Wpis o Patriotach wywołał burze. Bosak: poskładałem parę informacji w całość

Krzysztof Bosak w "Bez Uników" tłumaczył się ze swojego wpisu na X w sprawie przekazania pocisków do Patriotów Ukrainie. - Napisałem o tym prostymi słowami. I nagle zrobiła się burza - przyznał.

Wpis o Patriotach wywołał burze. Bosak: poskładałem parę informacji w całość

Krzysztof Bosak gościem Trójki

Foto: YT/Trójka

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że odtajni informacje o sprzęcie wojskowym przekazanym Ukrainie w latach 2022-2026
  • Decyzja wywoła spór w Polsce. Część ekspertów wskazuje, że ujawnienie takich danych wykorzysta Rosja
  • Krzysztof Bosak przekonywał, że "to nie jest jakaś wielka tajemnica", bo "Rosja ma swoje źródła wywiadowcze" także w Polsce

OGLĄDAJ. Krzysztof Bosak gościem Renaty Grochal

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak napisał na X, że Polska miała przekazać Ukrainie wiosną deficytowe pociski przechwytujące do systemów Patriot. "Wychodzi, że w marcu, w tajemnicy przed Sejmem, rząd oddał Ukrainie drogie i trudne do kupienia pociski przechwytujące do systemów Patriot" - brzmi część wpisu lidera Konfederacji.

- Napisałem coś, co eksperci wojskowi już piszą od dłuższego czasu. Po prostu poskładałem parę informacji w jedną całość, w tym informację, że są to jedyne rakiety, które są w stanie zwalczać rosyjskie Iskandery, którymi Rosjanie dysponują w Obwodzie Królewieckim, i które nam zagrażają. Są to rakiety niezbędne do systemu obrony przeciwlotniczej, który Polska od wielu lat tworzy wielkim nakładem finansowym, i który bynajmniej nie jest gotowy. Chyba jest trochę tak, że po prostu eksperci wojskowi piszą o niektórych rzeczach tak skomplikowanym językiem, że nikt już nic nie rozumie. A ja napisałem wczoraj to, co oni piszą już od kwietnia, o ile nie dłużej, prostymi słowami. I nagle zrobiła się wokół tego burza - wyjaśnił Krzysztof Bosak.

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak (Konfederacja) gościem Renaty Grochal (Trójka/Bez Uników)
28:59
+
Dodaj do playlisty
+

"To jest bardzo chora sytuacja"

Wicemarszałek Sejmu nie zgodził się z krytyką, która spadła na niego - między innymi ze strony generała Bogusława Packa - że ujawnia informacje, które nie powinny być publiczne. - Na czym w takim razie ma polegać parlamentarny nadzór nad siłami zbrojnymi? Bo my tu mamy szerszy problem, niż przekazanie jednych rakiet czy tysięcy innych rzeczy, które z Polski zostały wywiezione na Ukrainę. To znaczy, że parlament - i ja to podkreślałem w swoim wpisie - nic o tym nie wie. I te informacje, moim zdaniem, budziłyby mniejsze emocje, gdyby na przykład w trybie tajnym były przekazywane chociażby komisji obrony, a nie były. Uważam, że to jest bardzo chora sytuacja - ocenił.

Krzysztof Bosak przyznał, że liczy na to, że szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz faktycznie odtajni informacje o sprzęcie wojskowym przekazanym Ukrainie w latach 2022-2026. - My tego się domagaliśmy jeszcze, kiedy rządził PiS. Uważam, że dokładnie to powinno się wydarzyć. Uważam też, że opinia publiczna powinna poznać te fakty, które są też opisane w tej chwili w książce "Kłopot z Zełenskim" redaktora Zbigniewa Parafianowicza - powiedział.

Wicemarszałek Sejmu stwierdził, że z publikacji wynika, iż "Polska została oszukana przez Niemcy w zakresie zastąpienia czołgów". - Na etapie przekazywania czołgów na Ukrainę była umowa, że z kolei Niemcy ze starych swoich czołgów będą "schodzić" i przekażą je do Polski na zamianę. I to nie nastąpiło, jak czytamy w tej książce. My też w parlamencie nigdy nie mieliśmy jasnych informacji - przyznał.

Poseł Konfederacji zwrócił uwagę, że według zapowiedzi "Kośniak-Kamysz przekaże jednak tylko informacje w zakresie sprzętu zbrojeniowego przekazanego z wojska". - Natomiast mamy jeszcze ogromną ilość sprzętu przekazaną przez sektor cywilny - zaznaczył. Bosak wskazał tu na cywilne służby mundurowe, "gdzie również zabierano sprzęt ze stanów magazynowych". - Używany sprzęt, pojazdy, różnego rodzaju elementy wyposażenia, uzbrojenia. Plus mamy zapasy, takie jak w RARS-ie, plus zasoby, którymi dysponowały spółki skarbu państwa, jak Orlen. My nigdy nie dowiedzieliśmy się w parlamencie, a więc opinia publiczna też nic o tym nie wie, na jakich zasadach były Ukrainie przekazywane paliwa, różnego rodzaju zapasy - powiedział.

"Rosjanie widzą, czym do nich się strzela albo czym się Ukraina broni"

Zapytany o to, czy ze względu na możliwą rosyjską prowokację powinno się ujawniać, jaki sprzęt przekazała Polska Ukrainie, odpowiedział, że "Rosjanie mają swoje źródła wywiadowcze i przecież widzą, czym do nich się strzela albo czym się Ukraina broni". - To nie jest tak, że to jest jakaś wielka tajemnica. Po drugie, mają swoje źródła wywiadowcze w Polsce. Po trzecie, te wszystkie rzeczy są uzgadniane na poziomie międzynarodowym, więc państwa inne, w których Rosja też ma swoje źródła wywiadowcze i państwa sojusznicze wobec Rosji, bo to jest cała konstelacja międzynarodowa, też mają swoje źródła - wskazał.

Wicemarszałek Sejmu zgodził się, że w pierwszym etapie wojny pomoc Ukrainie była w interesie Polski. - Później ta pomoc powinna być warunkowana jakimiś politycznymi oczekiwaniami, na przykład w zakresie odblokowania ekshumacji, zaprzestania kultu ludobójców. Natomiast później weszliśmy w obszar napięć gospodarczych, gdzie Ukraina na forum unijnym grała już przeciwko nam. To jest kwestia rolna, to jest kwestia transportowa, to jest kwestia dostępu do rynku unijnego, umowa DCFTA. I w tej chwili mamy taką wielowymiarową wojenkę dyplomatyczno-wizerunkową pomiędzy politykami ukraińskimi i pomiędzy właściwie polskim społeczeństwem, bo to już nie dotyczy tylko polityków - ocenił. 

Najczęściej czytane

Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Paweł Michalak