Nie wiemy, kto prowadzi śledztwo w Smoleńsku
Jerzy Polaczek, lider Polski Plus, negatywnie ocenia działania prowadzące do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej.
Pierwszym błędem strony polskiej, zdaniem Jerzego Polaczka, miało być oddanie śledztwa w ręce Rosjan. Badanie terenu, na którym miała miejsce katastrofa, porównał do tego, jakie prowadzili Amerykanie po rozbiciu się samolotu nad Lockerbie w 1988 r.
– Przeczesano 2 tys. kilometrów kwadratowych z udziałem kilku tysięcy policjantów, agentów FBI. Znaleziono kilka tysięcy dodatkowych elementów tego samolotów. Tutaj mieliśmy do czynienia bardzo umiarkowanym podejściem gospodarzy do traktowania tego, co jest de facto własnością państwa polskiego i, przede wszystkim, relikwią i pamiątką dla rodzin – ocenił minister.
Jego zdaniem, nie było przeciwwskazań, aby strona polska aktywnie włączyła się w prowadzone śledztwa. Gość Salonu politycznego Trójki rozumie niepokój rodzin zmarłych, które nie są pewne, czy pochowały swoich bliskich.
Jerzy Polaczek ocenia, że nawe najważniejsze osoby w państwie mają znikome informacje na temat śledztwa. - Po czterech miesiącach od katastrofy, z upoważnienia premiera Tuska, Jerzy Miller na moje pytanie o podanie składu rosyjskiego zespołu MAK, czyli tzw. Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, który został powołany do zbadania przyczyn tej katastrofy, odpowiedział, że Polska nie posiada takich informacji.