"Jest to świat, który mi serio pasuje". Rozmowa z Filipem Wiłkomirskim

W audycji "Trójkowo, filmowo" usłyszeliśmy rozmowę z jedną z nadziei polskiego aktorstwa, odtwórcą głównej roli w filmie "Brat" Macieja Sobieszczańskiego. Rozmowa dotyczyła nie tylko samego filmu, lecz także pasji i planów na przyszłość.

"Jest to świat, który mi serio pasuje". Rozmowa z Filipem Wiłkomirskim

Filip Wiłkomirski w "Trójkowo, FIlmowo"

Foto: Artur Zawadzki/REPORTER

W audycji "Trójkowo, filmowo", prowadzonej przez Ryszarda Jaźwińskiego, porozmawialiśmy z Filipem Wiłkomirskim, jednym z aktorskich odkryć ostatniego sezonu, wielokrotnie nagradzanym na festiwalach za główną rolę w filmie "Brat" Macieja Sobieszczańskiego. Rozmowa dotyczyła m.in. samego filmu, pracy na planie oraz przyszłych planów aktora.

O filmie "Brat"

Jak mówi aktor, praca przy filmie była wymagającym doświadczeniem. Jednocześnie pozwoliła mu poznać wielu wspaniałych ludzi, w tym osobę, która stała się dla niego prawdziwym przyjacielem.

- Było to na pewno ciężkie doświadczenie, ale też wspaniałe. (...) Bo momentami plan nie był dla mnie łatwy. Był naprawdę wspaniały, dobrze go wspominam, bo poznałem wiele świetnych osób. Poznałem Tytusa Szymczuka, jesteśmy jak bracia, dosłownie. (...) Nie mieliśmy ze sobą wcześniej żadnego kontaktu, a teraz jest dla mnie jak brat - mówi Wiłkomirski.

Jak podkreśla aktor, zdjęcia rozpoczęły się w czasie, gdy był jeszcze bardzo młody. Miał wówczas zaledwie 13 lat.

- Jak miałem 13 lat, zaczęliśmy nagrywać. Teraz mam 16, wydaje mi się, że bardzo się zmieniło. Że moje życie się zmieniło, bardzo dużo zrozumiałem, bardzo dużo nowych rzeczy się pojawiło - mówi aktor.

Praca na planie okazała się dla artysty również okazją do lepszego poznania samego siebie i odkrycia wielu rzeczy na temat własnej natury.

- Nie nagrywaliśmy tego bardzo długo. Dni na planie nie było dużo, ale dużo mnie one nauczyły. Z każdego dnia zdjęciowego coś wynosiłem, jakąś nową wiedzę. To mnie bardzo rozwinęło jako człowieka i pomogło mi zrozumieć dużo rzeczy, nad którymi się nie zastanawiałem. (...) Dowiedziałem się, jak można sobie radzić ze sobą. Najważniejsza rzecz, jaką wyniosłem z planu, to to, że bardzo poznałem siebie. To moje zdanie, ale żeby grać kogoś, trzeba bardzo dobrze znać siebie. Bez tej wiedzy, jakim się jest człowiekiem na co dzień, nie jesteśmy w stanie się zmienić - mówi aktor.

Posłuchaj audycji w Trójce:

O pasji i przyszłości

Jak podkreśla Wiłkomirski, ogromną rolę w jego życiu odgrywa judo. W tej dyscyplinie odnosił już znaczące sukcesy.

- W ogóle znalazłem się w tym filmie przez judo. Judo od 13 lat jest nieodłączną częścią mojego życia, bo trenuję codziennie. (...) Jest to główna część mojego dnia, bo jest to dla mnie bardzo ważny sport. (...) Ja marzyłem o tym, by być w nim najlepszym. Dawało mi to motywację do treningów, do tego wszystkiego. (...) Wydaje mi się, że część może o tym nie wiedzieć, mam jakieś sukcesy. W 2023 roku byłem mistrzem Polski, w 2024 roku byłem brązowym medalistą MP, w 2025 roku byłem brązowym medalistą MP. Też parę razy, nie wiem dokładnie ile, jestem medalistą Pucharów Polski, więc to jest taka moja druga pasja życiowa - mówi aktor.

Aktor przyznaje, że przez długi czas odrzucał kolejne propozycje filmowe, bo nie wiedział jeszcze, co chciałby robić w życiu, a judo pozostawało dla niego najważniejsze. Dziś żałuje części niewykorzystanych szans i deklaruje, że byłby gotów wrócić do pracy przy filmie, jeśli udałoby mu się pogodzić ją ze sportową pasją.

- Jeśli mam być szczery, to bardzo długo odpowiadałem na to pytanie w taki sposób, że ja nie wiem, co chciałbym robić do końca w życiu, bo to jest ciężkie z tym sportem. Dostawałem parę ofert, część odrzuciłem - bo to jest logiczne, że nie wszystkie pasują, bo to musi być w zgodności ze mną. Część odrzuciłem, uważam, że głupio. Szczerze żałuję, bo dużo rozmawiałem na ten temat z moimi rodzicami i oni wychodzą z założenia, że z każdej rzeczy można się czegoś nauczyć. Ze wszystkiego można coś wynieść, wyciągnąć jakąś wiedzę. A takie zrzucenie... może spotkałbym tak samo wspaniałych ludzi jak w "Bracie", może ludzi na całe życie, przyjaciół. (...) Uważam, że w życiu nie powinno się przepuszczać szans, bo nie wiadomo, czy się powtórzą. Myślałem, że będę miał czas, że jak coś teraz zrzucę, to będzie i nic się z tym nie stanie, a teraz tego jest mniej, czego żałuję. Zastanawiam się, czy nie pójść do jakiejś agencji... Gdybym teraz dostał jakąś propozycję, to chciałbym usiąść i zobaczyć, czy jestem w stanie to pogodzić ze sportem. Gdybym był, to zastanowiłbym się nad tą opcją, bo nie chcę tego kończyć. Za fajne to było, za bardzo mi się podobało. Jest to świat, który mi serio pasuje - mówi aktor.

Mateusz Wysokiński