Żołnierze USA w Polsce. Sawicki: awantura o to, kto bardziej kocha Trumpa
Stany Zjednoczone zmniejszają liczbę brygadowych grup bojowych stacjonujących w Europie z czterech do trzech. Oznacza to tymczasowe opóźnienie rozmieszczenia amerykańskich sił w Polsce. - Podchodzę do tego z większym spokojem niż polscy harcownicy polityczni. Ameryka zmieniła swoją doktrynę obronną i patrzy przede wszystkim na własne interesy. Tymczasem zrobiła się awantura o to, kto bardziej kocha Trumpa i USA - powiedział poseł PSL Marek Sawicki.
Marek Sawicki
Foto: PR3
Najważniejsze informacje w skrócie:
- USA zmniejszają obecność wojskową w Europie
- W Polsce liczba żołnierzy się nie zmniejszy, wystąpił natomiast problem tak zwanej opóźnionej rotacji
- Ani Karol Nawrocki, ani Donald Tusk nie są w stanie wpłynąć na decyzje Donalda Trumpa - stwierdził Marek Sawicki
OGLĄDAJ. Poseł PSL Marek Sawicki gościem Sylwii Białek
Rzecznik Departamentu Wojny Sean Parnell poinformował, że decyzja wynika z kompleksowej analizy amerykańskiej obecności wojskowej w Europie i wpisuje się w agendę "Ameryka przede wszystkim" prezydenta Donalda Trumpa. Pentagon zapewnił, że Waszyngton utrzyma silną obecność wojskową w Polsce, którą określił mianem "wzorcowego sojusznika". Sekretarz wojny Pete Hegseth rozmawiał w tej sprawie z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Pentagon wezwał pozostałych sojuszników z NATO do pójścia w ślady Warszawy i przejęcia "głównej odpowiedzialności" za konwencjonalną obronę Europy. Zresztą analogiczne założenia wynikają z amerykańskiej koncepcji "NATO 3.0".
Temat obecności amerykańskich wojsk w Polsce wywołał burzę polityczną. Politycy opozycji zaczęli oskarżać między innymi premiera Donalda Tuska, wskazując na jego krytyczną postawę wobec polityki Stanów Zjednoczonych i Donalda Trumpa. Marek Sawicki podkreślił, że do tej sprawy podchodzi "z dużo większym spokojem niż polscy harcownicy polityczni". - Kiedy dostaliśmy informację, że mamy spowolnienie w zakresie przemieszczania amerykańskich wojsk do Polski, od razu zrobiła się wielka awantura, wielka draka o to, kto bardziej kocha Donalda Trumpa i Amerykę - powiedział poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Mniej żołnierzy USA w Europie. "Ograniczenia nie dotyczą Polski"
Zaznaczył również, że "wczoraj wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz rozmawiał z Petem Hegsethem". - Informacja dotycząca amerykańskich wojska jest potwierdzona także przez komunikat Departamentu Obrony USA. Rzeczywiście Ameryka zmniejsza z czterech do trzech grup bojowych swoją obecność w Europie, ale jeśli chodzi o obecność wojsk amerykańskich w Polsce, to są to tylko opóźnienia wynikające z przebudowy planów obronnych Stanów Zjednoczonych i doktryny prezydenta Trumpa "America first" - powiedział.
- Jednocześnie w tym komunikacie jest jasny sygnał, że Europa także musi przejąć większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo. A to Polska czyni i to wybrzmiało w komunikacie: że jest wzorcowym partnerem w zakresie budowania pozycji NATO w Europie i świecie. W związku z tym żadne ograniczenia nie będą dotyczyły Polski - podkreślił polityk.
Zwrócił również uwagę, że Europa zajmuje dopiero trzecie miejsce - po półkuli zachodniej i Pacyfiku - w doktrynie obronnej Stanów Zjednoczonych. - Ameryka patrzy na swoje interesy obronne. My musimy budować własne. Wielokrotnie zwracam uwagę na to, że niezależnie od tego, czy będzie tu 10 tysięcy żołnierzy amerykańskich, czy 30 tysięcy, to przede wszystkim musimy mieć własną silną armię. Ta armia jest budowana. Nie tylko osobowo, ale także sprzętowo. Jest też program SAFE, który jest w tej chwili intensywnie kontraktowany - powiedział Marek Sawicki. - Czas najwyższy, by Europa wzięła odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo. Nie trzeba polegać tylko i wyłącznie na sprzęcie amerykańskim. Można to robić również w Polsce - stwierdził poseł.
Według Sawickiego kłótnie polskich polityków dotyczące działań Stanów Zjednoczonych "wyglądają zabawnie". - Niektórzy myślą, że pozycja Polski jest tak wielka, że jak ktoś zadzwoni do Donalda Trumpa, to on od razu odbierze telefon i posłucha zaleceń polskiego polityka. Trzeba przestać napinać muskuły i prężyć własne ego. Ani Karol Nawrocki, ani Donald Tusk nie są w stanie wpłynąć na decyzje Donalda Trumpa - podsumował gość Trójki.
- Ziobro uciekł przez Włochy? "Kolejny odcinek tej historii"
- Ziobro boi się więzienia? "W zakładach karnych go nienawidzą"
- Ziobro miał tą drogą uciec do USA. Zaskakujące ustalenia. "Kotecka dołączyła"
Źródło: Trójka
Prowadząca: Sylwia Białek
Opracowanie: Robert Bartosewicz