"Cisza nad stepem. Kazachstan i pamięć Rosji". Joanna Czeczott w "Pliku tekstowym"

Jaka może być pamięć kraju, który przez dekady był największym więzieniem Związku Radzieckiego? Joanna Czeczott wyruszyła w głąb kazachskiego stepu, odwiedziła miejsca, gdzie znajdowały się łagry, poszukiwała ich śladów w przestrzeni i w pamięci mieszkańców. O książce "Cisza nad stepem. Kazachstan i pamięć Rosji" reporterka opowiedziała Maxowi Cegielskiemu w "Pliku tekstowym".

"Cisza nad stepem. Kazachstan i pamięć Rosji". Joanna Czeczott w "Pliku tekstowym"

Joanna Czeczott nominowana za "Ciszę nad stepem. Kazachstan i pamięć o Rosji" do 17. edycji Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego

Foto: Piotr Nowak/PAP

Joanna Czeczott to politolożka i reporterka. Ukończyła stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Warszawskim, studiowała też na Państwowym Uniwersytecie w Petersburgu i w Warszawskiej Szkole Filmowej. Jest jedną z twórczyń i założycielek pisma reporterskiego dla dzieci "Kosmos dla Dziewczynek", którym kierowała pięć lat. Debiutowała książką "Macierzyństwo non-fiction. Relacja z przewrotu domowego", która była ważnym głosem w debacie o nowej roli matki Polki. "Petersburg. Miasto snu" zdobył nagrodę Warszawskiej Premiery Literackiej oraz znalazł się w finale Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego.

Posłuchaj audycji Trójki:

W 2025 roku nakładem Wydawnictwa Czarne ukazała się jej książka "Cisza nad stepem. Kazachstan i pamięć o Rosji", która znalazła się w finale nagrody Grand Press i otrzymała nominację do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego, Ambasadora Nowej Europy i Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus. Właśnie o tej książce Joanna Czeczott opowiedziała Maxowi Cegielskiemu w "Pliku tekstowym".

"Cisza nad stepem. Kazachstan i pamięć o Rosji"

O czym jest najnowsza książka Joanny Czeczott? "W XIX wieku Kazachstan został podbity przez Rosję, która traktowała go jak swoją kolonię. Przez kolejne dekady tutejsze dobra naturalne były bezwzględnie eksploatowane, a rodzima ludność dziesiątkowana. Kraj stał się też miejscem zsyłek" - czytamy w opisie wydawnictwa. 

Dziś Kazachstan jest niepodległym państwem, wydaje się jednak, że jego pamięć wciąż pętają niewidzialne kajdany. Temat łagrów porusza się niechętnie. Joanna Czeczott odwiedziła miejsca, gdzie znajdowały się łagry, poszukiwała ich śladów w przestrzeni i w pamięci mieszkańców Kazachstanu. 

"Ta książka zrodziła się z niedowierzania, że o straszliwych zbrodniach XX wieku można zapomnieć. Z niezgody na to, żeby je umniejszać czy relatywizować. Z potrzeby zrozumienia, jak ludzie układają się z traumatyczną przeszłością. Z chęci wysłuchania drugiego, trzeciego pokolenia po sowieckich represjach" - mówi autorka.

Joanna Czeczott w Trójce

- Skupiałam się na tym, żeby pokazać, jakie są mechanizmy pamięci i mechanizmy wyparcia. Wydawało mi się to o wiele bardziej uniwersalnym tematem. Poprzez Kazachstan chciałam obejrzeć ten mechanizm tak naprawdę w wielu miejscach. (...) Kazachstan posłużył mi jako laboratorium. Przez to spiętrzenie paradoksów wydaje mi się, że pozwala na to, żeby szczególnie wyraźnie dostrzec różne zjawiska - opowiadała Joanna Czeczott w "Pliku tekstowym".

Jak mówiła, Sowieci "postanowili zapanować nad tą ogromną przestrzenią" poprzez wprowadzenie kolektywizacji. - Z punktu widzenia Kazachstanu było to przeskoczenie z etapu feudalizmu i przejście do rewolucji w sytuacji, kiedy tam nie ma nawet osadnictwa - mówiła Czeczott.

"Naprawdę zapadła ta tytułowa cisza nad stepem"

- W Kazachstanie nie było pojęcia własności ziemskiej. Tej ogromnej rozległej ziemi się nie posiadało, tylko korzystało się z niej. (...) Kiedy przyjechali bolszewicy, to postanowili zrobić rewolucję, ale można powiedzieć, że nie mieli na czym tej rewolucji robić. Zapoczątkowano niesamowicie brutalną kolektywizację, która skutkowała tym, że arbitralnie wyznaczano te osoby, które są tymi złymi. Kazano też te wielkie stada (zwierząt - red.) gromadzić w określonych miejscach, choć nie było żadnej infrastruktury - mówiła autorka książki. 

Doprowadziło to do gigantycznego pomoru zwierząt. - W ciągu kilku lat zmarło 95 procent zwierząt, a mówimy o przestrzeni stepów, które przez wieki po prostu rozbrzmiewały wołaniami koziołków, muczeniem, beczeniem baranów, pokrzykiwaniami wielbłądów czy rżeniem koni. Naprawdę zapadła ta tytułowa cisza nad stepem i jednocześnie skończyło się wyżywienie. Dlatego, że ludzie żyli w symbiozie ze zwierzętami - opowiadała gościni Trójki.

- Ta symbioza też polegała na tym, że po prostu zwierzęta były podstawowym pokarmem dla ludzi. Rozpoczął się tragiczny głód, który trwał trzy, cztery lata i bardzo trudno jest określić, ile milionów istnień pochłonął. (…) Szacuje się, że koło 40 procent narodu kazachskiego wtedy straciła życie. To tragedia bez precedensu w skali światowej. Były tereny, na których zmarło 95 procent osób - dodała.

Ewelina Kołaczek