"Ulubiona agentka Churchilla". Krystyna Skarbek zmarła 74 lata temu

15 czerwca 1952 roku zmarła Krystyna Skarbek. Nazywano ją jedną z najwybitniejszych kobiet-szpiegów II wojny światowej, ulubioną agentką Churchilla, kobietą żyjącą mocno i zachłannie. O Krystynie Skarbek w rocznicę jej śmierci opowiedziała Anna Kowalczyk w cyklu "Brakująca połowa dziejów".

"Ulubiona agentka Churchilla". Krystyna Skarbek zmarła 74 lata temu

W "Brakującej połowie dziejów" Anna Kowalczyk opowiedziała o Krystynie Skarbek

Foto: Press materials, Granville Skarbek Polish Anglo Exchange

15 czerwca 1952 roku w londyńskim hotelu Shelbourne pewien mężczyzna czekał na kobietę z nożem. Ona nie była już wtedy słynną agentką, nie miała munduru, stopnia, ani wojskowej emerytury. Pracowała jako stewardessa na statkach pasażerskich, wynajmowała skromny pokój i próbowała ułożyć sobie życie po wojnie, która zabrała jej niemal wszystko. 

Posłuchaj audycji Trójki:

On był w niej zakochany, a może raczej - opętany uczuciami, jakie do niej żywił. Zadał jej jeden cios - prosto w serce. Tak zginęła Krystyna Skarbek - Polka, agentka brytyjskiego wywiadu, jedna z najbardziej niezwykłych kobiet w historii II wojny światowej. O Krystynie Skarbek w cyklu "Brakująca połowa dziejów" opowiedziała Anna Kowalczyk.

Krystyna Skarbek - "ulubiona agentka Churchilla"

Do dziś przedstawia się ją czasem jako "ulubioną agentkę Churchilla". Inni mówią, że była pierwowzorem Vesper Lynd, pierwszej wielkiej miłości Jamesa Bonda. Nie sposób tego bezdyskusyjnie udowodnić, ale prawda jest nawet ciekawsza. Bo Krystyna Skarbek nie była dziewczyną Bonda. Jeśli już szukać porównań, to raczej James Bond był jej męskim odpowiednikiem.

Urodziła się w Warszawie w 1908 roku. Jej ojciec był zubożałym arystokratą, matka pochodziła z bogatej żydowskiej rodziny bankierów. Wychowała się między światami - trochę w luksusie, trochę w cieniu finansowych kłopotów. Od dziecka była niepokorna. Jeździła konno jak mężczyzna, uwielbiała narty, wspinała się po drzewach i paliła papierosy. Była piękna, błyskotliwa i całkiem odporna na konwenanse. A potem przyszła wojna...

We wrześniu 1939 roku mieszkała z drugim mężem w Afryce Wschodniej. Mogła zostać, mogła przeczekać wojnę, ale kilka dni po niemieckiej inwazji na Polskę, zgłosiła się do Brytyjczyków z propozycją współpracy. Jeszcze zanim powstała słynna Special Operations Executive, czyli organizacja odpowiedzialna za dywersję i wywiad w okupowanej Europie, Krystyna Skarbek już działała dla aliantów. Była pierwszą kobietą wysłaną przez Brytyjczyków do pracy w terenie i z czasem najdłużej służącą agentką wojenną.

Jak scenariusz filmu

Jej pierwsze zadania brzmiały jak scenariusz filmu. Przekraczała zimą granice przez Tatry na nartach. Przewoziła pieniądze, meldunki i mikrofilmy. Nawiązywała kontakty z polskim podziemiem. Jednym z jej największych sukcesów było dostarczenie Brytyjczykom informacji o niemieckich przygotowaniach do ataku na Związek Radziecki. To były jedne z pierwszych tak ważnych danych o planowanej operacji Barbarossa.

Krystyna Skarbek miała niezwykłą zdolność improwizacji. Kiedy została zatrzymana przez gestapo na Węgrzech, ugryzła się w język tak mocno, że zaczęła krwawić, a potem gwałtownie kasłać. Niemcy uznali, że choruje na gruźlicę i ją wypuścili. To nie była brawura dla samej brawury. Skarbek była inteligentna, odważna i świetnie rozumiała ludzi. Wiedziała kiedy uwodzić, kiedy blefować, a kiedy zaryzykować wszystko.

"Najdzielniejsza z dzielnych"

Najsłynniejszą akcję przeprowadziła w 1944 roku we Francji. Trzech agentów brytyjskich miało zostać rozstrzelanych przez gestapo. Skarbek poszła do niemieckiego dowódcy sama. Powiedziała, że jest krewną brytyjskiego generała i groziła odwetem. Blefowała i przekupywała. W rezultacie wygrała. Kilka godzin przed egzekucją więźniowie odzyskali wolność. Jeden z nich po wojnie mówił, że Skarbek była "najdzielniejszą z dzielnych".

Jednak ta wojna skończyła się dla niej źle. Nie mogła wrócić do Polski, bo w kraju rządzili komuniści, a dawni agenci zachodu nie byli mile widziani (delikatnie rzecz ujmując). Brytyjczycy podziękowali jej medalami, ale to właściwie tyle.

Musiała więc pracować najpierw jako telefonistka, potem ekspedientka, pokojówka i stewardessa. Kobieta, która ryzykowała życie dla aliantów, nie mogła znaleźć stałej pracy. Jej biografka Claire Malley napisała, że dla Skarbek prawdziwym dramatem nie była wojna, lecz okropności pokoju. Bo wojna dawała jej cel, a pokój nic. W tym czasie zaczął ją prześladować stewart, którego poznała na statku. Był zazdrosny i coraz bardziej natarczywy.

Ona próbowała się od niego uwolnić, bezskutecznie. 15 czerwca 1952 roku wróciła do hotelu Shelbourne w Londynie. On już na nią czekał. Zabił ją jednym ciosem. Krystyna Skarbek miała wtedy 44 lata.

Anna Kowalczyk, oprac. Ewelina Kołaczek