Alpaki i babka z piasku. Paweł Turski w "Teraz Pieszo"

Paweł Turski kontynuuje wędrówkę przez Polskę w ramach cyklu "Teraz Pieszo". Drugi etap podróży prowadzi dziennikarza Trójki przez Warmię i Mazury, gdzie poznaje atrakcje kolejnych miejscowości oraz spotyka się ze słuchaczami. W Dole czekało na niego nietypowe wyzwanie - miał zbudować babkę z piasku, a następnie przepłynąć z nią wpław przez Jezioro Iławskie na pobliską wyspę.

Alpaki i babka z piasku. Paweł Turski w "Teraz Pieszo"

Paweł Turski i alpaki

Foto: Trójka

Paweł Turski kontynuuje pieszą wyprawę przez Polskę. Kolejny etap rozpoczął w miejscowości Dół, gdzie czekało na niego szczególne zadanie: przepłynąć wpław na pobliską wyspę z wykonaną wcześniej babką z piasku, a następnie bezpiecznie wrócić na brzeg. Zanim podjął wyzwanie, odwiedził fundację zajmującą się alpakami i spotkał się ze słuchaczami Trójki. „

"Można z nimi kontemplować"

Pierwszym przystankiem na trasie była Fundacja Alpaki Sajnówka, prowadzona przez panią Klaudię.

- Czując potrzebę mentalną uzbrojenia się w lepszą psychikę, odwiedziłem Dół wczoraj, wchodząc do tej wsi od południa przez Dziarny. Tam zahaczyłem o Fundację Alpaki Sajnówka. Alpaki to oczywiście takie zwierzęta, które pomagają w terapiach, więc można z nimi kontemplować, można uprawiać jogę także z nimi. I tę fundację prowadzi pani Klaudia - opowiada Turski.

Właścicielka fundacji wyjaśniła, że pomysł na zmianę dotychczasowego życia pojawił się po jednym ze spacerów z alpakami. Doświadczenie zrobiło na niej tak duże wrażenie, że postanowiła wykorzystać rodzinne gospodarstwo w Dziarnach i stworzyć własne miejsce związane ze zwierzętami.

- Zbyszek, Milka, tu jest Bambi, za Bambi jest malutka Luna. Bardzo dobre dzieci, pięknie jedzą. Parę lat temu koleżanka zabrała mnie na spacer z alpakami. I wtedy przepadłam i przeorganizowałam całe moje życie. Tak mi wpadło do głowy, że mam rodzinne gospodarstwo w Dziarnach u rodziców i że mogę robić coś związanego z alpakami, żeby nie pracować dla prezesów. Teraz one nie są nami zainteresowane, bo nie mamy marchewki. Ale gdybyśmy mieli, to by nas oblegały - mówi rozmówczyni Turskiego.

Po spotkaniu z alpakami dziennikarz dotarł nad Jezioro Iławskie, gdzie miał zrealizować najważniejsze wyzwanie tego etapu. Zanim wszedł do wody, zapytał napotkaną parę, czy przepłynięcie wpław na oddaloną o około 320 metrów wyspę jest w ogóle możliwe.

- Bardzo mnie przygotowały mentalnie. Jestem nad Jeziorem Iławskim. No dobra, spróbujemy. Tak płytko jest, nie chcę zamoczyć sprzętu. I tak dotarłem wczoraj. Na początku jest taka mała plaża, plac zabaw, siłownia plenerowa. Podszedłem do jednej z par i zapytałem, czy możliwe jest przepłynięcie wpław na wyspę, bodajże 320 metrów - mówił Turski.

Odpowiedź potwierdziła, że zadanie jest wykonalne, choć sama rozmówczyni nie zdecydowałaby się na taką próbę.

- Na wyspę tak. Wujek partnera pływa normalnie wpław. (...) Ja bym nie popłynęła - mówiła rozmówczyni Turskiego.

Kobieta opowiedziała również o możliwościach spędzania czasu w Dole. Jak przyznała, miejscowość oferuje przede wszystkim wypoczynek w gospodarstwach agroturystycznych, domkach letniskowych oraz wycieczki rowerowe w kierunku Iławy.

- Dużo więcej tu nie ma. Jak ktoś jest z dalszych okolic, można skorzystać z agroturystyki. Są domki letniskowe, fajnie wyposażone, a tak to można pojeździć rowerami i dojechać do Iławy - mówi rozmówczyni.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"Patrzę na tę wyspę z przerażeniem"

Widok oddalonej wyspy początkowo wzbudził w Turskim niepokój. Dziennikarz zdecydował się jednak podjąć próbę. Po dotarciu na miejsce zrobił babkę z piasku, po czym rozpoczął drogę powrotną.

– Teraz jestem pewien, że można wyjść. Zaraz państwo usłyszą, czy się udało. Patrzę na tę wyspę z przerażeniem, ale bardzo ładnie. Bardzo wysokie drzewa rosną, rosną trawy i pnącza, bardzo zarośnięte. Wiedząc, że jest to wykonalne, podjąłem się próby. (...) Babka z piasku zrobiona. Odwróciłem się na plecy, to daje wolniejsze tempo, ale większą szansę powodzenia. To jest babka, ona się teraz ubiła, jest cała mokra. Proszę bardzo, i w drugą stronę! – mówi Paweł Turski.

Po wykonaniu zadania reporter ruszy dalej w kierunku Ostródy. Zamierza ominąć drogę krajową nr 16 i przejść przez kilka mniejszych miejscowości, nieznacznie wydłużając przygotowaną trasę.

- Zmierzam do Ostródy i będę szedł, omijając drogę krajową nr 16. Będę szedł przez Kałduny, Gierłoż, Tusznicę, Wirwajdy, Tyrowo i troszeczkę nadłożę drogi, by wejść do takiej znanej miejscowości o nazwie Morliny – zapowiada Turski.

Mateusz Wysokiński