Nawrocki nie poprze ustawy. Kwaśniewski: to jak krok Armstronga na Księżycu
Aleksander Kwaśniewski ocenił, że ewentualne zawetowanie przez Karola Nawrockiego ustawy o statusie osoby najbliższej pokaże go jako człowieka niewrażliwego na problemy mniejszości. Były prezydent wskazał również, że Polska potrzebuje dyskusji o adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, mimo że jest to temat mocno polaryzujący społeczeństwo.
Były prezydent Aleksander Kwaśniewski gościem Renaty Grochal
Foto: YT/Trójka
Najważniejsze informacje w skrócie:
- TSUE nałożył na Polskę obowiązek uznawania związków małżeńskich zawartych przez osoby tej samej płci w innych państwach UE
- Obecnie posłowie zajmują się projektem ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu
- W ciągu 30 lat świadomość społeczna w Polsce w sprawach homoseksualizmu zmieniła się ogromnie - stwierdził Aleksander Kwaśniewski w "Bez Uników"
Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker zapowiedział już, że Karol Nawrocki nie zgodzi się na legalizację związków partnerskich. Jego zdaniem ustawa o osobie najbliższej może prowadzić do ich wprowadzenia, a proponowane przepisy w wielu aspektach zrównują związki partnerskie z małżeństwem.
- Myślę, że jeżeli prezydent jest człowiekiem, który absolutnie i zdecydowanie nie jest gotów pomóc tym, którzy kochają inaczej, którzy reprezentują środowiska LGBT, nawet w bardzo ograniczonej formie, to jest bardzo poważny argument, o którym trzeba mówić. Trzeba powiedzieć: mamy prezydenta, który jest niewrażliwy zupełnie na wasze problemy - podkreślił Aleksander Kwaśniewski.
Zdaniem byłego prezydenta projektowana ustawa to dobry kierunek na drodze do dalszych zmian i nie można mówić, że "jest to ogryzek". Przekonywał, że w ten sposób dokonuje się zmiana świadomości społecznej na temat społeczności LGBT. - Każdy krok, nawet najmniejszy, ma znaczenie. To jest trochę, jak ten krok Armstronga na Księżycu. Jeden mały krok człowieka i wielki krok ludzkości - ocenił. - W ciągu 30 lat świadomość społeczna w Polsce w sprawach homoseksualizmu, tolerancji wobec tych środowisk zmieniła się ogromnie. I ta ustawa o osobie bliskiej będzie istotnym krokiem, który powinien w nieodległej przyszłości spowodować, że będziemy umieli o tym rozmawiać już dużo bardziej głęboko, poważnie i dać szansę tym małżeństwom - powiedział.
Małżeństwa jednopłciowe. Konstytucja nie wyklucza?
Aleksander Kwaśniewski za właściwy uważa zapis w konstytucji, który definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, będący pod szczególną ochroną państwa. - To powinno pozostać. Dlaczego małżeństwo kobiety i mężczyzny? Dlatego, że to jest element demograficzny również. Mają szansę na dziecko, mają obowiązek opiekować się tym dzieckiem, mają wszystkie tytuły i odpowiedzialność za to, żeby to dziecko było zdrowe, chodziło do szkoły, więc cały ten system tradycyjny jest dobrze opisany - przyznał.
Wskazał natomiast, że - wbrew temu co mówią politycy PiS - konstytucja nie zakazuje również zawierania prawnych związków przez pary jednopłciowe. - Nie wyklucza tego, bo małżeństwa homoseksualne nie muszą być pod szczególną ochroną. Przecież tam nie jest napisane, że nie dopuszcza się, czy wręcz, że zakazane jest - zaznaczył. - Można trzymać się tego, że to oczywiście wyklucza i wszystko inne nie jest małżeństwem. To niech to będzie związek partnerski. Stąd to poszukiwanie również odpowiednich definicji, bo prawo musi interpretować również zmiany społeczne, które następują - tłumaczył.
Były prezydent w rozmowie z Renatą Grochal nawiązał do licznych wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, w których prezes PiS sugerował, że związki partnerskie są zagrożeniem dla małżeństw i tradycyjnych rodzin. - Większym zagrożeniem są ci mężczyźni, którzy decydują się nie mieć w ogóle rodzin i oni są odpowiedzialni za problemy demograficzne w Polsce. I wie pani, o kim mówię teraz - powiedział.
Granica nie do przejścia?
Aleksander Kwaśniewski ocenił, że na razie granicą w społecznej świadomości, której w Polsce nie da się przekroczyć, jest adopcja dzieci przez pary homoseksualne. Przyznał, że o tym też należy rozmawiać. - Czy naprawdę dzieci w rodzinie przemocowej, pozbawione opieki, bite są w lepszej sytuacji niż na przykład adoptowane teoretycznie dzieci w rodzinie homoseksualnej, gdyby były kochane, kształcone, opiekowane? - zastanawiał się. Były prezydent zapytany, czy sam jest za takimi adopcjami odpowiedział, że "na tym etapie nie". - Ponieważ tego się przeprowadzić z formalnego punktu widzenia nie da. Ale wyobrażam sobie, bo znam takie pary homoseksualne, gdzie te dzieci byłyby szczęśliwe. I ci ludzie byliby szczęśliwi. Oni by wychowywali wspaniałych obywateli Rzeczypospolitej. Bez żadnego kłopotu jestem w stanie sobie to wyobrazić - powiedział.
Kwaśniewski przyznał też, że zna trochę środowisko osób LGBT i "nie jest tak, że marzeniem pary homoseksualnej jest adoptować dzieci". - Oni też muszą dojrzeć do tego, ale są pary, które znam osobiście, a które naprawdę byłyby do tego gotowe (…). To jest wszystko delikatne. Tu trzeba wykazywać się wielką wrażliwością i empatią, ale trzeba o tym rozmawiać - stwierdził. Jego zdaniem, jeśli prezydent nie podpisze ustawy o osobie najbliższej, to "zniweczy jakiejkolwiek szanse, żebyśmy mogli w tej sprawie w sposób sensowny i z godnością nie tylko rozmawiać, ale decydować". - Ale miejmy resztki nadziei, że tak się nie stanie. Wtedy rzeczywiście ten mały krok naprzód będzie miał duże znaczenie w przyszłości - podkreślił.
Co zakłada projekt ustawy?
W środę w Sejmie odbyło się drugie czytanie rządowego projektu ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowy o wspólnym pożyciu. Poparły go kluby KO, PSL, Lewicy, Polski 2050 i Centrum. PiS oraz Konfederacja złożyły wnioski o odrzucenie projektu w całości. Projekt zakłada możliwość zawarcia u notariusza umowy rejestrowanej w Urzędzie Stanu Cywilnego. Dzięki niej dwie dorosłe osoby - także tej samej płci - mogłyby m.in. wspólnie decydować o majątku, korzystać ze wspólnego mieszkania, uzyskać dostęp do informacji medycznych partnera oraz działać w jego imieniu w codziennych sprawach.
OGLĄDAJ. Aleksander Kwaśniewski gościem Renaty Grochal
- Oddał strzały na granicy. Sąd: zrobił dokładnie to, co powinien
- Nowy kierunek migrantów. Ruszyli na granicę polsko-litewską
- "Ludzie dzwonią, aby zamówić pizzę". Jak wygląda praca operatora numeru 112?
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Paweł Michalak