Niczym Stanisław Marusarz. Paweł Turski skakał w Chochołowie
Paweł Turski przemierza kolejne kilometry w ramach cyklu "Teraz Pieszo". Tym razem dziennikarz Trójki dotarł do Chochołowa, gdzie odwiedził miejscowy kompleks skoczni narciarskich i sam spróbował swoich sił w tej wymagającej dyscyplinie.
Paweł Turski na skoczni w Chochołowie
Foto: Trójka Polskie Radio
Paweł Turski dotarł do Chochołowa, gdzie czekało na niego kolejne niecodzienne wyzwanie. Podczas podróży w ramach cyklu "Teraz Pieszo" dziennikarz Trójki odwiedził miejscowy kompleks skoczni narciarskich i sam spróbował swoich sił w tej wymagającej dyscyplinie.
Jak Stanisław Marusarz. Paweł Turski spróbował skoków
W rozmowie z Michałem Nogasiem Turski opowiedział o pobycie w Chochołowie. Po wcześniejszych problemach z mgłą pogoda wreszcie pozwoliła mu wyraźnie zobaczyć Tatry.
- Jestem w przepięknym Chochołowie, który słynie z pięknych, zabytkowych drewnianych chałup. Raport pogodowy: u nas widoczność dzisiaj dobra, więc pierwszy raz dość wyraźnie widzę Tatry i na razie burz nie widać. Prognoza dla Chochołowa – nie jestem w Zakopanem, tam mają być burze - w Chochołowie ma kropić i na to liczę, bo jeżeli będą burze, to będę musiał schować się pod wiatą przystankową = mówi Turski.
Wizyta na miejscowym kompleksie skoczni przywołała skojarzenie ze Stanisławem Marusarzem, legendarnym polskim skoczkiem pochodzącym z pobliskiego Zakopanego. Turski postanowił pójść w jego ślady, a w przygotowaniach pomógł mu Łukasz Bukowski z KS Chochołów.
- W 1936 roku zimą odbyły się igrzyska olimpijskie w Garmisch-Partenkirchen. Niegdyś igrzyska zimowe i letnie były organizowane w tym samym roku, dopiero w latach 80. zmieniono zasady. (...) Pomyślałem sobie, że z tych stron, z Zakopanego, które znajduje się niedaleko Chochołowa, pochodził Stanisław Marusarz. Był naszym olimpijczykiem, startował w Garmisch-Partenkirchen, oczywiście w skokach narciarskich. A w Chochołowie są skocznie narciarskie. Tuż obok znajduje się kompleks skoczni K-30 i K-15. Latem na tych mniejszych obiektach jest igelit i jest on bezpieczniejszy do skoków. Pomyślałem więc, że może jest już Kacper Tomasiak, ale wiadomo, jak to jest z sukcesami polskich skoków, więc zaryzykuję i podejdę na ten kompleks skoczni. Poprosiłem o pomoc Łukasza Bukowskiego z KS Chochołów, a on przygotował dla mnie cały sprzęt i zabrał mnie na górę – mówi Turski.
Zanim dziennikarz oddał pierwszy skok, kilkukrotnie zjechał po rozbiegu na nartach. Dopiero po piątej próbie trener uznał, że jest gotowy na następny etap.
- Jak słyszeli państwo wcześniej, udało się zjechać. Słyszałem "brawo", więc wielki sukces sportowca amatora, który po raz pierwszy zjeżdża na nartach do skoków narciarskich. Po piątym zjeździe, który zakończył się okrzykiem: "Brawo, ręce do góry", Łukasz Bukowski, mój trener, stwierdził, że jestem gotowy na skok - mówi dziennikarz Trójki.
Łukasz Bukowski zwrócił uwagę, że chętnych do trenowania skoków nie brakuje. Trudnością dla młodych zawodników bywają jednak kolejne wejścia po schodach na szczyt obiektu. Po oddaniu trzech skoków Turski przyznał, że doskonale rozumie ten problem.
- Jak już się siedzi na tej belce, jak człowiek już się przełamie, bo skoczyłem trzy razy, to później się cieszy, że może odsapnąć po tym, jak wszedł na górę - opowiada dziennikarz.
Posłuchaj audycji w Trójce:
Dalsze plany Pawła Turskiego. Gdzie będzie szedł?
Na zakończenie relacji dziennikarz przedstawił trasę zaplanowaną na piątek 17 lipca 2026 roku. Odcinek prowadzący z Chochołowa ma zakończyć pierwszy etap wyprawy "Teraz Pieszo".
- Więc dzisiaj niestety sobie nie odsapnę, bo kolejny odcinek prowadzi pod górę. Jestem w Chochołowie. Idę przez Dzianisz i Ząb, kolejną trzyliterową miejscowość, później przez Nowe Bystre, Bustryk, Biały Dunajec i Szaflary do wsi Bór pod Nowym Targiem. Tam kończymy pierwszy etap trójkowej podróży "Teraz Pieszo" - mówi Turski.
Mateusz Wysokiński