"Wyjątkowo dobrze się nam grało". Andrzej Smolik o nowej koncertowej płycie
- Kiedyś największym wyzwaniem w moim życiu, i marzeniem, wydawało się to, żeby zmierzyć się z napisaniem czegoś na orkiestrę. To się parokrotnie udało; bazując na doświadczeniach stworzyliśmy tę sytuację w Cavatinie - przyznaje Andrzej Smolik. O nowym albumie, który zarejestrował z Kevem Foxem i Cavatina Philharmonic Orchestra, opowiedział podczas spotkania z Piotrem Metzem.
Andrzej Smolik był gościem "Listy Osobistej"
Foto: PAP/Jakub Kaczmarczyk
Wydana pod koniec marca płyta koncertowa "Live at Cavatina Hall" to zapis koncertu duetu Smolik//Kev Fox podczas ubiegłorocznej edycji Cavatina Guitar Festival. Na ten jeden raz do artystów dołączyła Cavatina Philharmonic Orchestra; efektów ich współpracy można słuchać w streamingu. Album ukaże się również na płycie winylowej, której premierę zaplanowano na 22 maja. O zarejestrowanym koncercie Andrzej Smolik opowiedział natomiast Piotrowi Metzowi.
Posłuchaj audycji Trójki
- Andrzej Smolik gościem "Listy Osobistej"
- "Jesteśmy naładowani, jest pełno pomysłów". Jerzy Styczyński i Sebastian Riedel w audycji Piotra Metza
"Wytworzyła się synergia". O współpracy z Cavatina Philharmonic Orchestra
Na koncretowej płycie wykonawcy zaprezentowali przekrojowy materiał z dwóch albumów Smolika i Keva Foxa, ich EP-ki i wybrane covery. Przygotowanie się do zagrania swoich utworów w tej formie i z orkiestrą, jak przyznaje gość Trójki, jest wyzwaniem. Jednocześnie jednak stanowić też może źródło inspiracji. - Jakiś czas temu rozmawiałem z pewnym dyrygentem i on mi proponował, by zrobić coś takiego. Ale te ogrom, wiedza i doświadczenie, które za tym idą, są dla mnie trochę przytłaczające. Boję się po prostu tego dotknąć co nie znaczy, że nie skoczę na głęboką wodę. Bardzo mało rzeczy w tej chwili mnie tak sonicznie inspiruje jak właśnie żywe, drewniane instrumenty, gdzie jesteś w środku tego wszystkiego i cię to przenika - tłumaczy Andrzej Smolik.
- Muszę powiedzieć, że wyjątkowo dobrze się nam tam (w Cavatina Hall - red.) grało. Wytworzyła się jakaś synergia; dobra relacja i vibe między nami a orkiestrą. To byli bardzo młodzi ludzie. Miałem też wrażenie, że im się po prostu chce się grać - dodaje rozmówca Piotra Metza.
Jednocześnie Smolik przypomina, że materiał w wydaniu koncertowym, zarejestrowany w sali z orkiestrą, wymaga też innego podejścia niż przy nagrywaniu w studiu. - Takie sale budowane dla orkiestry symfonicznej są bardzo responsywne akustycznie. Każdy niepotrzebny dźwięk, szczególnie w niskim paśmie, którego nie ma orkiestra, jest po prostu zabójczy dla całości. Dlatego też graliśmy oszczędniej. I tak był ten program ułożony, że graliśmy utwory, które nadają się do sali - zaznacza artysta.
Kamil Kucharski