"Anioł zagłady". Reinterpretacja filmu Luisa Buñuela w Teatrze Dramatycznym

Już w piątek, 12 czerwca, w warszawskim Teatrze Dramatycznym odbędzie się premiera "Anioła zagłady" w reżyserii Daty Tavadze - gruzińskiego reżysera, autora tekstów i twórcy politycznie zaangażowanego teatru. Spektakl jest teatralną reinterpretacją znanego filmu Luisa Buñuela.

"Anioł zagłady". Reinterpretacja filmu Luisa Buñuela w Teatrze Dramatycznym

Data Tavadze, gruziński reżyser przedstawienia "Anioł zagłady" w warszawskim Teatrze Dramatycznym

Foto: mat. prasowe/Karolina Jóźwiak/Teatr Dramatyczny w Warszawie

Punkt wyjścia "Anioła zagłady" stanowi pozornie błaha sytuacja: po spektaklu operowym zaproszona na eleganckie przyjęcie grupa przedstawicieli elit, nie potrafi opuścić salonu, w którym się znalazła. To, co początkowo wydaje się absurdalnym impasem, stopniowo przeradza się w bezwzględny eksperyment społeczny, obnażający mechanizmy władzy, przemocy symbolicznej i rozpadu wspólnoty. W dusznej, zamkniętej przestrzeni logika, normy społeczne i poczucie bezpieczeństwa stopniowo zanikają...


Śmiech, który ujawnia horror

Tavadze, który w swojej pracy często podejmuje tematy wolności, opresji, tożsamości i przemian społecznych we współczesnym świecie, łącząc klasyczne teksty z nowoczesną formą oraz komentarzem społecznym, nie ukrywa swojej fascynacji twórczością Buñuela, a szczególnie właśnie "Aniołem zagłady". - Wydaje się świetnym materiałem do przeniesienia na język teatru. Akcja dzieje się w jednym pokoju, w zamkniętej przestrzeni. To coś, co mnie zaintrygowało: im bardziej zagłębiałem się w temat, czułem, jak ważna jest ta metafora zamknięcia, w kontekście naszej kultury i współczesności - tłumaczy w rozmowie z Agnieszką Górnicką opublikowanym na stronie Teatru Drmatycznego. - Ta sytuacja przypomina parodię horroru: ludzie są w pułapce, dzieje się coś strasznego, a oni martwią się o dobre maniery, gust, status społeczny, uprzejmość, kto, co powiedział, kto, gdzie powinien siedzieć, kto przekroczył niewidzialną linię. Ta sprzeczność jest niezwykle zabawna. Dla mnie forma komedii nie redukuje powagi sytuacji. Wręcz przeciwnie, wyostrza ją: czasem śmiech jest najbardziej precyzyjnym sposobem na ujawnienie horroru - wskazuje.

- I to jest miejsce, w którym pojawia się poezja - nie jako dekoracja, ale sposób dotknięcia tego, czego nie możemy wyjaśnić wprost. Ta sztuka porusza się między rejestrem komedii i poezji, ponieważ obydwie pozwalają nam zbliżyć się do tego, co nienazwane - dodaje.


Uwięzieni w systemie, którego nie rozumiemy

Sytuacja w "Aniele zagłady" wydaje się żywcem wyjęta z Kafki: nieznana siła więzi ludzi z nieznanych powodów. Zresztą Buñuel przyznawał się do inspiracji twórczością autora "Zamku". - Jedna rzecz u Buñuela, której chciałem pozostać wierny, to bardzo precyzyjna zasada: nie nazywamy wydarzenia, które opisuje reżyser. Nigdy nie dowiadujemy się dokładnie, co trzyma grupę ludzi w jednym miejscu. To zasadniczy element: w momencie, w którym nazwiesz tę sytuację, metafora staje się mniejsza. Buñuel pozostawia tę kwestię otwartą, to powoduje większy niepokój - wyjaśnia Data Tavadze. - My również nie chcemy i nie możemy tego zmieniać: możemy pewne rzeczy sugerować, możemy razem spekulować, możemy zastanawiać się nad rozwiązaniami, ale nie możemy dać widzom jednej, ostatecznej odpowiedzi. Podobnie jak w życiu, często nie rozumiemy systemów, w których jesteśmy uwięzieni: czujemy ich presję, przestrzegamy ich zasad, cierpimy przez nie, ale nie zawsze potrafimy je nazwać - stwierdza.


Proroczy Luis Buñuel

Gruziński reżyser zwraca również uwagę na ponadczasową aktualność twórczości hiszpańskiego reżysera. A także jej społeczny wymiar. - Buñuel był proroczy i już w swoich czasach rozumiał czym jest choroba, w której dziś żyjemy: fake newsy, teorie konspiracyjne, wojna hybrydowa, wyimaginowane niebezpieczeństwo, które staje się realne, ponieważ zaczynamy w nie wierzyć. To bardzo ważne: niebezpieczeństwo nie jest naturalną katastrofą - tworzą je ludzie. Jest produkowane przez ludzi, system, tych, którzy mają władzę - mówi. - To także opowieść o klasie społecznej, która jest odpowiedzialna i nie może wziąć na siebie odpowiedzialności: politycy, arystokracja, kościół, elity, biznesmeni, oligarchowie - ci którzy mają moc by zmieniać świat, ale zamiast tego kreują świat, w którym są uwięzieni - wskazuje.


Scenariusz i reżyseria - Data Tavadze. Tłumaczenia scenariusza dokonała Magda Nowakowska. Dramaturgia - Paweł Sztarbowski. Za scenografię i światło odpowiada Agata Skwarczyńska. Kostiumy zaprojektowała Gosia Baczyńska. Muzyka - Nikoloz Pasuri. W spektaklu występują: Mariusz Drężek, Agata Góral, Jakub Jankiewicz (gościnnie), Anna Kłos, Michał Klawiter, Marianna Linde, Anna Moskal, Agata Różycka, Jan Sałasiński / Mateusz Weber, Konrad Szymański, Krzysztof Szczepaniak / Damian Kwiatkowski i Anita Sokołowska.

 

mat. prasowe/PAP/Piotr Radecki