Pomysł na Rzym
- W tym mieście trzeba chyba zrezygnować z jakiegokolwiek klucza zwiedzania, oglądania. Trzeba raczej mieć czas, by się w Rzymie zgubić, pozwolić mu poprowadzić - uważa tłumacz i pisarz Jarosław Mikołajewski.
Fragment okładki książki Jarosława Mikołajewskiego "Dolce vita"
Foto: fot. mat. promocyjne
"Dolce vita" – słodkie życie – ten tytuł filmu Federico Felliniego, tytuł niegdyś tak popularny, że aż wszedł do języka potocznego, pożyczył sobie Jarosław Mikołajewski do zbioru opowiadań.
One zaś znów, jak w "Komedii rzymskiej", jego wcześniejszej książce, zabierają nas w podróż po Rzymie. Tym razem jednak nie wprost, lecz za pomocą dziwacznych, nieraz surrealistycznych historii, opowiadań niekiedy jak z Cortazara, a innym razem wprost z sennego koszmaru, podszytego jednak osobliwym poczuciem humoru.
- Niektóre z nich oparte są na doświadczeniu związanym z pracą, inne zasłyszanych na ulicy historiach albo spotkaniach z ludźmi. Lubię się też zastanawiać nad gwałtownością ludzkiej śmierci i jest we mnie podwójna natura, stąd okrucieństwo w mojej twórczości - przyznaje gość Jerzego Sosnowskiego.
Jarosław Mikołajewski, do niedawna dyrektor Instytutu Polskiego w Rzymie, wyznał, że gdyby przyszło mu pracować nad filmem o Wiecznym Mieście, na reżysera wybrałby Janusza Zaorskiego. - On łączy fascynację piłką nożną i wrażliwość na tradycję filmową, a jednocześnie ubóstwia charakterystyczne dla Rzymu przekazywanie zawodów z pokolenia na pokolenie - powiedział w Trójce. Dziełu towarzyszyłaby muzyka Klausa Nomi.
Jacy są mieszkańcy Rzymu? Ile pozostało w nim wizji miasta Felliniego? Jaki wymiar miało rzymskie "spotkanie" Mikołajewskiego z Kapuścińskim i Kieślowskim? Posłuchaj całej rozmowy!
Audycji "Klub Trójki" można słuchać od poniedziałku do czwartku o 21. Zapraszamy.