Anna Brzezińska: moich bohaterek można nie lubić, ale są interesujące
Anna Brzezińska jest jedną z najpopularniejszych autorek fantasy, trzykrotną laureatką Nagrody im. Janusza A. Zajdla, najważniejszego wyróżnienia w polskiej fantastyce. Z wykształcenia mediewistka, pisze również książki popularnonaukowe. I właśnie taką pozycją są "Cierpliwe Genowefy, bezwstydne Magdaleny. Przewodnik po średniowieczu zwykłych kobiet" o których rozmawiała w audycji "Plik Tekstowy" z Maksem Cegielskim.
Anna Brzezińska, autorka książki "Cierpliwe Genowefy, bezwstydne Magdaleny. Przewodnik po średniowieczu zwykłych kobiet", gościnią Maksa Cegielskiego w audycji "Plik Tekstowy"
Foto: Wojciech Dorosz/Trójka
W średniowieczu niewiasty uważano za grzeszne córki Ewy, moralnie i intelektualnie ustępujące mężczyznom. Prawa i zwyczaje poddawały je władzy ojców, mężów i braci - dla ich dobra, oczywiście. Ale losy prawdziwych kobiet udowadniają, że były istotami znacznie bardziej złożonymi i skomplikowanymi, niż się nam czasami wmawia. Bankierki i niewolnice, ladacznice i urzędniczki, żebraczki i położne, czarownice i mistyczki - 50 kobiet z krwi i kości. Nie tych posągowych i kanonicznych, ale tych, które zwykle pozostają na marginesie wielkiej historii.
"Cierpliwe Genowefy, bezwstydne Magdaleny. Przewodnik po średniowieczu zwykłych kobiet" Anny Brzezińskiej są czytane w Trójce codziennie od poniedziałku do czwartku ok. godz. 20.50.
"Szukamy podobieństw między naszymi losami a losami naszych przodkiń"
Anna Brzezińska nie ukrywa, że "Cierpliwe Genowefy, bezwstydne Magdaleny. Przewodnik po średniowieczu zwykłych kobiet" to książka, która może, i wręcz powinna, się znaleźć w sekcji "literatura popularna". - Bardzo świadomie stworzyłam tę książkę w taki sposób, żeby mogła po nią sięgnąć każda osoba zainteresowana tym, jak wyglądało średniowiecze kobiet, ich rodzin, mężów, synów, ojców czy sąsiadów w czasach nieco zamierzchłych. Ale jednocześnie żeby była to historia rozgrywająca się w zwyczajnych wiejskich domach kmieci czy mieszczańskich kamienicach, a nie na Wawelu, z którym jestem mocno kojarzona. Czyli szukamy tutaj podobieństw między naszymi losami, a losami naszych przodkiń. Ale w maksymalnie przyjazny sposób, a więc nie trzeba znać na pamięć wszystkich dat, żeby się w tym zorientować - tłumaczy, odnosząc się zarazem do swojej bardzo popularnej powieści historycznej "Córki Wawelu. Opowieści o jagiellońskich królewnach".
Anna Brzezińska "Cierpliwe Genowefy, bezwstydne Magdaleny. Przewodnik po średniowieczu zwykłych kobiet" Dotrzeć do źródeł tworzonych przez same kobiety
Rozmówczyni Maksa Cegielskiego opisuje również od czego zaczyna, jakie jest punkt wyjścia opowiadanych przez nią historii. I wskazuje dwa podstawowe punkty startowe. - W większości przypadków starałam się dotrzeć do jakiś źródeł, w szczególności do egoźródeł, czyli dokumentów stworzonych przez same kobiety. To nie jest proste, bo w zamierzchłych czasach źródła wytwarzali ci, którzy potrafili pisać, czyli elity. A literackość wśród kobiet pojawiała się dość powoli, więc więcej mamy głosów z późnego średniowiecza, niż wczesnego. I więcej, co naturalne, spośród mniszek i kanoniczek - wyjaśnia. - Sięgam też często po literaturę naukową, czyli szczegółowe badania naukowców, stąd też ta obszerna literatura na końcu - 60 strony drobnym druczkiem i precyzyjnym oznaczeniem. Na przykład jeżeli mamy sołtysową Agnieszkę z Krościenka Wyżnego, to zainteresowany czytelnik może sięgnąć do artykułów, w którym profesor Gutowski rekonstruował jej losy krok po kroku i prześledzić to w tekście już z aparatem naukowym. Różnica jest taka, że w popularnonaukowym tekście tego aparatu nie da się umieścić - stwierdza.
Profesorowie byli mocno rozczarowani
Anna Brzezińska jest doktorantką mediewistyki i ze śmiechem zdradza, ze jej profesorowie byli mocno rozczarowani, że po odebraniu takiego wykształcenia, postanowiła poświęcić się literaturze fantasy i "teraz będzie pisać o tych smokach i królewnach". I rzeczywiście - jej twórczość to przede wszystkim teksty fabularne i tylko od czasu do czasu książki popularnonaukowe, jak omawiane teraz "Cierpliwe Genowefy, bezwstydne Magdaleny…"
- Myślę, że nie wszystkie moje bohaterki dają się lubić, ale wszystkie są z jakiegoś powodu ciekawe. Są takie, które trudno lubić, jak na przykład Ellis [jedna z postaci opisanych w "Cierpliwych Genowefach, bezwstydnych Magdalenach…" - red.]. Bo możemy podziwiać jej spryt i mołojecką przebiegłość w okradaniu sąsiadów. Lecz bądź co bądź jest okradanie ludzi którzy jednak nie byli najbogatsi, ani tym bardziej zachwyceni, że im ciasto chlebowe kradła Ellis z piekarni - opowiada. - Jako historyczka czy jako pisarka nie jestem od tego, żeby osądzać swoich bohaterów. Te postaci, te historie były rodzajem haczyka fabularnego, na którego nadziewam czytelnika, żeby łatwiej było mu spojrzeć i przerzucić jakieś emocjonalne mosty do przeszłości. To jest już dość dobrze znany rodzaj mikrohistorii, który pozwala przez pryzmat tej pojedynczej historii przeciąć rzeczywistość. I na przykład kanwie historii młodej zakonnicy z Essen, która chce czytać i pisać, pokazać, że istniały enklawy kobiet, które już we wczesnym średniowieczu, w dziewiątym wieku, żyły jako modląca się wspólnota wychwalająca Boga, ale jednocześnie wspólnota wiedzy, przekazywania pamięci, kopiowania ksiąg - wskazuje.
- I, co jest ciekawe, i to też napisałam, większość narzeczonych Piastów, tych niemieckiego pochodzenia, wychowywała się w takich klasztorach. Więc ta uczennica z Essen ma podobną edukację jak Rycheza, żona Mieszka II, czy Gertruda, która zostawiła przepiękny Pastorał Gertrudy, od którego zaczyna się literatura w Polsce. Więc to nie są dla nas takie nieistotne tematy - dodaje.
Całej rozmowy można wysłuchać »TUTAJ«.
Piotr Radecki