"Jesteśmy ofiarami obsesji normalności". Samanta Schweblin w Trójce

Samanta Schweblin gościła w audycji "Wszystkie Książki Świata". W rozmowie zarejestrowanej podczas Festiwalu Malta argentyńska pisarka opowiedziała Michałowi Nogasiowi o swojej twórczości, specyfice pisania opowiadań oraz "obsesji normalności".

"Jesteśmy ofiarami obsesji normalności". Samanta Schweblin w Trójce

Samanta Schweblin w Trójce.

Foto: Kike Rincón/Associated Press/East News

Samanta Schweblin była gościnią Michała Nogasia podczas Festiwalu Malta w Poznaniu. W radiowej premierze zarejestrowanej tam rozmowy argentyńska autorka tomu opowiadań "Dobre i złe" mówiła o przemianach zachodzących w literaturze hiszpańskojęzycznej, potrzebie wymykania się gatunkowym kategoriom oraz o tym, dlaczego realizm często zaczyna się od zdarzenia całkowicie nieoczekiwanego.

"Czasy się zmieniają"

Zdaniem Schweblin obieg literatury hiszpańskojęzycznej zmienił się w ostatnich latach na korzyść autorów i czytelników. Twórcy z Hiszpanii oraz Ameryki Łacińskiej nie muszą już czekać, aż ich książki zostaną zaakceptowane i rozpowszechnione przez jeden dominujący rynek. Dzięki temu mogą szybciej czytać swoje teksty, wzajemnie się inspirować i budować wspólną przestrzeń literacką.

- Czasy się zmieniają. Dzisiaj nie musimy już korzystać z tego hiszpańskiego filtra, który w przeszłości decydował o tym, co jest warte publikacji, a co nie. Nie dotyczy to tylko kwestii dystrybucji. Kiedyś, kiedy Cortázar napisał jakąś powieść, trzeba było czekać od 10 do 15 lat, żeby dotarła do nas za pośrednictwem Hiszpanii. Teraz, kiedy tego hiszpańskiego filtra nie ma, czytamy siebie nawzajem, inspirujemy się nawzajem. (...) Tworzymy swego rodzaju kolektyw, przy czym wpływ, który wywieramy na siebie na bieżąco, jest samonapędzającym się organizmem - mówi Schweblin.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"Ja mam problem z opisaniem tego, co robię"

Autorka przyznaje, że nie potrafi zamknąć swojej twórczości w jednej, precyzyjnie określonej formule. Jej zdaniem potrzeba kategoryzowania literatury wynika z szerszego społecznego przywiązania do normalności oraz wyraźnego oddzielania tego, co akceptowalne, od tego, co uznajemy za obce lub nietypowe.

- Ja mam problem z opisaniem tego, co robię, bo musiałabym przytaczać wszystkie moje opowieści. Jesteśmy generalnie ofiarami obsesji normalności. Co to znaczy, że coś jest akceptowalne bądź nie? Odczuwamy kompulsywną potrzebę kategoryzowania. Potrzebujemy wkładać wszystko do przegródek, do odpowiednich kartoników. Wiąże się to z koniecznością funkcjonowania w ramach społeczeństwa, więc nie jest to nieoczekiwane. Ale tak naprawdę ta rzeczywistość jest fikcją, jest fikcyjna. Najbardziej paradoksalne w tej całej sytuacji jest to, że realizm zaczyna się tam, gdzie zdarza się coś nieoczekiwanego - mówi autorka.

Nieoczekiwane zdarzenia odgrywają  rolę również w opowiadaniach Schweblin. To właśnie zetknięcie bohaterów z czymś dziwnym, nowym lub pozornie niemożliwym pozwala, zdaniem pisarki, odsłonić prawdę o człowieku i jego reakcjach.

– Zastanawia mnie kwestia realizmu jako gatunku, ponieważ wszystkie największe nazwiska, jeśli chodzi o opowiadania, (...) kiedy pisały najbardziej klasyczne realistyczne teksty, z reguły zaczynały je od czegoś nieoczekiwanego. Czym jest realizm? Odnoszę wrażenie, że potrzebujemy i poszukujemy czegoś nietypowego, czegoś dziwnego, ponieważ kiedy próbujemy skonfrontować się z czymś takim, z nową sytuacją, dowiadujemy się czegoś o sobie samych – mówi Schweblin.

Całej rozmowy możesz posłuchać tutaj.

Czytaj także:

Mateusz Wysokiński