Bohaterka, której Kieślowski nie pokazał. Spektakl "Podwójne życie Weroniki"
Spektakl "Podwójne życie Weroniki" w reżyserii Eweliny Marciniak opowiada o kobiecie, której Krzysztof Kieślowski nie zdążył pokazać. Dojrzała Weronika konfrontuje się ze swoimi marzeniami i rolami.
"Podwójne życie Weroniki" w Teatrze Wybrzeże/ Foto: Natalia Kabanow/Teatr Wybrzeże
Od połowy października w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku obejrzeć można spektakl "Podwójne życie Weroniki" w reżyserii Eweliny Marciniak.
Spektakl opowiada historię bohaterki, której Krzysztof Kieślowski nie zdążył pokazać - dojrzałej Weroniki. Wracając pamięcią do najważniejszych życiowych wyborów, konfrontuje się ona z własnymi marzeniami, rolami i wyobrażeniami o kobiecości, próbując odpowiedzieć na pytanie, kim mogłaby się stać, gdyby jej historia potoczyła się dalej.
Polecane podcasty
Scena Teatralna Trójki
Kultura
"Podwójne życie Weroniki" w Teatrze Wybrzeże
Punktem wyjścia spektaklu jest "Podwójne życie Weroniki" Krzysztofa Kieślowskiego i Krzysztofa Piesiewicza połączone z "Pokojem Vilhelma" Tove Ditlevsen. Filmowa podwójność zyskuje tu nowe znaczenia - spotykają się różne etapy życia bohaterki, niewybrane drogi i alternatywne wersje tej samej biografii.
W metafizycznej opowieści Krzysztofa Kieślowskiego i Krzysztofa Piesiewicza Weronika musi umrzeć, żeby przeżyć mogła Veronique - jej francuska rówieśniczka, która rezygnuje ze śpiewu i podąża za głosem zakochanego serca.
A co gdyby podwójność musiała zmieścić się w jednej pełnej wątpliwości dziewczynie? Gdyby bohaterka nie umarła, ale przez kolejne dekady stawiała czoła konsekwencjom swoich wyborów, próbując łączyć role sceniczne i domowe? Gdyby pragnęła kochać, nie tylko po to by móc o miłości przejmująco śpiewać, i musiała szukać na tę miłość czasu pomiędzy próbami, koncertami, wyjazdami i nauką nowej partii?
"Podwójne życie Weroniki" to spektakl w reżyserii Eweliny Marciniak/ Foto: Natalia Kabanow/Teatr Wybrzeże
Osobista historia Weroniki rozgrywa się na tle Polski czasu transformacji. Rozbudzone nadzieje, fascynacja Zachodem i nowe modele kobiecości otwierają przed nią kolejne możliwości, ale stają się także źródłem rozczarowań i uwikłań. To opowieść o pamięci, tożsamości i wolności. O kobiecie, która próbuje odnaleźć siebie pośród życiowych wyborów i odpowiedzieć na pytanie, czy można stać się sobą, nie przestając być kimś dla innych.
Zdjęcie ze spektaklu "Podwójne życie Weroniki" w reżyserii Eweliny Marciniak/ Foto: Natalia Kabanow/Teatr Wybrzeże
Własny dwugłos
"Głos, który porusza. Który niesie się w wypełnionych salach. Który się zabiera w sprawie lub imieniu. Który się odbiera. Daje komuś. Oddaje w wyborach. Do którego się dochodzi. Głos sprzeciwu. Rozsądku. Serca. Głos w głowie. Ciemniejący. Zmieniający barwę. Głos pierwszy lub drugi. Głos jako część chóru, dostrajający się do wspólnoty. Głos wewnętrzny. Własny. Weronika ma nie tylko głos, ale też odwagę, która sprawia, że marzenie o życiu innym niż znane przechodzi jej przez gardło" - czytamy w tekście Małgorzaty Czerwień na stronie internetowej Teatru Wybrzeże.
"Mam dużo sentymentu i wspomnienie niesamowitości z oglądania tego filmu"
Z reżyserką Eweliną Marciniak rozmawiała Monika Mioduszewska z Teatru Wybrzeże. Na pytanie, o czym dla niej jest film Kieślowskiego, Ewelina Marciniak odpowiedziała, że "historią o trudnym wyborze pomiędzy sztuką a życiem".
- O przeczuciu, że kiedy dokonujemy wyboru, to coś tracimy. Mam dużo sentymentu i wspomnienie takiej niesamowitości z oglądania tego filmu, kiedy byłam mała. Ten film we mnie został, również w sferze wizualnej i muzycznej - przyznała Marciniak.
"Podwójne życie Weroniki". Premiera w Teatrze Wybrzeże/ Foto: Natalia Kabanow/Teatr Wybrzeże
- Zdecydowałam się do niego wrócić z buntu, ponieważ miałam takie poczucie, że przede wszystkim - nie chcę stawać przed takim wyborem. Chciałabym zadać pytanie, co dalej, kiedy te dwie sfery życia trzeba połączyć. I czy nie jest tak, że w tym momencie, kiedy niesiemy ze sobą bagaż pod tytułem życie osobiste, rodzina, czy nie stajemy się w instytucjonalnym teatrze jakimiś intruzami? Czy nie wdzieramy się w jakiś sposób w tę sztukę wyższą? Zwłaszcza jeśli wchodzimy w świat sztuki nie z artystycznymi konotacjami, tylko jesteśmy tam nowi - tłumaczyła reżyserka.
Polecane artykuły
Źródło: Teatr Wybrzeże
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Redaktorka
Redaktorka w portalu internetowym Programu Trzeciego Polskiego Radia, wcześniej związana z redakcją tvn24.pl. Zmieniła politykę na kulturę i dziś najchętniej pisze o literaturze, filmie i teatrze. Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim, ukończyła także studia podyplomowe z filmoznawstwa na Uniwersytecie SWPS.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.