Johnny Depp wróci do "Piratów z Karaibów", by "pożegnać się w lepszym stylu"
Johnny Depp zadeklarował chęć powrotu do "Piratów z Karaibów". I jasno deklaruje: chce "pożegnać się w lepszym stylu". Jerry Bruckenheimer już wcześniej deklarował, że prace nad scenariuszem, trwają.
Johnny Depp jako kapitan Jack Sparrow/ Foto: mat. prasowe
Po latach głośnych procesów sądowych i skandali, Johnny Depp znów może zostać najsłynniejszym piratem w historii kina. Po oskarżeniach byłej żony Amber Heard i burzliwych, obszernie relacjonowanych procesach sądowych, większość wielkich wytwórni odwróciła się od aktora. Teraz, po ośmiu latach nieobecności w dużych produkcjach, powraca. Czy także do roli Jacka Sparrowa najsłynniejszego i najbardziej dochodowego pirata w showbiznesie?
Polecane audycje
Pożegnanie w lepszym stylu
Johnny Depp jest gotowy na powrót do świata "Piratów z Karaibów". Warunek jest jeden: - Wszystko musi pójść dokładnie tak, jak powinno, jeśli chodzi o zakończenie serii "Piratów z Karaibów”. Chcę się po prostu pożegnać w lepszym stylu - zastrzega w wywiadzie dla Entertainment Tonight. Co zarazem jednak oznacza, że jego ewentualny występ w roli Jacka Sparrowa, będzie także już ostatnim.
- Rozmawiamy z Johnnym, pracujemy nad scenariuszem i miejmy nadzieję, że uda nam się to doprowadzić do końca - powiedział w sierpniu słynny producent Jerry Bruckheimer w rozmowie z portalem Deadline podczas konwentu dla fanów produkcji Disneya w kalifornijskim Anaheim. Ze swojej strony Depp bardzo go ceni: - Jutro pójdę pracować z [Jerrym] Bruckheimerem w każdej sprawie. Nieważne jakiej: jeśli to będzie Jerry, ufam mu. Łączy nas głęboka przyjaźń - zadeklarował w cytowanym już wywiadzie dla Entertainment Tonight.
Jerry Bruckenheimer walczy o Deppa
I prawdopodobnie właśnie postawa producenta ostatecznie przekonało aktora do zadeklarowania chęci powrotu. A jeszcze w 2022 r., podczas procesu o zniesławienie przeciwko byłej żonie, Amber Heard (oskarżała go wcześniej o przemoc domową), Johnny Depp powiedział, że nie wróci do współpracy z Disneyem - nawet gdyby studio zaoferowało mu "300 milionów dolarów oraz milion alpak".
Bruckenheimer konsekwentnie pracował nad tym, aby aktor powrócił do współpracy z Disneyem. Już w 2024 roku, kiedy rozważano realizację reboota "Piratów z Karaibów" deklarował, że "gdyby to zależało od niego, Johnny by w nim wystąpił". I wygląda na to, że dopiął swego!
Ebenezer Scrooge i Jack Sparrow
Johnny Depp po raz pierwszy zagrał Jacka Sparrowa w "Klątwie Czarnej Perły" z 2003 roku, a potem powtórzył tę rolę w "Skrzyni umarlaka" (2006), "Na krańcu świata" (2007), "Na nieznanych wodach" (2011) i "Zemście Salazara" (2017). Łącznie zarobiły dla Disneya blisko 4,5 miliarda dolarów. Więc jeśli połkną język, zapłacą "milion alpak" i dogadają się z Deppem, a kolejna część powstanie, zyski na pewno wzrosną.
Natomiast sam aktor powoli wraca z planety "cancel culture". Przez osiem lat hollywoodzkiej banicji pojawiał się w filmach niskobudżetowych, jak "Richard mówi do widzenia" (2018), "Miasto kłamstw" (2018), "Czekając na barbarzyńców" (2019) i "Minamata" (2020). Wyreżyserował też własny film o Modiglianim "Modi - Three Days on the Wing of Madness" (2024). Francuska "Kochanica króla Jeanne du Barry" (2023) była pierwszą dużą produkcją po latach, jednak zrealizowaną poza Ameryką.
Prawdziwym powrotem Deppa będzie "Ebenezer Scrooge. Opowieść wigilijna" w reżyserii Ti Westa. Premiera już 11 listopada. Jeżeli odniesie sukces - a wszystko na to wskazuje - aktorowi nie będzie już potrzebny Jack Sparrow, by znowu znaleźć się na szczycie. W tym kontekście warto przypomnieć jego słowa o występie w kolejnej części "Piratów z Karaibów": "Chcę się po prostu pożegnać w lepszym stylu". Miałby przynajmniej okazję pirackim kapeluszem pomachać widzom na do widzenia.
Polecane artykuły
Źródło: materiały prasowe
Chcesz czytać nas częściej?
Dodaj nas do preferowanych źródeł, aby nasze newsy zawsze wyświetlały Ci się na górze wyników Google.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu. Aby być na bieżąco z informacjami Trójki, obserwuj nas na Facebooku oraz w Wiadomościach Google.