"Chciałem być raperem na tej płycie". EMAS w Trójce o nowym albumie
- Ta płyta jest powiedziałbym brudna, trochę zasypana piachem. Trochę pachnie w niej kardamonem i jest to moje, kadzidlane, i gdzieś tam właśnie rapowe - zaznacza w "Zbiórce z Podwórka" EMAS.
EMAS gościem "Zbiórki z Podwórka"/ Foto: materiały prasowe/Piotr Jakubowski / JAKUBINA
Zbyt rozpoznawalny na podziemie i za bardzo osobny na główny nurt. Raper uliczny acz liryczny, klasyczny, ale eksperymentujący. EMAS bez wątpienia jest twórcą spomiędzy, czyli tego miejsca, w którym dzieją się rzeczy najciekawsze.
20 listopada ukaże się jego kolejny album, "Martwe Morze". Na niecały miesiąc przed jego premierą EMAS odwiedził natomiast audycję "Zbiórka z Podwórka". Z Filipem Kalinowskim rozmawiał o nowej płycie, ale też o gościach i gotowaniu, literaturze i lewiźnie, osiedlowych przypadłościach i mentalnym ogrodnictwie.
Polecane audycje
Brud, piach, kardamon i przede wszystkim rap na nowej płycie EMASA
Najnowsze wydawnictwo EMASA to zapis ostatnich kilku lat jego życia i twórczości. Bity na wydawnictwo przygotowali między innymi Bruno, Szczur i Qzyn, a na krążku gościnnie pojawili się Włodi, Ero, Wena i Biak. - Tytuł przede wszystkim wynika z tego, że właściwie jednym z pierwszych numerów, które nagrałem, jest tytułowe "Martwe Morze". Byłem też w Jordanii; zauważyłem, że często identyfikuję swoją muzykę z moimi podróżami, śladami. W tym przypadku stwierdziłem, że fajnie by było znowu wpleść to w tytuł - wyjaśnia raper.
- Poprzedni tytuł mojej płyty, "Tutto Passa", też gdzieś tam wiązał się z Włochami, wydaje mi się, że ta płyta jest w tym klimacie. Natomiast ta płyta jest powiedziałbym brudna, trochę zasypana piachem. Trochę pachnie w niej kardamonem i jest takie moje, kadzidlane, i gdzieś tam właśnie rapowe - kontynuuje gość Trójki. - Może nie do szpiku, ale na pewno rapowe. Na pewno chciałem być raperem na tej płycie. I tak jak mówię w tytułowym numerze "nie wiem co tu się nazywa rapem", tak w swoim przypadku mogę stwierdzić na pewno co się nazywa rapem - dodaje artysta.
Autentyczność przede wszystkim
- Myślę, że raper to jest taka osoba, która po pierwsze pisze swoje teksty sama. Nie uznaję czegoś takiego jak ghostwriting; pisanie przez kogoś, wymyślanie wizerunku to nie jest coś, co mnie interesuje w rapie. Wydaje mi się, że trzeba zjeść odpowiednio dużo chleba żeby takim raperem móc być i powiedzieć o sobie, że jest się raperem. Musi się to wiązać też z autentycznością. U mnie jest trochę tak, że może choruję na to, że wszystko co piszę musi mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości - wskazuje EMAS.
Jednocześnie raper zaznacza, że rap obecnie to zupełnie inny świat niż w przeszłości. - W dzisiejszych czasach jesteśmy chyba mocno rozgałęzieni i rap to już nie tylko rap, ale też mnóstwo innych faktorów i jakichś gałęzi, na których wyrasta też wiele innych gatunków. Wszystko idzie do przodu i nie ma co się obrażać. Natomiast ten core'owy rap, który mnie interesuje - oczywiście ktoś może mieć inne zdanie i się z tym nie kłócę - to jest to, o czym powiedziałem i w czym się zakochałem słuchając pierwszych produkcji w końcówce lat 90. - dodaje raper.
Polecane artykuły
Źródło: Zbiórka z Podwórka
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Autor
Redaktor
Redaktor serwisu internetowego radiowej Trójki. Z Polskim Radiem związany od 2020 roku, pracę w mediach rozpoczynał jako redaktor i reporter w "Dzienniku Bałtyckim" dla Żuław i Mierzei Wiślanej. Na portalu odpowiada za wydawanie strony internetowej oraz przygotowanie artykułów, przede wszystkim o tematyce muzycznej.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.