzena Bomanowska. 10 maja 1986 roku otwarto pierwszą wystawę: "Reymont - Ziemia obiecana - Wajda". Ekspozycja, przygotowana we współpracy z Andrzejem Wajdą, stała się symbolicznym początkiem działalności instytucji.
Wyłuskać jeden obiekt spośród 90 tysięcy
W roku 2026 Muzeum obchodzi swoje 40-lecie. Z tej okazji przygotowano wystawę "40 skarbów na 40-lecie Muzeum Kinematografii". - Jest ona hołdem dla twórców kina oraz dla twórców naszej kolekcji, która liczy już ponad 90 tysięcy obiektów. Wybór eksponatów opiera się nie na wizji kuratorskiej, ale na osobistych decyzjach osób zaproszonych do współtworzenia ekspozycji. To reżyserzy, aktorzy, scenografowie, operatorzy, montażyści, kompozytorzy, producenci, filmoznawcy, twórcy plakatów i muzealnicy. Poprosiliśmy ich o wyłuskanie z kolekcji jednego interesującego dla nich obiektu oraz o uzasadnienie wyboru - tłumaczy ideę wystawy Marzena Bomanowska, dyrektorka Muzeum Kinemtografii.
O tym, kto się znalazł na liście wybierających, decydowano już w Muzeum. - Gdybyśmy mieli 100 lat, to nie byłoby problemu: powstałaby fantastyczna, reprezentująca wszystkich setka. Natomiast tutaj rzeczywiście trzeba było wykonać wyboru. Chodziło nam także o szerokie spektrum zawodów filmowych, żeby były reprezentowane różne pokolenia i patrzyliśmy też trochę na parytet płci - wyjaśnia w rozmowie z Ryszardem Jaźwińskim.
Obraz z "Vinciego" i Chrystus z "Popiołu i diamentu"
Nietypowy sposób wyboru eksponatów sprawił, że wystawa właściwie nie ma kuratora. Za to wystawione obiekty są absolutnie nieoczywiste. Ale oprócz tego, że można je obejrzeć, w słuchawkach można wysłuchać krótkiego uzasadnienia takiego, a nie innego wyboru. - Pan Juliusz Machulski wiedział że mamy "Damę z łasiczką" z "Vinciego" i poprosił właśnie o ten obiekt, żartując, że tak naprawdę nikt nie wie, który obraz jest prawdziwy. (…) Z kolei Krzysztof Zanussi chciał, żeby na wystawie reprezentował go jakiś obiekt związany z Andrzejem Munkiem. I z tych, które miał do dyspozycji, wybrał klepsydrę z pogrzebu Andrzeja Munka, a więc taki obiekt, którego raczej się w muzeum nie pokazuje. Ale mamy go w zbiorach i jest on na wystawie - opowiada Trójkowa gościni.
Obiekty różnią się też wielkością: obok monumentalnego Chrystusa z "Popiołu i diamentu", którego wybrał scenograf Andrzej Haliński, jest niepozorny medal z Festiwalu Filmowego w Osace, który za twoją twórczość dostał Witold Leszczyński. A wybrał go reżyser Jan Jakub Kolski.
Sentymentalne wybory i różne zapętlenia
Zapytana o najdziwniejszy eksponat na ekspozycji, dyrektor Bomanowska przyznała, że zaskoczyła ją wspomniana już klepsydra Andrzeja Munka. Ale wskazała również inny obiekt. - Janusz Zaorski chciał, żeby wybrać jakiś dokument pokazujący wpływ polityki na polskie kino, a w szczególności na Szkołę Filmową. Znaleźliśmy taki dokument: to decyzja o zwolnieniu profesora Jerzego Toeplitza z funkcji rektora szkoły filmowej w 1968 roku - opowiada. - Niektóre wybory są sentymentalno-rodzinne. Na przykład Alan Starski wskazał na wystawę scenariusz do "Zakazanych piosenek" [ojciec scenografa, Ludwik Starski, był autorem scenariusza - red.], a Paweł Łoziński wskazał puszki z taśmą z filmem jego ojca, Marcela Łozińskiego - wskazuje.
- Są też fajne zapętlenia: Andrzej Pągowski wybrał plakat swojego mistrza, Waldemara Świeżego, do filmu "Nocny kowboj". Z kolei Paweł Maślona wybrał plakat Andrzeja Pągowskiego do "Przypadku" Krzysztofa Kieślowskiego, ale to jest wersja plakatu w języku angielskim - dodaje.
Wystawa "40 skarbów na 40-lecie Muzeum Kinematografii" w łódzkim Muzeum Kinematografii jest czynna do 31 grudnia. Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie internetowej i w mediach społecznościowych.
Piotr Radecki