To już pewne: będzie sequel "Dirty Dancing", powraca też Jennifer Gray!
"Dirty Dancing", to jeden z tych filmów, który stał się kulturowym fenomenem. Teraz powstanie jego sequel, w którym Jennifer Grey ma zagrać jedną z głównych ról. Zdjęcia startują jeszcze w tym roku.
Po blisko 40 latach Jennifer Grey powraca do "Dirty Dancing"
Foto: Jordan Strauss/Invision/East News
Oryginalny "Dirty Dancing" wszedł na ekrany w 1987 roku - w Polsce pod tytułem "Wirujący seks". Przy budżecie 6 mln. dolarów zarobił na całym świecie ponad 214,5 mln. (dziś to ok. 540 mln.), a piosenka "(I've Had) The Time of My Life" zdobyła Oscara. Jednak dopiero dzięki kasetom wideo jego popularność wręcz eksplodowała, a film stał się fenomenem kulturowym przełomu lat 80. i 90. XX wieku. Niektóre sceny stały się kultowe, a ścieżka dźwiękowa do dziś zachwyca. Rola Johnny’ego Castle uczyniła z Patricka Swayze hollywoodzką gwiazdę i obiekt westchnień milionów nastolatek i kobiet.
Kultowy film i wielka klapa reboota
Początek lat 60. Frances, nazywana przez bliskich "Baby", to dojrzewająca nastolatka, która wraz z rodzicami spędza wakacje w ośrodku wypoczynkowym. Znudzona, poznaje pracującego w ośrodku Johnny’ego (Patrick Swayze), który jest także instruktorem tańca i wraz ze swoja partnerką, Penny, przygotowuje się do konkursu tanecznego. Kiedy okazuje się, że Penny nie może wystąpić, Baby postanawia ją zastąpić. Ale najpierw Johnny musi nauczyć ją tańczyć. Dzięki tym lekcjom dziewczyna odkrywa pasję, i niezależność, a miedzy tancerzami rodzi się uczucie…
Po niespełna 20 latach od wielkiego sukcesu "Dirty Dancing" powstał reboot, czyli "Dirty Dancing: Havana Nights". Ta historia młodej Amerykanki (Romola Garai), która w 1958 roku wraz z rodziną przeprowadza się na Kubę i zakochuje się w lokalnym kubańskim tancerzu (Diego Luna), trafiła od razu na kasety. Film okazał się finansową i artystyczną klapą: przy budżecie ok. 25 milionów dolarów, a na całym świecie zarobił zaledwie ok. 5,8 miliona. Teraz nadszedł czas na kolejną próbę…
Jest zielone światło dla sequela!
Po raz pierwszy o sequelu "Dirty Dancing" Jennifer Grey, która, w przeciwieństwie do Patricka Swayze, nigdy nie zrobiła wielkiej kariery ekranowej, wspomniała już w roku 2020. Jak widać trochę czasu zajęło, aby ten pomysł przekuć w rzeczywistość.
- Rola Baby ma bardzo głębokie i znaczące miejsce w moim sercu, podobnie jak w sercach jej wielu fanów. Od dawna zastanawiałam się, jak potoczy się życie Baby i gdzie po latach ją odnajdziemy. Zebranie ludzi, którym moim zdaniem można powierzyć budowanie dziedzictwa oryginalnego filmu, zajęło trochę czasu… I z radością mogę powiedzieć, że wygląda na to, że oczekiwanie wkrótce dobiegnie końca! - stwierdziła aktorka w oświadczeniu.
- "Dirty Dancing" jest dziś uwielbiany równie mocno, jak w momencie premiery. Dlatego wiedzieliśmy, że potrzebna będzie wyjątkowa grupa ludzi, aby fani zaakceptowali powrót tych bohaterów. Z ogromną radością ogłaszamy, że zebraliśmy idealny zespół, który we współpracy z Jennifer Grey poprowadzi ten film" - dodał Adam Fogelson, prezes Lionsgate Motion Picture Group.
Kto wyreżyseruje nowy film?
Jennifer Grey powraca jako Frances "Baby" Houseman, została także producentką wykonawczą. Scenariusz napisze Kim Rosenstock ("GLOW", "Kwestia seksu i śmierci") a jak donosi The Holywood Reporter cały projekt będą nadzorować producenci Nina Jacobson i Brad Simpson, który mają już na koncie m.in. "Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży".
Po rezygnacji Jonathana Levine’a nie wiadomo jeszcze, kto ma reżyserować ten film. Również sama akcje jest niewiadomą, chociaż można się spodziewać, że Jennifer Grey dostanie jedną z głównych ról. Początek zdjęć planowany jest jeszcze w tym roku.
Piotr Radecki