Tomasz Siemoniak: Polska musi się starać o większą obecność NATO
- Trzeba krok po kroku realizować politykę zwiększania obecności sojuszniczej w Polsce, budowy infrastruktury, obiektów na przyjęcie ewentualnej pomocy - mówił w Trójce wiceszef PO Tomasz Siemoniak.
Tomasz Siemoniak
Foto: Trójka
Były szef MON Tomasz Siemoniak powiedział, że zręby tego, co będzie przesądzone na szczycie NATO w Warszawie, powstały w zeszłym roku. - Obejmowały one ciągłą, rotacyjną, rosnącą, obecność sił sojuszniczych, w tym amerykańskich - powiedział.
Zdaniem byłego ministra obrony, Polska traci tymczasem szansę na dodatkowe korzyści. - Niepokoi mnie to, że nasze relacje z sojusznikami, z USA, Niemcami, Francją i innymi się pogarszają - ocenił. Zaznaczył, że zasadne jest pytanie, co będzie się działo dalej, po szczycie NATO w Warszawie.
Tomasz Siemoniak jest zdania, że osłabia się pozycja Polski i "przez działania rządu PiS" traci ona szansę na bycie liderem bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej. - Po prostu otrzymamy to, co wynika z planów amerykańskich i sojuszniczych - dodał. Jego zdaniem Polska traci plus, na który mogła liczyć, to jest możliwość, że Polska będzie "centrum amerykańskiej i sojuszniczej obecności". - Bo o to trzeba zabiegać, trzeba mieć bardzo dobre relacje z Amerykanami, ale i z europejskimi sojusznikami - oznajmił.
Jego zdaniem, zadeklarowana przez USA dodatkowa brygada będzie stacjonować m.in. w Polsce, jak wcześniej zapowiadano. Jednak, jak mówił, powinniśmy iść dalej. Oznajmił, że w tym roku zgodnie z umową startuje budowa bazy antyrakietowej w Redzikowie koło Słupska. - To instalacja, kilkuset żołnierzy amerykańskich - mówił. Dodał, że jest posterunek powietrzny w Łasku, gdzie też są cały czas Amerykanie. W jego ocenie trzeba, idąc tym tropem, krok po kroku realizować politykę zwiększania obecności sojuszniczej w Polsce, budowy infrastruktury, lotnisk, portów, obiektów na przyjęcie ewentualnej pomocy sojuszniczej.
Tomasz Siemoniak pytany o deklarację obecnego szefa MON - że stan armii wzrośnie o 50 proc. - ocenił, że to ogólna zapowiedź, nie powiedziano ilu ma być żołnierzy, kiedy ma to nastąpić i ile to będzie kosztowało, kto za to zapłaci, bo - jak dodał - jest mowa o kosztach 8-10 mld zł. Jego zdaniem nie można takich pomysłów przedstawiać niedopracowanych, bez stanowiska prezydenta czy premiera.
Więcej ważnych informacji i komentarzy znaleźć można na stronach audycji "Salon polityczny Trójki", "Komentatorzy", "Puls Trójki" i "Śniadanie w Trójce".
Tomasz Siemoniak mówił też o marszu 7 maja. Stwierdził, że będzie on jednoczył ruch KOD, opozycję parlamentarną i pozaparlamentarną, jest to marsz za Polską w Europie, za Europą, konstytucją i demokracją. Polityk sądzi, że będzie on początkiem szerszej współpracy ugrupowań i środowisk, które będą w nim uczestniczyć. - Kto widział wczorajszą konferencję Grzegorza Schetyny, Mateusza Kijowskiego, Ryszarda Petru, Barbary Nowackiej, Władysława Kosiniaka-Kamysza, mógł być zbudowany tym, że opozycja działa razem - oświadczył. Jak mówił, uczestników marszu łączyć bycie za Europą i jednocześnie przeciw temu, "co robi z Polską PiS".
Wiceszef PO ocenił pozytywnie zaproszenie wiceszefa KE Fransa Timmermansa do Polski przez prezydent Warszawy. Komentował też spekulacje o zmianach w rządzie - jego zdaniem możliwe są walki frakcji w PiS, m.in. w związku ze zbliżającym się kongresem. W ocenie polityka osłabi to pozycję premier Beaty Szydło.
Więcej na ten temat, a także o tym, czy zdaniem gościa Trójki w PO ktoś obawia się szefa partii Grzegorza Schetyny, w nagraniu audycji.
***
Tytuł audycji: Salon polityczny Trójki
Prowadzi: Beata Michniewicz
Gość: Tomasz Siemoniak (wiceszef PO, były szef MON)
Data emisji: 21.04.2016
Godzina emisji: 8.14
agkm/mk