Nasza zamczystość polska, czyli wystawa "Ostatni zamek" w Pałacu pod Blachą

Czym jest "zamczystość", dlaczego kochamy zamki i wciąż budujemy kolejne? Jak zmieniła się ich funkcja - co zniknęło, czego przybyło? Tego wszystkiego można się dowiedzieć na wystawie "Ostatni zamek. Zamczystość polska: od Wawelu do Stobnicy" w warszawskim Pałacu pod Blachą, która zostanie otwarta w czwartek, 26 marca.

Nasza zamczystość polska, czyli wystawa "Ostatni zamek" w Pałacu pod Blachą

Pałac Pod Blachą w Warszawie

Foto: Shutterstock/Real_life_Studio

"W Polsce buduje się niepokojąco dużo zamków. W całym kraju powstają ich dziesiątki. Zabytki już istniejące puchną. Rekonstrukcja goni rekonstrukcję. Pojawiają się również zamki, których wcześniej nie było. Te inwestycje mają się doskonale mimo krytyki i ogromnych kosztów" - pisze teoretyk architektury i kurator wystawy Kuba Snopek. I to skłoniło go do szerszego przyjrzenia się temu zjawisku, które nazwał "zamczystością".


"Zamczystość" - co to takiego?

Czym więc jest owa "zamczystość"? - Określa ona skłonność do otaczania się obrazami zamków, generowania wokół siebie różnego rodzaju elementów zamkowych - od blanków i wież, po miecze i zbroje rycerskie. Jednak nie oznacza to budowania nowych zamków, ponieważ te są autentycznymi budowlami ze średniowiecza. Zamczystość odnosi się do doświadczenia, które niekoniecznie jest zgodne z prawdą historyczną - powiedział kurator Kuba Snopek.

A jako przykładem budowli zamczystej podał budynek mieszkalny z lat 90. na Czyżynach w Krakowie, z charakterystycznymi wieżyczkami. I przypomniał, że po staropolsku słowo "zamczysty" oznacza coś wyposażonego w duże zamknięcie.


Jaki jest język zamczystości?

Zamczystość jest opowieścią wizualną. Ma swój język. Występuje w niej nagromadzenie znaczeń, zarówno pochodzących z historii, jak i popkultury. Dworek kojarzy się ze szlachcicami i sielskim życiem, a zamek z państwem, bezpieczeństwem, rycerskością, ale także zabawką, piaskiem i klockami. Kurator wyróżnił dziesięć elementów, składających się na język zamczystości. Należą do nich: położenie poza miastem, wzniesienie, otoczenie wody, mosty, wieże, blanki, małe okna, kamień, spiętrzanie się oraz mit. Można je traktować jako kryteria - im więcej elementów posiada dany budynek, tym bardziej jest zamczysty. Każdy jest osobno i dogłębnie wytłumaczony na wystawie oraz w towarzyszącej jej publikacji. Dekonstrukcja zamczystości pomaga zrozumieć związek między świadomie konstruowanym przez architektów obrazem zamku a komunikatem wysyłanym przez zamek-symbol.

Wystawa przygląda się polskiej miłości do zamku, a zamkowi - jako szczególnej typologii na styku architektury i komunikacji. Oryginalne funkcje zamku: twierdza i rezydencja, dawno straciły rację bytu; warstwa symboliczna przetrwała, a co więcej, wciąż jest istotna. Między anachronicznością zamku jako obiektu architektonicznego a jego aktualnością jako środka przekazu rodzi się napięcie.


Cienka granica między zamkiem a zamczystością

Wystawa koncentruje się na najnowszych zamkach, ale dowodzi, że korzenie ich współczesnego postrzegania tkwią w XIX wieku. To wtedy wytworzył się język zamczystości, którym posługujemy się dziś. Obejmuje skalę, sposób ekspozycji, typ kostiumu architektonicznego, decyzję, czy pozostawić zamek w stanie ruiny, czy doprowadzić do stanu nowości. Ponieważ współczesny obraz najważniejszych polskich symboli narodowych - Wawelu i Zamku Królewskiego w Warszawie - został ukształtowany stosunkowo niedawno, w XX wieku, również one korzystają z tego języka.

- Czasem trudno jest określić granicę między autentycznym zamkiem, a sztuczną zamczystą budowlą, czego przykładem jest realizacja w Stobnicy, której budowa zaczęła się w 2015 roku na granicy Puszczy Noteckiej, gdzie nigdy wcześniej nie znajdował się żaden zamek - tłumaczy Snopek. - Istnieje także grupa budynków, które znajdują się pomiędzy tymi dwoma biegunami. Zamek w Tykocinie został zbudowany od zera, ale na fundamentach prawdziwego zamku. Z kolei zamek w Bobolicach został wyremontowany, ale w środowisku naukowym toczą się spory, czy to nie sprawiło, że przestał być autentyczny. Kolejnym przykładem jest zamek w Poznaniu, którego autentyczne relikty archeologiczne pozostały, ale nadbudowano nad nimi zupełnie nową konstrukcję - wskazuje.


Współczesne spojrzenie na zamczystość

Wystawa eksploruje zamczystość poprzez fotografię i sztukę współczesną. Fotograf modernizmu Nicolas Grospierre wybrał budynki o różnym stopniu autentyczności i na równych prawach sportretował Wawel i Stobnicę, Zamek Królewski i Bobolice. Jego spojrzenie wpisuje zamek we współczesność. Marta Ejsmont, autorka pełnej dokumentacji fotograficznej budowy gmachu Muzeum Sztuki Nowoczesnej, skupiła się na materialności zamków. Na potrzeby projektu "Ostatni zamek" sfotografowała te zamki, które w ostatnim czasie przechodziły metamorfozę - od drobnych remontów po duże zmiany. Na jej fotografiach stare, wyremontowane i te świeżej daty jednakowo lśnią nowością, jak spod igły. Mateusz Pawlukiewicz prezentuje 24 fotografie miniaturowych zamczystych budynków z całej Polski, pochodzące z cyku "Architektura warowna współczesnej Polski". Kontekst dla ich prac tworzą makiety, infografiki, fragmenty projektów architektonicznych i rysunki wykonane przez dzieci.

Punktem kulminacyjnym wystawy jest instalacja "Ostatni zamek". Stworzył ją kolektyw artystyczno-kuratorski Turnus i Mariia Kolomiitseva. Do współpracy zaprosili osoby artystyczne: Zuzannę Bartoszek, Wiktorię Kieniksman, Ant Łakomsk, Kubę Stępień i Pawła Donhöffnera Ziębę. Instalacja proponuje krytyczne przepracowanie zamczystości. Artyści redukują zamek do rozpoznawalnego archetypu, pozbawiają go jednak wszystkich zamczystych atrybutów: monumentalności, trwałości, ciężaru znaczeniowego. Sprowadzają zamek do skali, z którą można się zmierzyć, zamiast podziwiać ją z dystansu.

Wystawę "Ostatni zamek. Zamczystość polska: od Wawelu do Stobnicy" można oglądać od 26 marca do 28 czerwca w Pałacu pod Blachą w Warszawie. Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie internetowej i w mediach społecznościowych.


Mat. prasowe/PAP/Piotr Radecki