"Historie stały się piosenkami". Ewa Koc opowiedzieli o pierwszej płycie
Zespół Ewa Koc odwiedził studio Trójki. Muzycy opowiedzieli Gosi Jakubowskiej o kulisach powstawania debiutanckiego albumu "Nie ma lepszego świata niż ten" w audycji "Nowe w piątek".
Muzycy Ewa Koc gośćmi "Nowe w Piątek"/ Foto: East News/PRZEMEK SWIDERSKI/REPORTER
Ewa Koc z debiutanckim albumem „Nie ma lepszego świata niż ten”. W dniu premiery płyty muzycy zespołu odwiedzili studio Trójki, gdzie opowiedzieli o kulisach jej powstawania. Wśród gości Gosi Jakubowskiej znaleźli się Wawrzyniec Topa, Błażej Król i Dawid Tyszkowski, którzy zdradzili, jak narodził się projekt, co połączyło jego członków i dlaczego wspólna praca okazała się dla nich tak ważnym doświadczeniem.
Polecane podcasty
"Każdy utwór był dla mnie odkrywaniem nowej ścieżki"
Historia zespołu Ewa Koc rozpoczęła się w leśnym studiu nagraniowym "Kocewka", od którego pochodzi jego nazwa. To właśnie tam spotkali się muzycy i zaczęli tworzyć wspólny materiał. Gosia Jakubowska zapytała Wawrzyńca Topę, co pozostało w nich z tamtych spotkań. Jak podkreślił artysta, Kocewka wciąż pozostaje ważnym miejscem dla zespołu, a jego członkowie zamierzają kontynuować współpracę.
- Ja nie rozpatruję tego w czasie przeszłym, ponieważ my się cały czas w tej Kocewce spotykamy i mam nadzieję, że się będziemy spotykać i z tego zostaną kolejne utwory – powiedział Wawrzyniec Topa.
Dla Dawida Tyszkowskiego nagrywanie albumu było okazją do odkrywania nowych muzycznych możliwości. Artysta przyznał, że choć od dawna interesował się gitarowym, rockowym brzmieniem, wcześniej nie miał okazji rozwijać go we własnej twórczości. Praca nad debiutem Ewy Koc pozwoliła mu spróbować czegoś zupełnie nowego.
Polecane audycje
- Ekscytujące było to, że każdy utwór był dla mnie odkrywaniem jakiejś nowej ścieżki. Bardzo inspirujący był to proces, bo właśnie ja do tej pory nie poruszałem się po tego typu muzyce gitarowej, z takim rockowym zacięciem. To było mi obce, ale jednocześnie ciągnęło mnie tam, bo jako słuchacz już dawno temu zawędrowałem w tym kierunku i mnie pochłonęły te gitary. Więc czułem, że nigdy tego nie robiłem sam, ale jakoś jest mi to znajome i ciągnie mnie do tych gitar. Więc było to bardzo nowe i inspirujące - powiedział Dawid Tyszkowski.
"Konsekwencją jest album, a przede wszystkim relacja"
Jednym z najważniejszych efektów powstania zespołu okazały się relacje między jego członkami. Jak przyznał Błażej Król, wspólna praca pozwoliła muzykom stworzyć przestrzeń, w której każdy ma wpływ na ostateczny kształt projektu. Artysta zwrócił również uwagę na równy podział obowiązków i wzajemne zaufanie, które towarzyszyły nagrywaniu albumu.
- Mnie się podoba ta praca z ego, gdzie jesteśmy po równo obarczeni obowiązkami i też tymi wszystkimi dobrymi głaskami. Dzielimy się tym po równo i chcę wierzyć, że te słowa, które tak wcześniej rzucałem górnolotnie, że nie ma demokracji w zespole, są nieprawdą. Jest ta demokracja i może się spotkać pięciu chłopa, pięć postaci różnych, z różnych środowisk, w odpowiednim miejscu, wykorzystać czas. I tego konsekwencją jest album, koncerty, a przede wszystkim relacja - powiedział Błażej Król.
Wawrzyniec Topa również nie ukrywał zadowolenia ze współpracy. Muzyk, który przez wiele lat występował przede wszystkim jako instrumentalista sesyjny, przyznał, że udział w tworzeniu autorskiego materiału otworzył przed nim nowe możliwości. Równie ważne okazały się znajomości i przyjaźnie nawiązane podczas wspólnej pracy.
- Ja bardzo się cieszę z tego spotkania, bo po pierwsze – mogliśmy się super poznać z chłopakami i zakumplować. A po drugie, ja od wielu lat pracowałem głównie jako muzyk sesyjny, czyli nie jako twórca muzyki, a po prostu wykonawca czyjejś muzyki. No i traktuję to jako bardzo duży krok naprzód w swojej karierze - powiedział Wawrzyniec Topa.
W rozmowie nie zabrakło także pytania o muzyczny i estetyczny charakter albumu. Błażej Król wyjaśnił, że jego stylistyka i tematyka wyrosły przede wszystkim z osobistych doświadczeń członków zespołu. Wieczorne rozmowy o codzienności, trudnościach i emocjach stopniowo przeradzały się w teksty piosenek, nadając całemu wydawnictwu osobisty charakter.
- Może taki okres nas zastał i wszyscy się zmagaliśmy i zmagamy z jakimiś mega trudnościami, sytuacjami... Po prostu z codziennością. No i zaczęliśmy opowiadać sobie te historie wieczorami i te historie stały się piosenkami (...) Historie, które zdarzają nam się codziennie. Jakieś tam niezrozumienie, głód, nienasycenie, no i nagle ewoluowało to w piosenki - mówi Król.
Polecane artykuły
Źródło: Nowe w Piątek
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Autor
Redaktor
W Polskim Radiu od 2025 roku, przedtem w "Super Expressie". Na portalu Trójki zajmuję się głównie opisywaniem świata muzyki - od gitarowych brzmień klasyków rocka i metalu, po elektroniczne beaty i rapowane wersy. Miłośnik podróży, kina, literatury, popkultury, sztuki i piłki nożnej.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.