"Nie chcę dalej opowiadać" . Olga Tokarczuk szykuje swą ostatnią dużą powieść
Najnowsza książka Olgi Tokarczuk będzie jej ostatnią dużą powieścią. Pisarka zapowiedziała to we Wrocławiu podczas Kongresu i Festiwalu Psychologicznego Re_mind. Dodała, że jest to dla niej moment domknięcia ponad 30 lat pisania powieści. Książka ukaże się jesienią.
Olga Tokarczuk pisze nową książkę. Tym razem o przesiedleniach
Foto: Marcin Gadomski/PAP
Olga Tokarczuk była gościem Kongresu i Festiwalu Psychologicznego Re_Mind, który jest organizowany we Wrocławskim Centrum Kongresowym. Na scenie rozmawiała z nią psycholożka Joanna Zapała.
Posłuchaj audycji w Trójce:
- Zyta Rudzka o książce "Tylko durnie żyją do końca" w Trójce
- Kasper Bajon o książce "Pozań kolonialny. Rodzinna historia w Tanzanią w tle"
Noblistka powiedziała, że nie chcę ani szokować, ani zwracać uwagi na siebie uwagi, tylko dokładnie rozumie proces swojej twórczości, który trwał przez ponad 30 lat. - Mówię o niej jako o mojej ostatniej dużej powieści - powiedziała na temat książki, którą właśnie skończyła.
Proces pisania jakby się wyczerpał
Najnowsza książka noblistki ma dotyczyć jednego z największych przesiedleń w dziejach Europy. Chodzi o Dolny Śląsk, który II wojnie światowej opuściła ludność niemiecka, natomiast na jego teren przybyła ludność z byłych Kresów i innych stron powojennej Polski. Podczas spotkania literackiego w ubiegłym roku w Krakowie Tokarczuk powiedziała, że wśród przesiedlonych byli między innymi jej przodkowie. Nowa powieść ukaże się jesienią nakładem Wydawnictwa Literackiego.
We Wrocławiu pisarka podkreśliła, że traktuje pisanie jako proces. - Uświadamiam sobie, że ten proces już się jakby powoli wyczerpał i to jest bardzo fajne. (...) I czuję, że już po prostu nie chcę dalej opowiadać. Być może znajdę inny sposób ekspresji - powiedziała Tokarczuk.
Dodała, że czuje się z tym świetnie. - Na razie się budzę rano i myślę sobie: nic nie muszę. Poprawiam jakieś tam rzeczy myśląc: odejdźcie ode mnie wszyscy bohaterowie i wszystkie sytuacje. I to jest fajny moment. I nie czuję, że to jest wypalenie. Czuję, że to jest błogosławieństwo - powiedziała noblistka.
Artystą zostaje się z powołania
Tokarczuk wypowiedziała się również na temat roli artystów w społeczeństwie. Oceniła, że są traktowani jako przysłowiowe kwiatki do kożucha. Jej zdaniem potrzebna jest dyskusja na temat ich roli i że artystą zostaje się z powołania. - Są ludzie utalentowani, którzy mogliby zarobić kupę w kasy w biznesie, a jednak coś ciągnie ich do tego, żeby żyć za małe pieniądze i tworzyć, wymyślić coś nowego - powiedziała. Uważa, że artyści to jednostki, które ewolucyjnie są potrzebne społeczeństwu - nieustannie dokonują w imieniu innych ludzi drobnych transgresji, dzięki którym społeczeństwa się rozwijają, przyglądają się sobie, leczą z traum i udoskonalają się. I jest to "ogromna, mrówcza praca, która się dzieje gdzieś na pograniczu świadomego i nieświadomego”.
Tokarczuk nie lubi mówić o sobie w mediach społecznościowych
Pisarka dodała, że świat platform społecznościowych został wymyślony dla ludzi ekstrawertycznych, do których ona nie należy. Zaznaczyła, że nie wyobraża sobie funkcjonowania w nim, bo to naruszenie jej "bańki”, nie lubi być oglądana, mówić o sobie, a obecny świat dla takich właśnie cichych introwertyków stał się obcy.
Olga Tokarczuk jest laureatką Literackiej Nagrody Nobla za rok 2018. Decyzją Akademii Szwedzkiej otrzymała ją "za wyobraźnię narracyjną, która z encyklopedyczną pasją prezentuje przekraczanie granic jako formę życia”.