Szef MON wziął się do pracy? Kosiniak-Kamysz: jesteśmy w kontakcie z USA

Prezydencki minister Marcin Przydacz stwierdził, że szef MON powinien się "wziąć do pracy" w sprawie stałej bazy USA w Polsce. Władysław Kosiniak-Kamysz w "Bez Uników" podkreślił, że "zrobił to już bardzo dawno temu", a Przydacz powinien "zająć się sobą". 

Szef MON wziął się do pracy? Kosiniak-Kamysz: jesteśmy w kontakcie z USA

Władysław Kosiniak-Kamysz

Foto: PR3

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Polski rząd ściśle współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi nad utworzeniem stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce 
  • Do realizacji tego przedsięwzięcia zielone światło dał prezydent USA, ale Amerykanie jeszcze analizują rozkład swoich wojsk w Europie
  • Polska zajmuje się przygotowaniem infrastruktury i zabezpieczenia finansowego

OGLĄDAJ. Władysław Kosiniak-Kamysz gościem Renaty Grochal

Szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta powiedział, że w sprawie stałej bazy USA w Polsce działania "wykonawcze" należą do szefa MON. "Liczymy na to, że weźmie się w końcu do pracy" - przekazał prezydencki minister.

- Ale miała być poważna rozmowa, a nie o jakichś fantasmagoriach - powiedział z uśmiechem na ustach Władysław Kosiniak-Kamysz, kiedy Renata Grochal zapytała go, czy wziął się w końcu do pracy. Podkreślił też, że "wziął się do niej bardzo dawno temu". - Natomiast ostatnim, który będzie mi wyznaczał zadania, jest pan minister Przydacz. Niech zajmie się sobą. Nie zorganizował prezydentowi spotkania z prezydentem Zełenskim, nie zorganizował rozmowy, nie rozwiązał problemu. Ma chyba swoje zadania. Jeśli chodzi o współpracę z prezydentem, to tutaj jest dużo lepiej niż z jego pomocnikami, którzy mają swoje jakieś frustracje i je wyrażają - zaznaczył minister obrony.

Stwierdził jednocześnie, że rozmowa z Karolem Nawrockim na temat bezpieczeństwa, która odbyła się w środę, "była bardzo dobra". - Rola pana prezydenta, w istocie polityczna, w relacji z Trumpem jest bardzo ważna. Bo to Trump ostatecznie podejmie decyzję, jeśli chodzi o rozlokowanie baz i w ogóle żołnierzy USA w Europie. A my od wielu miesięcy pracujemy nad stałą obecnością Amerykanów w Polsce. Zajmujemy się przygotowaniem infrastruktury i zabezpieczenia finansowego. Bo to będzie bardzo wymagająca inwestycja - powiedział gość Trójki.

Władysław Kosiniak-Kamysz gościem Renaty Grochal (Bez Uników)
33:28
+
Dodaj do playlisty
+

Zielone światło dla stałej bazy. "Trwa wdrażanie decyzji w życie"

Jak zaznaczył, w sprawie stałej bazy w Polsce "precyzyjne informacje przekazał sekretarz wojny Pete Hegseth podczas spotkania ministrów obrony w Brukseli". - To było 2-3 tygodnie temu na spotkaniu ze mną. Mówił o sześciu miesiącach. Amerykanie dają sobie czas na przegląd wszystkich wojsk w Europie i nowe rozmieszczenie tych wojsk na naszym kontynencie, zatem te najbliższe tygodnie to jest czas analizy. Prowadzi je zarówno Pentagon, jak i głównodowodzący siłami w Europie - podkreślił Kosiniak-Kamysz.

Wskazał, że jest zielone światło i decyzja prezydenta Stanów Zjednoczonych, a "teraz trwa czas wdrażania tej decyzji w życie". - Prezydent Trump ogłosił to kilka tygodni temu. Potem była wymiana mojej korespondencji z Petem Hegsethem i zielone światło do szczegółowych negocjacji. To się musi zakończyć podpisaniem określonej umowy. Na jej postawie będziemy mogli wydatkować środki, potem rozpocznie się proces inwestycyjny, ale ostateczna decyzja należy do prezydenta USA - zaznaczył. - My przygotujemy wszystko ze swojej strony. Jesteśmy w codziennym kontakcie ze stroną amerykańską, żeby uzgadniać szczegóły, pokazywać lokalizacje i informować - powiedział.

Koszty utrzymania bazy. "Nie płaci jedna strona"

Rozważane lokalizacje bazy USA w Polsce to Wrocław i Poznań. - To decyzja Amerykanów, nie będziemy jej podejmować za nich. W grę wchodzą także inne lokalizacje - podkreślił szef MON. Poinformował również, że koszty wybudowania bazy w większości poniesie Polska, a będzie to kilkanaście milionów złotych.

Natomiast koszty utrzymania bazy, jak zaznaczył gość Trójki, "są podzielone". - To nie jest tak, że płaci tylko jedna strona. Około 15 tysięcy dolarów inwestujemy rocznie w każdego amerykańskiego żołnierza na naszym terytorium. Oczywiście my mamy dzisiaj różnice w kosztach pobytu amerykańskich żołnierzy, w stosunku do tego co jest w Niemczech i z tego wynika, moim zdaniem, w dużej części chęć przyjścia do Polski - podsumował Kosiniak-Kamysz.

Najczęściej czytane

Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Robert Bartosewicz