"Dawno żadne miasteczko mnie tak nie zachwyciło". Paweł Turski w Olsztynku
Paweł Turski pokonuje kolejne kilometry w ramach cyklu "Teraz Pieszo". W najnowszym wydaniu audycji dziennikarz Trójki opowiedział o swojej wizycie w Olsztynku oraz miejscowościach, przez które prowadziła jego trasa.
Paweł Turski w Olsztynku.
Foto: Trójka Polskie Radio
Paweł Turski pokonuje kolejne kilometry w ramach cyklu "Teraz Pieszo". Drugi etap jego wędrówki prowadzi przez Warmię i Mazury, gdzie dziennikarz Trójki odwiedza miasta i wsie, poznaje lokalne atrakcje oraz spotyka słuchaczy. Tym razem opowiedział o drodze do Olsztynka, samym mieście i miejscowościach znajdujących się na trasie.
"Dawno żadne miasteczko mnie tak nie zachwyciło"
Olsztynek od pierwszych chwil zrobił na Turskim duże wrażenie. Dziennikarz zwrócił uwagę na zadbane centrum, zabytkową zabudowę, kwiaty zdobiące latarnie oraz brukowane ulice, które nadają miastu charakterystyczny klimat.
- Tak, dopiero dzisiaj będę przekraczał granicę między Warmią a Mazurami. Dzisiaj jestem w Olsztynku. Dawno żadne miasteczko mnie tak nie zachwyciło. Jest tu naprawdę bardzo ładnie. Jestem teraz na placu św. Piotra, to jest taki główny plac tutaj. (...) Słychać szum, pewnie fontann. Mamy tutaj piękny ratusz z kremową elewacją i wieżą zegarową. Po drugiej stronie widzę ceglany zamek krzyżacki. Także na latarniach zamontowane są donice z różowymi, białymi i czerwonymi kwiatami. Co warte uwagi, wszystkie główne drogi są wybrukowane taką kwadratową, kamienną kostką. No i robi to wrażenie, gdy się tutaj wchodzi = mówi Turski.
Droga do Olsztynka rozpoczęła się przy Muzeum Bitwy pod Grunwaldem. Po kilkunastu kilometrach reporter dotarł do Mielna - spokojnej wsi, której nie należy mylić z popularnym nadmorskim kurortem. Na miejscu spotkał panią Jadwigę oraz jej prawnuków, Oliwiera i Konrada.
= Dotarłem do Olsztynka spod Muzeum Bitwy pod Grunwaldem. Stamtąd wyszedłem po godz. 17. Po kilkunastu kilometrach dotarłem do wsi Mielno. To ładna wioska, o dziwo nieskomercjalizowana. Nie można tam kupić ciupagi - tak ostrzegam. W Mielnie spotkałem panią Jadwigę i jej prawnuków, Oliwiera i Konrada - opowiada dziennikarz.
Napotkani słuchacze wskazali, że największą atrakcją okolicy jest jezioro. Miejscowość sprzyja również spokojnym przejażdżkom rowerowym.
- Tutaj jest bar, jest jezioro - mówiła pani Jadwiga.
– Nie ma tutaj nic do robienia, ale nad jezioro można sobie jechać. Jeździmy sobie rowerami. (...) Tak naprawdę po całej wsi, wszędzie - powiedział jeden z jej prawnuków.
Po opuszczeniu Mielna Turski ruszył w kierunku Pawłowa. Nazwa miejscowości stała się dla niego okazją do żartobliwego wysunięcia roszczeń terytorialnych i zapytania napotkanych mieszkańców, czy wieś może należeć właśnie do niego.
- To wszędzie gdzieś się kończy. Wydaje mi się, że na S7, gdzieś na granicy mojej wsi – wsi Pawłowo. Wioski, do której wysuwam roszczenia terytorialne. (...) Spotkałem panów Marka i Krzyśka, których zapytałem wprost, czy Pawłowo to moja wieś - mówi Turski.
- Mogło tak być. Na "P" to mogło tam być - odpowiedzieli mu mężczyźni.
Posłuchaj audycji w Trójce:
Pierwsze spotkanie ze słuchaczem czekało na reportera już przy wejściu do Olsztynka. Pan Arek rozpoznał dziennikarza, zawołał w jego stronę nazwę stacji i poczęstował go paczką słonych paluszków.
- Znaki z Pawłowa pokazują kierunek Olsztynek i gdy wchodziłem do miasta, czekało mnie pierwsze spotkanie. Pan Arek krzyknął w moją stronę hasło "Trójka" i skierował w moją stronę paczkę paluszków z solą- mówi Turski.
Kolejne punkty trasy to Miodówko, Stawiguda, Ruś oraz Ameryka. Nazwa ostatniej miejscowości sprawiła, że dziennikarz żartobliwie postanowił upewnić się, czy nadal ma ważne zezwolenie na wjazd do Stanów Zjednoczonych.
- Musiałem wczoraj wieczorem sprawdzić, czy mam ważną ESTA, czyli dokument uprawniający do wjazdu do Ameryki, bo do Ameryki będę szedł. Także przez Miodówko, Stawigudę i Ruś, czyli wioskę zwaną "Szwajcarią Warmii". Tak podobno słyszałem, że tak piękna jest ta wioska - mówi Paweł Turski.
Czytaj także:
Mateusz Wysokiński