Juliusz Machulski: "Kilera" trzeba napisać na nowo. To wyzwanie dla młodych

W nowym podcaście polskiego radia, "Kultowe polskie komedie" Marcin Radomski rozmawia o, jak sam tytuł wskazuje, najważniejszych, najbardziej znanych i najzabawniejszych polskich komediach. Tym razem rozmawiał z Juliuszem Machulskim - o "Vabanku", "Vincim" i o... "Kilerze 3". 

Juliusz Machulski: "Kilera" trzeba napisać na nowo. To wyzwanie dla młodych

Juliusz Machulski gościem Marcina Radomskiego w podcaście "Kultowe polskie komedie"

Foto: PAP/Piotr Nowak

Juliusz Machulski jest reżyserem, scenarzystą, producentem filmowym, jednym z najważniejszych polskich twórców filmowych ostatnich 50 lat. Zadebiutował przebojowym "Vabankiem" (1981), a później nakręcił m.in. "Seksmisję" (1984), "Kilera" (1997) i "Vinciego" (2004). Jest też producentem takich filmów, jak "Psy" (1992), "Dług" (1999) oraz "Mój Nikifor" (2004).


Komedia musi mieć bardzo precyzyjny scenariusz

Juliusz Machulski już na początku zdradził, że fakt iż został reżyserem, wynikał z jego… kinomanii. Po prostu już jako dziecko lubił chodzić do kina i to sprawiało mu najwięcej radości, gdyż na ekranie mógł zobaczyć o wiele ciekawsze rzeczy, niż to, co za oknem w PRL-owskiej rzeczywistości lat 60. i 70. A potem musiał się zmierzyć z pytaniem o przepis na dobrą komedię.

- Przepis na dobrą komedię, to tak naprawdę jest przepis na dobry film. Scenariusz, dialogi, które się pamięta, sceny, które się pamięta, no i aktorzy, którzy to niosą. Bo dobry scenariusz z dobrymi dialogami, ale powiedzianymi nie tak, jak trzeba, to jest klęska. I to się zdarza - może w polskich filmach częściej, niż zagranicznych. Z tego, co mi się wydaje, szczególnie ostatnio tak jest, że się obsadza aktorów po kliknięciu w internecie, a nie po psychofizycznych cechach - stwierdził z lekko wyczuwalną ironią. - Ale wracając do tematu, rzeczywiście chyba scenariusz jest najważniejszy - a w komedii musi on być bardzo precyzyjny. (…) Jest jeszcze oczywiście montaż ważny, ale… trzeba mieć co zmontować. Montaż dużo, ale nie wszystko uratuje: jak się dobrze nie nakręci, to nie ma co montować - przyznaje.  


Przy "Kilerze 3" mogę doradzać

Oczywiście, wielbicieli filmów Juliusza Machulskiego nurtuje pytanie, czy powstanie "Kiler 3". Reżyser odpowiada jasno: - Jest chęć producentów, ale ja z góry powiedziałem, że nie będę tego reżyserował. Mogę służyć radą, opieką, doradztwem, być jak to się mówi executive producer, ale uważam, że to powinien zrobić ktoś nowy, młody. I to by trzeba na nowo napisać. To jest trudne wyzwanie - nie powiem, że niewykonalne - bo minęło dużo czasu, więcej niż przy "Vincim". I dużo aktorów, już nie ma, takich wiodących: nie ma Siary, nie ma Wąskiego, nie ma Ryby - wskazuje. - Prace trwają i jeśli to powstanie, ja będę jednym z trybów, a nie będę tym zawiadował. Bo tak jak "Vinci 2" mnie zainspirował, dał mi taką ostrogę, to tu nie mam takiego imperatywu. Może dlatego, że to był pomysł Piotrka Wereśniaka. Ale też wydaje mi się, że trzeba dać szansę młodym - stwierdza.

- Poza tym chcę się już wycofywać, bo to jest fizycznie straszna ciężka praca. Więc już jestem trochę w sytuacji Cumy w "Vincim 2". Lub, jak mówi Duńczyk w "Vabanku": z wiekiem rośnie popyt na święty spokój.


Całą rozmowę można obejrzeć i wysłuchać »TUTAJ«.

 

Piotr Radecki