Chciał pisać dla dorosłych, zasłynął utworami dla dzieci. 60 lat temu zmarł Jan Brzechwa

Jan Brzechwa (Jan Lesman), który przeszedł do historii polskiej literatury jako autor wierszy dla dzieci, z zawodu był prawnikiem, wziętym adwokatem, współtwórcą polskiego prawa autorskiego, a także jednym z założycieli ZAiKS-u - organizacji chroniącej prawa autorskie twórców. Był też satyrykiem, pisał piosenki, skecze i monologi do legendarnego Qui pro Quo, Cyrulika czy Alibaby. Dopiero około 40. roku życia napisał pierwsze utwory dla dzieci. W czwartek mija 60. rocznica śmierci poety.

Chciał pisać dla dorosłych, zasłynął utworami dla dzieci. 60 lat temu zmarł Jan Brzechwa

60 lat temu zmarł Jan Brzechwa

Foto: PAP/CAF

Pseudonim "Brzechwa" wymyślił mu Bolesław Leśmian w 1916 roku, kiedy 18-letni kuzyn Jan Lesman przysłał mu swoje wiersze. Prawdopodobnie Leśmian bał się, że będą ich mylić, zwłaszcza że twórczością kuzyna nie był zachwycony, zasugerował więc karierę pod pseudonimem Brzechwa ("Pomyśl - przekonywał krewniaka - jakie to piękne: opierzona części strzały"). Ale gdy w 1918 roku Brzechwa przyjechał do Warszawy to właśnie Leśmian wprowadził go w literacki świat w stolicy.

Posłuchaj audycji Trójki:

Brzechwa chciał być poetą lirycznym dla dorosłych, ale pamiętany jest przede wszystkim jako autor utworów dla dzieci. Wiersze takie jak "Tańcowała igła z nitką", "Samochwała", "Staś Pytalski" - zostały napisane, aby uwieść pewną uroczą przedszkolankę, poznaną przez poetę na wakacjach. Ponieważ wiersze podobały się znajomym, Brzechwa zaniósł je wydawcy, choć sam jako autor, wcale nie uważał, że są to bajki dla dzieci. W liście do Mariana Brandysa pisał: "Wiem, że w środowisku naszych kolegów jestem uważany za coś pośredniego między półinteligentem a producentem galanterii dziecięcej". Mawiał też, że jest autorem twórczości przez duże "tfu".

"Szczególne zasługi" dla poezji dla dzieci

"Szczególne zasługi położył dla rozwoju nowoczesnej poezji dla dzieci. Przekształcił bajkę, nadając jej funkcję satyryczną, parodystyczną, żartobliwą. Są w niej elementy baśni, bajki, zwierzęcej, fantastyki, magiczności. Obok klasycznej bajki w wersji osiemnastowiecznej poeta wprowadził bajki parafrazy przysłów i ludowych powiedzonek, wiersze oparte na czystym nonsensie z efektownymi pointami" - napisał Józef Zbigniew Białek w "Małym słowniku pisarzy polskich" (1981). "Zawsze dbał o efekty komiczne, humor słowny i sytuacyjny. W trylogii baśniowej (Pan Kleks) tryumf odnoszą elementy przygodowe, fantastyczne, groteskowe, satyryczne, filozoficzne" - dodał.

Jarosław Iwaszkiewicz pisał z kolei: "Ów pogodny ton, który Jan Brzechwa potrafił zachować przez całą swoją twórczość, wywołuje na twarz młodych i starych pogodny i wdzięczny uśmiech na sam dźwięk jego nazwiska. Same tytuły jego książeczek ('Kaczki Dziwaczki', 'O lisie Witalisie', 'Pchła Szachrajka') wywołują już obraz jakiejś szczęśliwej krainy, gdzie dobroć i zabawa - goście tak rzadcy - podają sobie ręce, aby dać nam przeczucie wiecznego dzieciństwa, które byłoby prawdziwym szczęściem".

Porównania do kuzyna - Bolesława Leśmiana

W 1926 roku Brzechwa opublikował tom poezji pt. "Oblicza zmyślone". "Część recenzentów zareagowała w sposób dla każdego twórcy najbardziej obraźliwy, pisząc o narzucającym się podobieństwie poezji Brzechwy do wierszy bardziej zdolnego kuzyna. Bo podobna tematyka, język, a nawet metafory. Bo jak Leśmian ucieka od codzienności w stronę natury, kosmosu i Boga" - napisał Mariusz Urbanek, autor biografii pt. "Brzechwa nie dla dzieci" (2013).

Urbanek opisuje też, że "niektórzy uważali, że udały się Brzechwie jedynie te wiersze, w których wzorował się na Leśmianie. Inni, wręcz przeciwnie, radzili, że jeśli chce znaleźć w poezji własną drogę, powinien jak najszybciej zrezygnować z naśladowania zarówno Leśmiana, jak i innych poetów". Późniejszy tom "Piołun i obłok" (1935) zebrał bardziej pochlebne recenzje. Karol Wiktor Zawodziński zatytułował nazwał Brzechwę "najśpiewniejszym poetą", a później ten termin przylgnął do Brzechwy na lata.

Radca prawny, prezes ZAiKS-u

Jan Brzechwa urodził się w 15 sierpnia 1898 roku, choć na jego grobie na Powązkach widnieje rok 1900 - "odmłodził się" bowiem o dwa lata dla swojej trzeciej żony. Przyszedł na świat w Żmerynce na Ukrainie w ówczesnej carskiej Rosji, w rodzinie Aleksandra Lesmana, inżyniera kolejowego żydowskiego pochodzenia i Michaliny z Lewickich. Młodziutki Brzechwa, zdając gimnazjalny egzamin z historii Rosji, po raz pierwszy zdeklarował się narodowościowo. Pochwalony za dobrą znajomość dziejów ojczyzny, odpowiedział, że Rosja nie jest jego ojczyzną, bo jest Polakiem.

W 1918 roku dwudziestoletni Brzechwa był w Warszawie i rozbrajał Niemców, brał też udział w euforycznym powitaniu Piłsudskiego na dworcu Wiedeńskim 10 listopada. Gdy wybuchła wojna polsko-bolszewicka zgłosił się do Legionu Akademickiego, czyli pułku piechoty sformowanego ze studentów, którzy ruszyli bronić Lwowa. Przez dwa lata pozostawał zmobilizowany, ale żołnierzem był ponoć wyjątkowo marnym.

Dyplom na wydziale prawa Uniwersytetu Warszawskiego obronił w 1924 roku - pracował później jako mecenas Jan Wiktor Lesman. Zajmował się prawem autorskim, wprowadzał je w Polsce. Był autorem komentarza do pierwszej polskiej ustawy o prawie autorskim - szczególnie cenionego, bo napisanego przez praktyka, który występował na salach sądowych w sporach o prawa intelektualne. Założył Związek Autorów Kabaretowych, poprzednik ZAiKS-u. Przez całe dwudziestolecie był też radcą prawnym ZAiKS-u, także po wojnie pełnił tam różne funkcje, przez dwie kadencje był nawet prezesem.

Poeta mógł się podobać - bardzo wysoki, zawsze świetnie ubrany, szarmancki wobec kobiet - miał powodzenie i z niego korzystał. Miał trzy żony i kilka długookresowych kochanek, a także kilkanaście przelotnych romansów. Podobno to miłość pomogła Brzechwie - który miał semicką urodę, co rzucało się w oczy, zwłaszcza gdy podczas wojny schudł - przetrwać okupację poza gettem, pod własnym nazwiskiem Lesman, przy powszechnej wiedzy otoczenia o jego pochodzeniu. W dodatku pracował wtedy w gospodarstwie rolnym na służewieckim torze wyścigowym pod bezpośrednim nadzorem Niemców. Brzechwa, głęboko zakochany w kobiecie, która miała zostać jego trzecią żoną, twierdził, że to aura miłości, bańka uczucia go chroniła - w tym okresie pisał m.in. "Akademię Pana Kleksa" i "Pchłę Szachrajkę".

Kochał się wówczas w swojej przyszłej trzeciej żonie Jance Serockiej, która raz po raz zrywała z nim i wracała do męża, fryzjera. Ja podaje Józef Hen, i co potwierdzają wspomnienia Mariana Brandysa, pewnego dnia Brzechwa, kupując torcik mocca w cukierni został rozpoznany przez szmalcowników i odprowadzony do gestapo na Szucha. Tam miał oświadczyć, że co prawda nie jest Żydem ale i tak mogą go rozstrzelać: "Kobieta, którą kocham, nie chce się ze mną połączyć, a życie bez niej nie ma dla mnie wartości" - argumentował.

Jan Brzechwa zmarł 2 lipca 1966 roku - miał 67 lat. Został pochowany na Powązkach Wojskowych w Warszawie.

Ewelina Kołaczek, PAP