Śladami "Ogniem i mieczem" oraz owiec. Paweł Turski w "Teraz Pieszo"

Paweł Turski przemierza kolejne kilometry w ramach cyklu "Teraz Pieszo". Tym razem dziennikarz Trójki odwiedził Zubrzycę Górną i tamtejszy skansen, którego zabudowania oraz plenery można zobaczyć m.in. w "Janosiku” i "Ogniem i mieczem". Po drodze spotkał także pasterzy wypasających owce na górskich halach i opowiedział o dalszych planach swojej wyprawy. 

Śladami "Ogniem i mieczem" oraz owiec. Paweł Turski w "Teraz Pieszo"

Paweł Turski śladami "Ogniem i mieczem" i owiec.

Foto: Trójka Polskie Radio

Paweł Turski ma za sobą kolejny dzień wyprawy "Teraz Pieszo". W audycji "Zapraszamy do Trójki" podsumował wydarzenia z 15 lipca, kiedy odwiedził Zubrzycę Górną i znajdujący się tam skansen, którego zabudowania można zobaczyć m.in. w "Janosiku" oraz "Ogniem i mieczem". Dziennikarz spotkał również pasterzy wypasających owce na górskich halach, a następnie przedstawił swoje plany na 16 lipca 2026 roku.

Zubrzyca Górna - "Ogniem i mieczem "oraz "Janosik"

Wyprawa przebiega bez większych komplikacji, choć tym razem Turskiego przywitała gęsta mgła. Widoczność była tak ograniczona, że dziennikarz żartował, iż równie dobrze mógłby znajdować się przy warszawskiej Myśliwieckiej.

- Tak, odbywa się bez problemów. Choć tak naprawdę nie wiem, gdzie jestem. Patrzę przez okno i widzę mgłę. Podobno jestem w Tatrach. Gdybyś zapytał mnie, gdzie jestem, mógłbym równie dobrze powiedzieć, że jestem przy Myśliwieckiej, bo taka mgła - mówi dziennikarz.

Jednym z najważniejszych punktów poprzedniego dnia była Zubrzyca Górna. Miejscowość może być doskonale znana miłośnikom polskiego kina i telewizji, choć nie wszyscy zdają sobie sprawę, że widzieli jej zabudowania na ekranie.

- Po południu słyszeliśmy się w Zubrzycy Górnej. I w tej Zubrzycy Górnej pozostałem przez pewien czas. Ciekawe, czy państwu coś mówi nazwa tej wsi. Jeśli nie, to jestem pewien, że na pewno ją państwo widzieli. Wiem, robi się ciekawiej i wcale nie wkręcam. W Zubrzycy Górnej znajduje się skansen - muzeum orawskie, w którym stoi wiele drewnianych domów przeniesionych tutaj z okolicy. Domy te wykorzystują filmowcy, m.in. w "Janosiku" czy "Ogniem i mieczem". Ten drugi tytuł jest mi bliższy z racji wieku, więc proszę się nie dziwić, że przeszedłem szlakiem związanym z tą produkcją. Zwiedzanie zaczynamy od drewnianej budowli przypominającej skromny polski domek. Oprowadza mnie Zofia Barciak - mówi Turski.

Podczas zwiedzania Zofia Barciak pokazała budynek wykorzystany w "Ogniem i mieczem". To właśnie tam powstała scena karczemnej awantury. Opowiedziała również o wyjątkowej konstrukcji obiektu i znajdujących się w nim pomieszczeniach.

- Tutaj była kręcona scena wyrzucania osób kłócących się w karczmie. To unikatowy dwór, ponieważ jest to kurna chata. Składa się z obszernej sieni, izby czarnej, świetnicy, salonu, kancelarii sołtysa, a dla kobiet jest też alkierz - mówi Barciak.

Na filmowym szlaku w Zubrzycy Górnej znajduje się również miejsce, w którym Horpyna wróżyła Bohunowi.

- Jest jar, słychać szum wody. Czeremis był na górze, przy tym korycie. Tam jest takie stawidło. Gdy się je podniesie, woda napływa do koła i zaczyna się ono kręcić. Tutaj Horpyna stała z boku i wróżyła Bohunowi. Pamiętam, że wtedy wszystko zamarzło, były sople lodu. Wyglądało to bardzo oryginalnie - opowiada Zofia Barciak.

Posłuchaj audycji w Trójce:

Spotkanie z owcami

Na trasie Turski spotkał również pana Macieja, który opowiedział o życiu w regionie. Choć chwalił bliskość gór i możliwości aktywnego spędzania czasu, uprzedził dziennikarza, że droga w kierunku Jabłonki nie obfituje w atrakcje.

- Dobrze się żyje. Ja jestem zadowolony, bo lubię chodzić po górach i jeździć na rowerze. (...) Ciężko, zaraz masz koniec miejscowości, tartaki - mówił pan Maciej o życiu w okolicy i trasie prowadzącej w stronę Jabłonki.

Przewidywania mieszkańca częściowo się sprawdziły. Turski przyznał, że na dalszym odcinku rzeczywiście niewiele przyciągało uwagę, ale po kilku kilometrach natrafił na pasterzy wypasających owce.

- Może poza masarnią ciężko znaleźć atrakcje, ale idąc dalej, cztery kilometry na wschód, już można, jeśli jest się przyjezdnym albo piechurem - mówi Turski.

Pan Łukasz, jeden z napotkanych pasterzy, opowiedział o tegorocznym wypasie. Jak przyznał, zmienna pogoda utrudnia pracę, ale stado pozostaje w dobrej kondycji.

- Rok jest ciężki, bo pogoda jest różna. Ale w miarę dobrze się doją, nie ma co narzekać. Nie cierpią na żadne choroby ani kulawki. Jesteśmy zadowoleni - mówił pan Łukasz.

Na zakończenie Paweł Turski przedstawił trasę zaplanowaną na 16 lipca. Do Chochołowa zamierza dotrzeć okrężną drogą.

- Będę szedł do Chochołowa, tu ważna uwaga - naokoło. Przez Załuczne, Odrowąż, Pieniążkowice, Czarny Dunajec i Koniówkę - mówi Paweł Turski.

Mateusz Wysokiński