Gdy fotograf zostaje latarnikiem w Norwegii. Michał Siarek opowiada o swojej wystawie
Michał Siarek spędził w norweskiej wiosce ponad cztery lata, a przez rok był opiekunem latarni. Fotograf opowiedział w Trójce o odkrywaniu północy Norwegii i procesie powstawania swojej wystawy.
Michał Siarek - autor wystawy "Proszę śmiało wchodzić, zostaniecie dobrze przyjęci"/ Foto: Grzegorz Bukalski/Instytut Fotografii
Do 29 listopada w Instytucie Fotografii Fort w Warszawie można obejrzeć wystawę fotografii "Proszę śmiało wchodzić, zostaniecie dobrze przyjęci" Michała Siarka.
O swojej pracy fotograf opowiedział Agnieszce Obszańskiej w audycji "Terra kultura".
Polecane podcasty
Terra Kultura
Kultura
Michał Siarek w audycji "Terra kultura"
Michał Siarek jest fotografem pracującym na styku sztuk wizualnych i badań. W swojej praktyce wykorzystuje mikrohistorie i strategie dokumentalne jako metody stawiania istotnych pytań w miejscach pozornie pozbawionych znaczenia. Jego debiutancki cykl "Alexander", poświęcony wpływowi mitu Aleksandra Wielkiego na politykę współczesnej Macedonii, był nominowany do MACK First Book Award i otrzymał New East Photo Prize.
"Wykopaliska". Zdjęcie Michała Siarka/ Foto: Michał Siarek/Instytut Fotografii
Od 2021 roku pracuje w Północnej Norwegii jako fotograf-rezydent, kolejno na zaproszenie Muzeum Gamvik, Muzeum Rekonstrukcji Finnmarku oraz Muzeum Administracji Wybrzeża.
"Proszę śmiało wchodzić, zostaniecie dobrze przyjęci"
Fotograf spędził w norweskiej wiosce Gamvik łącznie ponad cztery lata, z czego przez rok był opiekunem najdalej wysuniętej na północ lądowej latarni morskiej na świecie.
Lokalne muzeum poprosiło go o wykonanie dokumentacji jej starego mechanizmu - jednego z ostatnich wciąż działających aparatów świetlnych z soczewkami Fresnela. Wynalazek, który w połowie XIX wieku zrewolucjonizował światową żeglugę, obchodził wtedy swoje dwusetne urodziny.
Wystawa "Proszę śmiało wchodzić, zostaniecie dobrze przyjęci" prezentuje fragment gromadzonej przez miesiące dokumentacji: zjawisk świetlnych zachodzących w samej latarni i za sprawą wysyłanego przez nią światła, ale też innych fenomenów związanych ze światłem i jego brakiem w miejscu, do którego przez dwa miesiące w roku nie docierają promienie słońca.
Tytułowe zdanie przywołuje gościnność i ciepło płynące nie tylko ze światła, ale i z obecności drugiego człowieka. Jest fragmentem strofy Goethego, którą ten umieścił pod przedstawieniem swojego domu. W ekstremalnych przez większą część roku warunkach dalekiej północy do przetrwania potrzebne są nie tylko światło, ciepło i schronienie, ale i wspólnota.
"Latarnia to bardzo symboliczny obiekt"
A czy w norweskiej wiosce było "miło przyjęcie"? - Latarnia to bardzo symboliczny obiekt sam w sobie. Natomiast to poczucie tego, że światło stacji mruga mieszkańcom w okna, daje takie poczucie, które odczułem pierwszej zimy, zanim zacząłem z nimi pracować, że ktoś tam jest, że ktoś czuwa, że ktoś pełni wartę. W tym sensie latarnia jest zapraszającym obiektem, który oferuje schronienie przed rozszalałym morzem w okolicy - mówił Michał Siarek w Trójce.
Fotograf opowiedział też w audycji "Terra kultura", jak doszło do tego, że zaczął opiekować się latarnią. - Wszystkie stacje w Norwegii są zautomatyzowane, ale często pojawia się rola jakiegoś opiekuna. Tak naprawdę nie planowałem niczego związanego z latarnią. To wieś była moim punktem zainteresowania, ale ta latarnia gdzieś tam majaczyła za wsią - tłumaczył gość Agnieszki Obszańskiej.
- W pewnym momencie zapytano mnie, czy nie chciałbym zamieszkać w latarni, a nie w domu, w którym mieszkałem do tej pory, gdzie nie ma toalety ani bieżącej wody. Tak się stało, że poza sezonem wprowadziłem się najpierw do latarni, a później zacząłem się nią opiekować - opowiadał Michał Siarek.
Modernizacje norweskich latarni
Projekt powstawał w okresie modernizacji norweskich latarni, która zakończyła epokę aparatów Fresnela i rozbudowanych, wywodzących się z XIX wieku układów optycznych. Technologie zastępowane bardziej wydajnymi systemami stopniowo znikają z miejsc, dla których zostały zaprojektowane.
Michał Siarek nie tworzy jednak nostalgicznego pomnika dawnej inżynierii. Stara się jedynie uchwycić światło w jego niezliczonych formach fizycznej obecności i odtwarza w IFF doświadczenie, którego w jego pierwotnym miejscu nie można już przeżyć.
Polecane artykuły
Źródło: Instytut Fotografii, Terra kultura
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Redaktorka
Redaktorka w portalu internetowym Programu Trzeciego Polskiego Radia, wcześniej związana z redakcją tvn24.pl. Zmieniła politykę na kulturę i dziś najchętniej pisze o literaturze, filmie i teatrze. Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim, ukończyła także studia podyplomowe z filmoznawstwa na Uniwersytecie SWPS.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.