Jacob Elordi w trailerze "Gwiazdozbioru psa". A na horyzoncie "Wyspa skarbów"
Ridley Scott ma 88 lat i nie zwalnia tempa. Jego najnowszy film, "Gwiazdozbiór psa" z Jacobem Elordi i Margaret Qualley w rolach głównych będzie miał premierę pod koniec sierpnia, a on już ogłasza kolejny projekt. Tym razem ma to być ekranizacja słynnej "Wyspy skarbów" z udziałem Hugh Jackmana.
Jacob Elordi i Margaret Qualley w filmie "Gwiazdozbiór psa", reż. Ridley Scott
Foto: mat. prasowe
"Gwiazdozbiór psa", którego trailer właśnie się pokazał, to ekranizacja postapokaliptycznej powieści Petera Hellera. Główną postacią jest Hig (w tej roli Jacob Elordi) pilot, który w śmiertelnej pandemii, która zniszczyła świat, stracił najbliższych. Teraz mieszka na opuszczonym lotnisku z psem i zamkniętym w sobie, podejrzliwym sąsiadem (Josh Brolin). Codziennie swoją Cessną 182 patroluje okolice szukając śladu innych ocalałych. Pewnego dnia odbiera sygnał wskazujący, że ktoś jeszcze przetrwał zarazę…
Czy "Gwiazdozbiór psa" ma szanse?
Oprócz Jacoba Elordi i Josha Brolina w "Gwiazdozbiorze psa" występują m.in. Margaret Qualley, Guy Pearce i Benedict Wong. Scenariusz napisał Mark L. Smith (autor "Zjawy", "Ósemki ze sternikiem" i "Twisters" ), a muzykę skomponował Harry Gregson-Williams, który pracował wcześniej z Scottem przy "Gladiatorze II."
Trailer filmu jest nieźle zmontowany i robi dobre wrażenie. Problem w tym, że pierwsze pokazy testowe wypadły słabo, a data premiery też nie wróży sukcesu. Chodzi o to, że ostatni tydzień sierpnia to w Hollywood tradycyjne czas, kiedy startują kłopotliwe filmy, które co prawda powstały, ale nie ma co z nimi zrobić. Wydano kasę - w przypadku "Gwiazdozbioru psa" to 110 mln. dolarów - są znane nazwiska, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że projekt nie wypalił. Więc wpuszcza się go kin w momencie, kiedy skończył się czas wakacyjnych blockbusterów, a jeszcze nie ma jesiennych hitów, na które wszyscy czekają: niech zarobi ile da radę, zanim trafi do streamingu. Zobaczymy.
"Wyspa skarbów" z Hugh Jackmanem i Jacobem Elordi?
Tymczasem 88-letni Ridley Scott niewiele sobie robi z przewidywań speców od marketingu i już planuje kolejna produkcję. To nowa ekranizacja klasycznej "Wyspy skarbów" Roberta Louisa Stevensona z Hugh Jackmanem w roli Długiego Johna Silvera. Australijski gwiazdor ma już na swoim koncie sporą kolekcję klasycznych bohaterów literacko-komiksowych począwszy od Wolverina, przez Van Helsinga, na Jeanie Valjean kończąc, więc Długi John Silver doskonale się tu wpasuje.
W kontekście tego filmu pojawia się również nazwisko Jacoba Elordiego, który miałby ewentualnie zagrać starszego Jima Hawkinsa. "Ewentualnie", gdyż wszystko zależy od tego, czy aktor dostanie rolę Jamesa Bonda - a przecież jest jednym z faworytów w tym wyścigu. Scenariusz "Wyspy skarbów" napisał Jack Thorne, który ma na koncie m.in. seriale "Ulubieńcy publiczności", "Mroczne materie" i głośne "Dojrzewanie" oraz filmy "Tajemniczy ogród" i dwie części "Enoli Holmes", a nad trzecią właśnie pracuje.
Nie wiadomo jeszcze, która wytwórnia miałby zająć się produkcją "Wyspy skarbów". 20th Century choć firmuje "Gwiazdozbiór psa", jednak ten projekt odrzuciło. Nie, żeby w niego nie wierzyło, ale nie chce się zderzyć z planowanym rebootem "Piratów z Karaibów" od Disneya.
Jeden reżyser, dziewięć tytułów, osiemdziesiąt osiem lat
Jeśli dobrze się wsłuchać w różne wypowiedzi reżysera, to "Wyspa skarbów" jest jednym z ośmiu, a może nawet dziewięciu - tak, dziewięciu! - projektów, które Ridley Scott, lat 88 - tak, osiemdziesiąt osiem!, ma obecnie w różnych fazach rozwoju.
Poza piracką przygodą na liście znajdują się: "Gladiator III", biograficzny film o grupie Bee Gees, adaptację bestsellerowej powieści Johna Harrisa "Covenant with Death" rozgrywającej się podczas I wojny światowej o której marzy od pół wieku, western "Freewalkers" (scenariusz jest gotowy ponoć od 45 lat), kolejny wojenny film o znamiennym tytule "Bitwa o Anglię", będący swoistym sequelem "Wilka z Wall Street" thriller finansowy "Big Dogs", oraz nie do końca sprecyzowany film "Bomb". Swego czasu pojawił się także szpiegowski tytuł "Queen & Country".
Nie wszystkie z tych projektów doczekają się realizacji - to w tej branży raczej normalne. Jednak i tak robi wrażenie, że facet w tym wieku nie ma jednego spokojnego projektu emerytalnego, tylko w głowie prowadzi coś jakby małe studio filmowe. Ostatni raz Ridley Scott prawdziwy sukces odniósł "Marsjaninem" (2015): widowiskowy "Napoleon" (2023) i wyczekiwany "Gladiator II" (2024) okazały się rozczarowaniami. Ale rezyser zdaje się tym nie przejmować i wciąż prze do przodu.
Piotr Radecki