Tokarczuk: nie wierzę, że będzie taki chat, który będzie pisać jak Nabokov
Na kongresie Impact w Poznaniu pojawiła się między innymi Olga Tokarczuk. Pisarka mówiła o sztucznej inteligencji w literaturze. - Nie wierzę, że będzie taki chat, który będzie mógł pisać jak Nabokov - twierdzi noblistka. Opowiadała także o swojej nowej książce, która ma się ukazać jesienią. Pytana, czy to będzie ostatnia powieść, odpowiedziała: "myślę, że tak".
Olga Tokarczuk podczas kongresu Impact'26 w Poznaniu
Foto: Jakub Kaczmarczyk/PAP
Od środy w Poznaniu trwa Impact'26. To dwudniowy kongres, na który przyjechały światowe autorytety, politycy, szefowie globalnych firm, ludzie kultury oraz czołowi polscy przedsiębiorcy.
Na antenie Trójki relacjonujemy wydarzenia z kongresu. 13 maja w porannym "Zapraszamy do Trójki" można było wysłuchać relacji prosto z Poznania. O kongresie mówiliśmy też w "Informatorze Ekonomicznym" i wieczornym "Zapraszamy do Trójki", a także w "Klubie Trójki".
W czwartek 14 maja o kongresie mówimy w "Informatorze Ekonomicznym" i "Ekonomii w Trójce". W oba dni na antenie można usłyszeć też relacje reporterskie Michała Jędrkowiaka.
Posłuchaj audycji Trójki:
- "Klub Trójki" z Impact'26: Co światowi inwestorzy oraz konsumenci lubią w Polsce?
- "Informator ekonomiczny" prosto z Impact'26
Olga Tokarczuk o swojej nowej powieści
Na kongresie gościła między innymi Olga Tokarczuk. W trakcie panelu prowadzonego przez Sławomira Sierakowskiego pisarka mówiła między o swojej nowej książce. Powiedziała, że książka jest już skończona i ma się ukazać jesienią.
Nawiązując do tytułu panelu: "Czy literatura ma jakieś obowiązki?", Tokarczuk zauważyła, że pojęcie obowiązku "jest trochę jakby z innego spectrum myślenia o świecie. Obowiązek i sztuka, obowiązek i literatura - nie, jakoś nie było u mnie na to zgody".
- Ale też sobie pomyślałam, ponieważ to jest moja ostatnia powieść, i już chyba nie będę w stanie tak dużo poświęcić wysiłku, żeby napisać dużą rzecz, więc wybrałam temat, który od dawna leżał mi na sercu i miałam poczucie czegoś w rodzaju obowiązku właśnie. Że są takie tematy w tym kontekście, w którym żyję, w tej kulturze, w której wyrosłam, wśród tych ludzi, którzy są dla mnie bliscy, że muszę podjąć temat, który był wydaje mi się pomijany jakoś, zwłaszcza w sferze kultury - powiedziała pisarka. - Nie mamy takiej dużej opowieści na ten temat, oprócz "Samych Swoich" - już państwo się pewnie domyślacie, że mówię o ziemiach zachodnich, tzw. odzyskanych, po wojnie - dodała.
- Zastanawiam się, dlaczego właśnie ta wielka epopeja, przesiedlenia milionów ludzi, zasiedlenia krajów, krain, terytoriów, które należały do zupełnie innego państwa, ale też kultury, języka, było tak przez te 80 powojennych lat pomijane, że właściwie dostały tylko oprawę zabawną, jak "Sami Swoi" i że do nienaukowego mainstreamu właściwie nigdy nie weszły. Dlatego postawiłam sobie ten cel i podjęłam go z taką pełną powagą i z takim poczuciem, że robię coś dla większej zbiorowości - powiedziała pisarka.
Pytana, czy "to naprawdę będzie ostatnia powieść", odpowiedziała: "myślę, że tak". - Może będę krótkie formy pisać - dodała.
"Nie wierzę, że będzie taki chat, który będzie mógł pisać jak Nabokov"
Noblistka podkreśliła także, że "z pewnością ta literatura, którą znamy, odchodzi już do lamusa". - Ta literatura wykoncypowana w głowie jednej osoby, która jest niepowtarzalnym dziełem jednego indywiduum pisanym przez długi czas, wieloletnie przemyślenia, kreacja świata - mówiła.
Odnosząc się do kwestii sztucznej inteligencji wskazała także, że jej zdaniem "nauczymy się szybko rozpoznawać, gdzie sztuczna inteligencja buduje sceny, bo mamy już taką intuicję, że wiemy na zdjęciach, co jest sztuczne, a co nie". - Trochę mi szkoda tamtej literatury, bo już widzę też w tekstach właśnie, które powstają, że tutaj maczała palce sztuczna inteligencja (…) Nie wierzę, że będzie taki chat, który będzie mógł pisać jak Nabokov - dodała.
Tokarczuk: literatura pozostanie, ale będzie inna
Ale, jak mówiła Tokarczuk, literatura pozostanie, choć na pewno inna. - Będzie odpowiadała szybkim umysłom ludzi, którzy chcą rozrywki, którzy domagają się, żeby na końcu była jakaś puenta, bo to też w tym kierunku się zmienia literatura - uważa noblistka. - Świat, ze swoim pędem nie zasługuje już na duże, wymagające powieści. Po prostu nikt tego już nie przeczyta. Czy ktoś przeczytał do końca "Księgi Jakubowe"? - zastanawiała się.
Dodała, że "dzisiaj przeczytanie dużej książki jest naprawdę trudne i ludzie dowiadują się o zakończeniu 'Ksiąg Jakubowych' ze streszczeń, więc to nie dodaje też skrzydeł". - A są tematy, których się nie da opowiedzieć krótko. Po prostu świat jest niezwykle skomplikowany - mówiła Tokarczuk.
"Tracimy zdolność do złożonego odbioru rzeczywistości"
Zdaniem noblistki "to paradoks, że w tym skomplikowanym, wielowarstwowym świecie chcemy coraz prostszych opowieści o nim, coraz bardziej jednowymiarowych. (...) Tracimy zdolność do złożonego odbioru rzeczywistości".
- Myślę, że też jest to spowodowane tym, że taka skomplikowana rzeczywistość i taki pośpiech, i też polityka jaka jest prowadzona, i te wymagania zewnętrzne cały czas każą nam się opowiadać za czymś. A co sądzisz o tym? A co myślisz o tym, co powiedział ten minister, a ten premier? Codziennie słuchamy rano podcastów z uaktualnieniem wiadomości, prawda? (...) Wydaje mi się, że musimy sobie dawać prawo do bycia przezroczystym, do przezroczystości, że nie musimy się opowiadać po jakiejś stronie za każdym razem - powiedziała.
Ewelina Kołaczek, PAP