Rozwody w USC, nie dla każdej pary - mówi nam adwokat Aleksandra Załęcka
Rozwody pozasądowe - przed kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego - mają być możliwe od 1 stycznia 2027 roku. Jakie warunki trzeba będzie spełnić, aby o taki rozwód wystąpić i kto będzie mógł się o niego starać? Jak będzie wyglądała procedura? O nowej ustawie, która wprowadza dodatkowy tryb zakończenia małżeństwa - rozmawiamy z adwokat Aleksandrą Załęcką.
Adwokat Aleksandra Załęcka.
Foto: fot. Tomasz Karwiński
- Procedura obejmie osoby, które: mają co najmniej roczny staż małżeński, nie mają wspólnych małoletnich dzieci, żona nie jest we wspólnej ciąży, obydwoje chcą tego rozwodu i nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia pomiędzy stronami - tłumaczy adwokat Aleksandra Załęcka. Jak podkreśla ekspertka, to musi być racjonalny czas. - Zdecydowanie nie dwa tygodnie - co najmniej dwa miesiące. To wynika z mojego doświadczenia procesowego. Jeżeli faktycznie strony nie żyją ze sobą od mniej więcej dwóch miesięcy, czyli ustała więź duchowo, gospodarcza jak i fizyczna, to raczej sądy się do tego przychylają - przyznaje specjalistka.
Posłuchaj audycji Trójki:
Ustanie więzi - co to oznacza w praktyce?
To sytuacja, w której następuje zerwanie trzech podstawowych obszarów funkcjonowania małżeństwa: sfery duchowej, fizycznej i gospodarczej. - Jeśli chodzi o kwestię duchową - małżonkowie deklarują, że się nie kochają, że nie widzą wspólnej przyszłości, że im się nie układa. Kwestia fizyczna - to brak współżycia. A gospodarcza - brak wspólnego budżetu - czyli np. każdy kupuje dla siebie - wyjaśnia adw. Aleksandra Załęcka. Warto dodać, że strony mogą nadal mieszkać we wspólnym mieszkaniu. - Często jest tak, że małżonkowie nie mają dokąd się wyprowadzić, bo wiąże się to z dużymi kosztami. Jednakże nie stanowi to przeszkody, aby doszło do rozwodu - mówi ekspertka.
Dwa etapy
Procedura została podzielona na dwa etapy. W pierwszym etapie małżonkowie, którzy podejmą decyzję o rozwodzie, będą musieli stawić się przed kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego. - Osobiście, nie przez pełnomocnika - podkreśla adwokat Aleksandra Załęcka. - Złożą wtedy pisemne oświadczenia, że spełniają warunki wymienione w ustawie. Kierownik potwierdzi ich tożsamość i zweryfikuje dokumenty. Sprawdzi m.in. czy akt małżeństwa jest zarejestrowany w polskim rejestrze, bo mogło się zdarzyć, że para wzięła ślub za granicą. W takiej sytuacji konieczna będzie transkrypcja aktu do polskich ksiąg stanu cywilnego - tłumaczy specjalistka. - Następnie urzędnik pouczy małżonków o skutkach prawnych rozpadu małżeństwa, możliwości mediacji i formach wsparcia w kryzysie. Da też małżonkom czas do namysłu. Może on trwać od miesiąca do pół roku - wymienia.
- W kolejnym etapie, po określonym czasie, strony będą musiały ponownie spotkać z kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego i ponownie złożyć oświadczenia potwierdzające, że przesłanki do rozwodu dalej istnieją. Czyli nie doszło do nawiązania którejś z więzi, np. kobieta nie zaszła w ciążę - mówi adwokat Aleksandra Załęcka. - Jeżeli małżonkowie potwierdzą, że spełniają warunki rozwodu, złożą oświadczenie o rozwiązaniu małżeństwa. Następnie kierownik dokona wpisu o rozwodzie w akcie małżeństwa i od tego momentu rozwód stanie się faktem. Będzie można też od razu zmienić nazwisko - potwierdza ekspertka.
Przyśpieszona ścieżka nie wyklucza drogi sądowej
Ustawodawca przewiduje, że rozwód pozasądowy będzie możliwy dla par, które są małżeństwem co najmniej od roku. - Chodzi o ochronę instytucji małżeństwa, aby strony nie podejmowały decyzji o rozstaniu pochopnie. Według ustawodawcy rok to jest dostateczny czas, aby zweryfikować, czy chcę być z danym człowiekiem, czy nie chcę. Czy nam się układa, czy nie - mówi specjalistka.
- Wprowadzenie przyśpieszonej ścieżki, nie blokuje możliwości sądowego rozwiązania małżeństwa. To dodatkowa opcja dla spraw bezspornych, w których małżonkowie spełniają określone wymogi - podkreśla adwokat Aleksandra Załęcka. O rozwód do sądu można wnieść w dowolnym momencie, nawet w sytuacji, gdy jedna ze stron go nie chce. - Nie zawsze obie strony zgadzają się na rozwód. Wtedy sąd bada okoliczności, czy doszło do rozkładu pożycia i jeśli stwierdzi, że doszło - orzeka rozwód - tłumaczy ekspertka. - Przyśpieszona ścieżka nie jest także dla osób, które zamierzają starać się o rozwód z orzeczeniem o winie. W tym trybie konieczny jest zgodny wniosek małżonków - podkreśla.
Głosy krytyków
Przeciwnicy nowych przepisów alarmują, że zwiększą one liczbę rozwodów, a przyśpieszenie procedury zniszczy więzi rodzinne. Ale czy naprawdę utrudnianie rozwodu parom sprawi, że więź rodzinna się zacieśni? Zdaniem adwokat Aleksandry Załęckiej - przeciwnie.
- Gdy zapada decyzja o rozwodzie i sprawa jest już w sądzie, to między małżonkami robi się nerwowo. Każdy chce oczyścić tę sytuację i zacząć nowe życie. Wydłużenie postępowania rozwodowego nikomu nie służy - przyznaje specjalistka. Dodaje także, że jej zdaniem nowe przepisy nie wpłyną na zwiększenie liczby rozwodów. - Jeśli ktoś chce się rozwieść, to się rozwiedzie. Tylko szybciej. Obecnie rozwody tyle trwają, bo długo się czeka w kolejce na rozpoznanie sprawy. Sama procedura jest czasochłonna - wyjaśnia ekspertka i dodaje, że na pierwszą rozprawę czeka się średnio minimum pół roku.
Rozwody par bez dzieci w Polsce stanowią prawie 40 proc. spraw rozwodowych w polskich sądach. Wprowadzenie możliwości zakończenia małżeństwa w Urzędzie Stanu Cywilnego ma w założeniu skrócić czas oczekiwania na rozwód i odciążyć sądy.
- Liczę na to, że nowe przepisy rozluźnią sytuację w wydziałach rodzinnych i sędziowie będą mieć więcej czasu na postępowania rozwodowe par, które mają dzieci. Dzieci żyją w domach, w których rodzice się kłócą, nie dogadują ze sobą. Walczą ze sobą, także za ich pomocą. Często sytuacja dzieci jest bardzo trudna. Dobrze, że ustawodawca szuka rozwiązań, aby te kolejki zmniejszyć - przyznaje specjalistka.
Ustawa została przyjęta przez Sejm w piątek 13 marca. Teraz ma się nią zająć Senat, a później prezydent.
Rozmawiała Magdalena Hejna