Magdalena Cielecka: "Wszystko na sprzedaż" mówi o nas, o wyborach, o startach

Legendarne "Wszystko na sprzedaż" Andrzeja Wajdy to najważniejszy w polskiej kinematografii "film o filmie". Teraz reżyserski duet Mateusz Atman i Agnieszka Jakimiak podjął niezwykłą próbę jego reinterpretacji i przeniesienia do Teatru Telewizji. Premiera już w poniedziałek, 16 marca w TVP1. 

Magdalena Cielecka: "Wszystko na sprzedaż" mówi o nas, o wyborach, o startach

Magdalena Cielecka

Foto: FOTON/PAP

"Wszystko na sprzedaż" opowiada o poszukiwaniach znanego aktora, który pierwszego dnia nie pojawił się na planie filmowym. Szukają go jego żona Ela oraz Beata - żona reżysera i była wielka miłość zaginionego. W pewnym momencie radio podaje, że aktor zginął wyskakując z pociągu…


"Wszystko na sprzedaż" to to hołd złożony przez Andrzeja Wajdę tragicznie zmarłemu pół roku wcześniej Zbyszkowi Cybulskiemu. To zarazem film o "bohaterze bez bohaterze", kino autotematyczne, "film o filmie". W swojej interpretacji Mateusz Atman i Agnieszka Jakimiak zaproponowali przeniesienie akcji do roku 2016, a bohaterem, którego nie ma, uczynili samego Andrzeja Wajdę. W spektaklu biorą udział m.in. Magdalena Cielecka, Daniel Olbrychski i Bartosz Bielenia. O "naznaczeniu" przez Andrzeja Wajdę, jego braku, ale też o niezwykłości filmu "Wszystko na sprzedaż" oraz szaleństwie projektu reinterpretacji i o tym, że "wszystko jest możliwe" z Magdaleną Cielecką rozmawia Piotr Radecki.


Piotr Radecki: Brakuje Pani Andrzeja Wajdy?

Magdalena Cielecka: Brakuje i to bardzo. Na dwóch płaszczyznach: na tej zawodowej, czyli dotyczącej kinematografii, brakuje jego filmów. Jestem bardzo ciekawa, co by kręcił, jakie filmy, gdyby żył. Ale też brakuje go w przestrzeni publicznej. Bardzo odczuwam, że brakuje takiego autorytetu, jakim był. Brakuje kogoś, kogo się słuchało i kto wskazywał kierunek, drogę, wyznaczał wartościowy cel.

Można powiedzieć o Pani trzech spotkaniach z Andrzejem Wajdą. Najpierw, w latach 90. "Klątwa" w krakowskim Starym Teatrze. Jakieś 15 lat później - film "Katyń". Znowu mija ponad 15 lat i pojawia się propozycja "Wszystko na sprzedaż" w Teatrze Telewizji…

Oczywiście, życzyłabym sobie więcej tych spotkań. Jestem w tej uprzywilejowanej pozycji i naprawdę poczytuję sobie to za wielki zaszczyt i honor, że miałam szansę się spotkać z panem Andrzejem. Bo nie każdy aktor czy aktorka miał taką szansę. Ja czuję się w jakimś stopniu naznaczona, mam ten stempel "uniwersum Wajdy" na sobie i to jest nie do przecenienia.

"Wszystko na sprzedaż" jest dziełem, niezwykłym, autotematycznym…

Muszę przyznać, że dla mnie jest wyjątkowym filmem. I zawsze na mnie działał: zanim Agnieszka z Mateuszem zgłosili się do mnie widziałam go wiele razy. Można powiedzieć, że kocham wszystkie filmy Andrzeja Wajdy, a jeżeli nie wszystkie, to co najmniej 98 procent (śmiech). Ale "Wszystko na sprzedaż" szczególnie, bo to jest dla mnie jakiś dziki film. Ale to też film, który rozumiem, bo mówi o nas, o naszym środowisku. O zakulisowej sytuacji artystów, o zmaganiu się z tym co publiczne, co prywatne, o związkach w tym zawodzie, o cenie którą się w tym zawodzie płaci, o wyborach, o stratach…

I kiedy otrzymałam tę propozycję, to trochę nie mogłam uwierzyć, że da się to zrobić w Teatrze Telewizji, że to będzie taki rodzaj reinterpretacji i dialogu. Ale bardzo się z tego ucieszyłam i natychmiast obejrzałam na świeżo jeszcze raz "Wszystko na sprzedaż".


Długo się Pani zastanawiała, kiedy usłyszała propozycję zagrania w spektaklu?

W Teatrze Telewizji nie ma się żadnych wątpliwości: Teatr Telewizji do ciebie dzwoni i jesteś najszczęśliwszą osobą na świecie (śmiech). Ja kocham Teatr Telewizji - serio! Ale tutaj mówię o miłości do tego filmu. Myśmy się akurat nie znali, nigdy wcześniej nie pracowaliśmy razem i ten duet reżyserski Agnieszki z Mateuszem znałam z teatru jako widzka, obserwowałam z daleka. Nie wiedziałam, co mnie czeka, jaki język teatru, jaki rodzaj narracji i w ogóle energii, będzie tutaj funkcjonował. Ale nie miałam żadnej wątpliwości: byłam bardzo tym podekscytowana. Zresztą oni byli świetnie przygotowani już od pierwszego telefonu: natychmiast wysłali jakiś krótki koncept. I byli w tym bardzo przekonujący, interesujący, wykraczający poza wszelkie reguły i ramy. I to się bardzo wpisywało w ten film.

Przeniesienie takiego filmu do Teatru Telewizji to brawurowy pomysł…

Nie zaskoczyło mnie, że to się udało - raczej jestem uszczęśliwiona, że się udało. I sparafrazowałabym tytuł "Wszystko na sprzedaż" na "Wszystko jest możliwe" - zresztą takie sformułowanie pada w tym spektaklu. Bo jestem szczęśliwa, że coś tak złożonego, tak szalonego, wychodzącego z jakiegoś marzenia, potrzeby i pragnienia się udało. I udało się wszystko, co zostało zamierzone! Nie chcę powiedzieć, że to jest cud, ale że naprawdę warto marzyć, pracować i - wszystko jest możliwe!


Czy w trakcie realizacji tej wersji "Wszystko na sprzedaż", owo "naznaczenie" przez Andrzeja Wajdę było pomocne?

Tak. Wiadomo, myśmy cały czas oscylowali wokół filmu, ale też po prostu wokół Wajdy: jaką był osobą i kto co pamięta… Na próbach o tym rozmawialiśmy: co komu zapadło w pamięci z anegdot, wywiadów, wszystkich bonmotów które krążą. Ja, która miałam szansę spotkać się z panem Andrzejem, też swoje anegdoty na ten temat mam i niektóre są w tym scenariuszu. Myśmy je wplatali po to, żeby to było żywsze, bardziej osobiste.

Można powiedzieć, że na planie była Pani taką nestorką…

Tak to rozumiałam i tak to czytałam. Starałam się to tak świadomie prowadzić: że wokół mnie ludzie młodsi ode mnie w różnym stopniu próbują coś zrobić i zrozumieć z Wajdy. A ja jestem tym kimś kto Wajdy "dotknął", kto z Wajdą miał do czynienia. I nie chodziło o to, żeby jakoś strasznie mentorować albo być zgryźliwą nauczycielką, ale jednak z perspektywy empirycznego doświadczenia patrzeć na nich. Jak rodzic - trochę z taką, powiedziałabym, czułą opieką.

Teraz pozostaje już tylko czekać na premierę w Teatrze Telewizji

W kontekście premiery w Teatrze Telewizji zastanawiam się nad tym, jak ten nasz spektakl będzie działać? Bo oczywiście inaczej będzie działać na osoby, które ten film widziały i znają, a inaczej na osoby, które są fanatykami tego filmu - bo takie też są – i które będą wychwytywać te wszystkie linki i odniesienia. A jak i czy będzie działać na osoby, które nie znają tego filmu, bo przecież są takie? Albo na osoby, które nie wiedzą, kim jest Andrzej Wajda, bo wiem, mam na to dowody, że też takie są? Jestem bardzo ciekawa, jak to się przeniesie, jak to będzie funkcjonowało…


Rozmawiał Piotr Radecki

"Wszystko na sprzedaż" w reżyserii Mateusz Atman i Agnieszka Jakimiak będzie można obejrzeć w Teatrze Telewizji w TVP1 w poniedziałek, 16 marca, o godz. 20.30 oraz na TVP VOD.