"Chciałem napisać książkę unikalną". Raúl Zurita w Trójce

Raúl Zurita był gościem Trójki. Jeden z najwybitniejszych współczesnych poetów latynoamerykańskich, wraz z tłumaczką i poetką Martą Eloy Cichocką, pojawił się w audycji "Wszystkie Książki Świata". Rozmowa dotyczyła książki "Zurita", którą autor określa mianem "unikalnej".

"Chciałem napisać książkę unikalną". Raúl Zurita w Trójce

Raul Zurita w Trójce.

Foto: PAP/EPA

Raúl Zurita, chilijski poeta, tegoroczny zagraniczny laureat Nagrody im. Wisławy Szymborskiej i autor książki "Zurita", oraz Marta Eloy Cichocka, poetka i tłumaczka, której zawdzięczamy przekład jego wierszy na język polski, rozmawiali z Michałem Nogasiem o książce, pracy nad tłumaczeniem i o tym, jak zaczęła się ich współpraca.

O książce "Zurita"

Jak mówiła Marta Eloy Cichocka, jej znajomość z twórczością Zurity zaczęła się w 2019 roku przy okazji jednej z wystaw, dla której tłumaczyła wiersze chilijskiego poety. – Po pierwsze, w 2019 roku, przy okazji wystawy "Nocą twarzą ku niebu" w Bunkrze Sztuki, kuratorzy zwrócili się do mnie z prośbą o przetłumaczenie fragmentów tekstów, które były prezentowane na wystawie. To była taka specyficzna poezja wizualna i okazało się, że Raúl przygotował tych tekstów trochę więcej, więc nie tylko tłumaczyłam ten słynny tekst pisany na niebie przez samoloty, które zostawiały takie dymki. To były wynajęte samoloty reklamowe. Potem okazało się, że tłumaczę tych wierszy ciut więcej. Też na przykład trafiły w nasze ręce w 2019 roku wiersze z cyklu "Miasta wody:. Przyznam szczerze, że słyszałam to nazwisko, Raúl Zurita, natomiast nigdy wcześniej ani go nie tłumaczyłam, ani nie miałam okazji podróżować do Chile, nie znaliśmy się bezpośrednio - mówi Eloy Cichocka.

Po zapoznaniu się z twórczością artysty tłumaczka zaczęła obserwować go w mediach społecznościowych. To właśnie dzięki temu udało się zaprosić poetę do Polski, a samej Cichockiej nawiązać z nim relację.

- Po wykonaniu swojego zadania przyznam, że zaczęłam go śledzić w mediach społecznościowych. Wtedy Raúl był bardzo aktywny na Facebooku. Był aktywny, bo przekonał się, że Facebook ma takie możliwości politycznego wpływania na ludzi, odkrył, że Facebook ma możliwości aktywnego protestu, więc korzystał z tego. I ja dzięki mediom społecznościowym, na których Raúla obserwowałam, zauważyłam, że ktoś go tam otagował, że został zaproszony do Holandii. Powiedziałam więc kuratorom: "Słuchajcie, to jest niesamowite, że ten artysta, który jest z Chile, którego mamy na wystawie, że ten jeden z największych współczesnych poetów latynoamerykańskich jest w Holandii. Może zwrócimy się do niego, zaprosimy go" - mówi gościni audycji.

Jak podkreśla Zurita, jego książka wyrasta z poprzedniego tomu, znanego pod tytułem "Nowe życie". - Pomysł narodził się tak, że napisałem książkę, która nazywała się "Nowe życie", i nagle zaczął się pojawiać "Zurita", ta książka. Dlatego że "Zurita" jest antytezą tej książki, "Nowe życie". Być może najbardziej kompletnym odczytaniem książki „Zurita” byłoby wzięcie pod uwagę książki, która ją poprzedza. Dlatego że książka "Nowe życie" kończy się tym napisem: "Ani cierpienie, ani strach" - mówi poeta.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"Zawiera elementy biograficzne"

Jak mówi Zurita, książka zawiera wątki biograficzne, a podczas pracy nad nią poeta sięgał również do własnych doświadczeń.

- Zawiera elementy biograficzne. Dlatego że te postaci, te elementy biograficzne, związane z biografią, zaczęły mi się pojawiać w trakcie pisania książki "Zurita". Ma to również związek z książką wcześniejszą, "Purgatorio" z 1979 roku, jak również z książką "Antyraj" z 1982 roku, która z kolei jest związana z tym pisaniem po niebie. Zdałem sobie sprawę w tym momencie, w którym zacząłem pisać książkę "Zurita", byłem po pięćdziesiątce wtedy, że chciałbym napisać książkę unikalną – mówi poeta.

Jak tłumaczy Zurita, istnieje pewien obraz, który stał się jednym z punktów wyjścia dla jego książki.

- Wydaje mi się, że punktem wyjścia książki „Zurita” jest to dziecko, które pyta ojca o morze kamieni, którym stał się Pacyfik, i ojciec nic mu nie odpowiada. Ten sam obraz pojawia się na końcu, czyli znowu mamy morze pokrywające tę przestrzeń i znowu są pytania, i znowu jest brak odpowiedzi - mówi poeta.

Mateusz Wysokiński