Z Trójką przez życie. Opowieść pana Zbigniewa w "Listach na M."

Sytuacja w "Listach na M." się odwróciła. Tym razem to my zostaliśmy odnalezieni! Napisał do nas Zbigniew z Bielska–Białej; podzielił się zdjęciami zbiorów trójkowych gadżetów ale przede wszystkim swoją historią…

Z Trójką przez życie. Opowieść pana Zbigniewa w "Listach na M."

Pan Zbigniew, bohater "Listów na M.", i Agnieszka Szydłowska

Foto: Aleksandra Buczyńska

W historii pana Zbigniewa Błasiaka jest wiele frapujących momentów ale jeden przykuł naszą uwagę od razu – opowieść o tym, że mimo zawodowego wypalenia był wierny pewnej firmie przez ponad 20 lat ponieważ w pracy "siedział sam i słuchał spokojnie Trójki". "Dopiero gdy się u Was źle zaczęło dziać zmieniłem pracę" napisał dalej.

Posłuchaj audycji Trójki

Trójka jako towarzysz

- Powiem, cytując Piotra Kaczkowskiego, "witaj domku". Mimo że mnie z Trójką tylko wiąże tylko słuchanie i przebywanie tu czasami przy okazji przebywania w Warszawie, dla mnie to jest przekroczenie progu świątyni - przyznał pan Zbigniew.

I słowo "domek" jest tu jak najbardziej uzasadnione - bohater naszej audycji Programu 3 Polskiego Radia słucha od dzieciństwa. Swoją muzyczną przygodę jednak rozpoczynał jeszcze słuchając płyt - Bywałem sam w domu i Trójka była moim przyjacielem, ale wcześniej to były płyty. Na przykład płytę Niemena, jak nie chodziłem do zerówki, to przegrywałem ją na taśmę i słuchałem - wspomina rozmówca Agnieszki Szydłowskiej.

Nasz gość zaznacza również, że Trójka nie jest dla niego tylko wypełniaczem w ciągu dnia. - Uważam w ogóle radio za najważniejszy wynalazek ludzkości. Tak uważam i koniec, mimo że mamy XXI wiek i niektórzy do radia już dość sceptycznie podchodzą - podkreśla pan Zbigniew.


Dla pana Zbyszka (rocznik 1974), ważne jest 1974. notowanie listy przebojów Trójki. Tu wyniki podpisane m.in. przez "Niedźwiedzia" (ze zbiorów pana Zbyszka) Dla pana Zbyszka (rocznik 1974), ważne jest 1974. notowanie listy przebojów Trójki. Tu wyniki podpisane m.in. przez "Niedźwiedzia" (ze zbiorów pana Zbyszka)

Sygnał z Myśliwieckiej towarzyszył naszemu bohaterowi również w pracy. Jak wspomnieliśmy, przez ponad 20 lat. - W 1993 roku po maturze poszedłem do pracy zarobić w wakacje przed studiami na prawo jazdy. Niestety pieniądze, które przez te 2,3 miesiące zarobiłem, wydałem przyjeżdżając do Warszawy na płyty nie mając odtwarzacza. W następne wakacje też musiałem tak pracować i już w tej pracy zostałem. Najpierw jako konwojent, bo to była piekarnia, a w 1997 roku trafiłem do kadr. Siedziałem sobie sam i grała mi Trójka - opowiada gość "Listów na M.".

Od 2021 roku pan Zbigniew pracuje z Miejskim Domu Kultury w Bielsku-Białej. - Nawet do "Niedźwiedzia", z którym korespondowałem od dawna, pisałem "panie Marku nie zmieniam pracy, bo mam pewność, że ta Trójka mi gra; że mogę się skupić i mam podzielność uwagi, mogę słuchać radia". (...) W 2021 roku postanowiłem zmienić miejsce pracy. W Trójce się posypało, to i ja też zmieniłem pracę - dodaje.

Kamil Kucharski