Oberkas Travel - nowe brzmienie polskiej tradycji muzycznej oberków
Oberkas Travel to projekt niezwyczajny: tradycyjna muzyka polska wymieszana z rytmami afrykańskimi i współczesnym jazzem? O tym zaskakującym połączeniu w audycji "Terra Kultura" Agnieszka Obszańska rozmawia ze swoim gościem.
Mateusz Niwiński
Foto: Henryk Leszczynski / Polskie Radio
Czterech znakomitych instrumentalistów - Mateusz Niwiński, Jan Emil Młynarski, Piotr Domagalski i Piotr Zabrodzki - wspomagani przez wybitną pieśniarkę Marię Siwiec, zabierają słuchaczy w podróż niezwykłą. Silnik tego autokaru pracuje w rytm tradycyjnych oberków i mazurków, ale trasa wiedzie przez afrykańskie wybrzeża i świat współczesnego jazzu.
Endemiczna, archaiczna, inspirująca tradycja oberów i mazurków
Region Radomski, Opoczyński, to na mapie muzycznej Polski swoisty, unikalny rezerwat muzyki tradycyjnej. - To miejsce, gdzie do dziś trwają fantastyczne tradycje grania oberów, mazurków. Bardzo starej muzyki, która w zasadzie wciąż jest nieznana szerszemu gremium. A powiedziałbym, że oberek, taki trójmiarowy sposób grania do tańca, typowy dla tego miejsca, jest perłą w koronie naszej kultury - tłumaczy Mateusz Niwiński w rozmowie z Agnieszką Obszańską. - Jestem skrzypkiem, zajmuję się muzyką tradycyjną od ponad 10 lat. Miałem jeszcze szansę spotkać muzykantów weselnych urodzonych przed wojną: m.in. Piotra Gacę, Tadeusza Jedynaka. To byli moi mistrzowie, od których uczyłem się tej filozofii, sposobu grania. To byli ludzie wychowani w swojej kulturze, którzy nie mieli telewizji, radia. Nie znali też innej muzyki, tylko swoją. Taka endemiczna, archaiczna, fantastyczna kultura, która gdzieś tutaj jeszcze pod bokiem sobie trwa - wskazuje.
- Podobnie jak Maria Siwiec, która jest taką jedną z najwybitniejszych współcześnie kontynuatorek tej tradycji śpiewu oberów, mazurków. Urodzona we wsi Gałki Rusinowskie pod Przysuchą, w tak zwanym mikroregionie Kajoków - dodaje.
Stare motywy, nowy wyraz, ale wciąż "pod nogę"
Wszystko zaczęło się przed laty na wiejskiej zabawie w remizie pod Przysuchą. - I to było takie pierwsze zajawienie dla ludzi z innego świata muzycznego, aczkolwiek otwartych i bardzo ciekawych, nasyconych wieloma inspiracjami (…) Tematem, który wzięliśmy na warsztat, jest tytułowy oberek: różnie nazywany trójmiarowy wirowy taniec. I to jest próba odczytania starej muzyki, którą ja od lat eksploruje w takim "crudowym", surowym kształci. Staram się grać, tak jak, grali ci skrzypkowie z XIX wieku, sprzed wojny - wspomina Trójkowy gość początki Oberkas Travel. - Dawniej skrzypek szedł na wesele z bębnem i skrzypcami i grał tematy, improwizował na ich temat, ogrywał, dodawał swoje warianty. My sięgamy po nowe instrumentarium, którego nie było: są na przykład klawisze, keyboardy na których gra Piotr Zabrocki. Jest tzw. dżazz, czyli perkusja z różnymi przeszkadzajkami. Ja gram na skrzypcach Strocha, takich trąbko-skrzypcach, które przywiozłem z Rumunii: jest tam taka śmieszna trąbka, a nie ma pudła rezonansowego - też można na nich grać oberki. Jest też basetla, na której gra Piotr Domagalski. Totalnie przełamuje klasyczny groove, który słyszymy w wtarych nagraniach kapel wiejskich: gdzieś tam mocno inspiruje się muzyką Afryki, różnymi rytmami i tradycjami – opisuje instrumentarium.
- Więc nasycamy tego oberka nowym nowymi narzędziami, nowym wyrazem. Ale myślę, że istotą jest to, że są to stare motywy (…) Te obery, które gramy, to cały czas jest muzyka taneczna. Bo to jest główna zasada grania oberka: żeby on był "pod nogę", żeby można było go zawirować, żeby był transowy - wyjaśnia.
Całej rozmowy można wysłuchać TUTAJ.
Piotr Radecki