Katarzyna Figura: Machulski ostrzegał, że rola Rysi jest "obciachowa"
Nowy podcast Polskiego Radia, "Kultowe polskie komedie" Marcina Radomskiego, jest poświęcony, jak sam tytuł wskazuje, najważniejszym, najbardziej znanym polskim komediom. A gośćmi są reżyserzy i aktorzy. Tym razem Katarzyna Figura opowiada m.in. o kulisach współpracy z Juliuszem Machulskim i Markiem Koterskim.
Katarzyna Figura gościnią Marcina Radomskiego w podcaście "Kultowe polskie komedie"
Foto: Piotr Podlewski / Polskie Radio
Katarzyna Figura, jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorek. Niezwykłą popularność przyniosła jej rola Rysi, żony "Siary", w komediach "Kiler" (1997) i "Kier-ów 2-ch" Juliusza Machulskiego, z którym już wcześniej pracowała w "Kingsajzie" (1987). Ma w dorobku wiele znakomitych i charakterystycznych filmów: począwszy od "Ga, ga. Chwała bohaterom" (1985) Piotra Szulkina i "Pociąg do Hollywood" (1987) Radosława Piwowarskiego przez trylogię "Mleczna Droga" (1990) - "Wrzeciono czasu" (1995) - "Słoneczny zegar" (1997) Andrzeja Kondratiuka, po ponowne spotkanie z Radosławem Piwowarskim przy "Autoportrecie z kochanką" (1996). W latach 90. zagrała w kilku produkcjach hollywoodzkich, m.in. "Graczu" (1992) i "Pret-a-Porter" (1994). Jej klasę potwierdziła główna rola w "Żurku" (2002) Ryszarda Brylskiego, który przyniósła jej nagrodę aktorską na FPFF w Gdyni. Trzykrotnie zagrała też w filmach Marka Koterskiego: epizod w "Porno" (1989), główną rolę żeńska w "Ajlawju" (1999) oraz drugoplanową w "7 uczuć" (2018).
Najpiękniejsza scena miłosna
Katarzynę Figurę często kojarzy się przede wszystkim z rolą Rysi, żony gangstera "Siary", w "Kilerze i "Kiler-ach 2-ch" lub wcześniejszą Alą z "Kingsajzu". - Już jako dziecko chodziłam do ogniska teatralnego przy warszawskim Teatrze Ochoty, którego dyrektorem był Jan Machulski, ojciec Julka. A to ognisko prowadziła jego mama, pani Halina Machulska. Tam, jako bardzo chude dziecko, zagrałam Kubusia Puchatka w "Przygodach Kubusia Puchatka". I myślę, że to była pierwsza rola, w jakiej zobaczył mnie starszy ode mnie jakieś 10 lat Julek (…) Kiedy już studiowałam i wchodziły kolejne filmy Juliusza Machulskiego, myślę o "Vabankach" i "Seksmisji", to oczywiście marzyłam, żeby znaleźć się w jego filmie - wspomina aktorka w rozmowie z Marcinem Radomskim. - I nagle znalazłam się w "Kingsajzie", w jednej z głównych ról. Wiedziałam, że to będzie film kultowy. A scena, kiedy jestem nago i krasnoludek, czyli Jacek Chmielnik, chodzi po moim ciele weszła do kanonu filmu polskiego. I przed laty została uznana za "najpiękniejszą scenę miłosną" - wskazuje.
Rysia, czyli rola, której nikt nie chciał zagrać
Jak się okazuje, Katarzyna Figura na plan "Kilera" dotarła prosto z Hollywood. Bo, jak wiadomo, ów wymarzony "Pociąg do Hollywood" z filmu Radosława Piwowarskiego, rzeczywiście zabrał ją do Fabryki Snów. Tam zagrała m.in. w głośnym "Graczu" Roberta Altmana i "Pret-a-Porter" tego samego reżysera. - Julek do mnie zadzwonił i powiedział "Kasia, przygotowuje nowy film". A ja mówię "Super, co to jest?", bo spodziewałam się, że skoro do mnie dzwoni, to ma mi coś do zaproponowania. A on powiedział "Słuchaj, to jest kłopotliwa sprawa, bo to niewielka, drugoplanowa rola. I taka specyficzna, by nie powiedzieć - obciachowa. Proponowałem ją już właściwie wszystkim polskim aktorkom, ale ze względu na cechy tej postaci, nikt nie chce jej przyjąć". Więc mówię "Dawaj! Nieważne, co to jest, chcę zagrać". Ale kiedy już zobaczyłam tę rolę w scenariuszu, to oczywiście była zabawna, lecz było jej stosunkowo niedużo. I wyraziłam nadzieję i chęć, że "możemy troszeczkę w niektórych scenach ją porozwijać", żeby miała więcej czasu ekranowego i nabrała wagi - opowiada filmowa Ryszarda Siarzewska z "Kilera". - To było właściwie tuż przed zdjęciami i praktycznie w ciągu tygodnia zorganizowaliśmy mój przelot. Podróż Los Angeles-Warszawa zawsze była długa, a mnie na plan zabrano właściwie prosto z lotniska. I na plan weszłam jeszcze w jet lagu, ale zagraliśmy tę kluczową scenę, kiedy Rysia wydziera się do mieszkania kąpiącego się właśnie Kilera. Rysia ubrana w panterkę i czerwone buty robi występ, rozgrywa go, bierze na litość, że jest bez pieniędzy, wykorzystywana przez męża gangstera i przedstawia plan, jak przyjąć naprawdę duże pieniądze - zdradza kulisy realizacji jednej z najsłynniejszych scen.
- Julek jest nie tylko doskonałym reżyserem, ale też doskonale pisze dialogi: widzi film, ma nieprawdopodobne poczucie humoru nie tylko w życiu i doskonale zna timing, czyli to, co jest konieczne w komedii. Ta scena jest dzisiaj kultowa i akurat tam padają te słynne "waciki". One były w scenariuszu, ale na przykład w "Kiler-ach 2-ch" dużo jakoś spontanicznie wspólnie tworzyliśmy na planie: dialogi, takie krótkie piłki - dodaje.
Zaskakujący pomysł na "Kilera 3"
Oczywiście rozmowa nie mogła pominąć elektryzującego tematu trzeciej części "Kilera" - powstanie, czy nie? - Ostatniego lata zadzwoniono do mnie z produkcji i mówiono o możliwości powstania "Kilera 3". Niezwykle się ucieszyłam, od razu zadzwoniłem do Julka i on powiedział, że będzie producentem wykonawczym, miał opiekę artystyczną, ale na pewno nie będzie reżyserował. Nie wiem dlaczego, ale tak czy inaczej ucieszyłam się. Dostałam scenariusz i zaskoczyło mnie pozytywnie rozwinięcie postaci Ryszardy. Że ona przez te lata ewoluowała, bardzo dojrzała: wątek bardzo ciekawie się rozwinął, ale niestety nie weszliśmy zdjęcia. Z wielką nadzieją czekam, ale może do tego nigdy nie dojdzie. Nie wiem dlaczego: ja jestem tylko aktorką zależną od machiny produkcyjnej i od tego, czy są na to pieniądze - przyznaje.
Ale okazuje się też, że gościni Marcina Radomskiego od lat ma już pomysł na ten film! - Od lat marzy mi się, żeby powstała trzecia część "Kilera". Pamiętam, że już kilkanaście lat temu opowiadałam to Julkowi przy okazji jakiejś kolejnej jego premiery. I mówiłam, że to może być "Kiler-ka" - żebym to ja, Rysia, stała się tą główną postacią, tytułową kilerką - proponuje z uśmiechem.
Całej rozmowy można wysłuchać »TUTAJ«.
Piotr Radecki