Wojciech Waglewski: jestem bezwględny
- Muzyka to największa przygoda, jaka mnie spotkała w życiu i nie chcę, by ktokolwiek mi to zepsuł z powodu spóźnienia, nieprzygotowania czy lenistwa - przyznaje lider Voo Voo.
Voo Voo
Foto: fot. mat. promocyjne
Dla Wojciecha Waglewskiego muzyka to nie jest spotkanie towarzyskie, tu nie ma czasu "na litość i spijanie sobie z dzióbków", gdy coś jest nie tak.
- Pięć minut spóźnienia i nie ma ze mną rozmowy. Jeśli już spotykamy się na scenie, jeśli mamy coś zrobić, to albo z głową w dół, albo ... jest tyle innych fajnych zawodów - wyznał po wydaniu przez Voo Voo "Nowej płyty".
Doświadczenie obecności siły wyższej Waglewski miewa także podczas gry, szczególnie improwizowanej.
- Improwizacja to jedyna forma, która pozwala na poszukiwanie dźwięku. To dzieje się w określonej grupie ludzi, w określonym czasie i miejscu, i nawet najlepsza płyta koncertowa ma niewiele wspólnego z koncertem - podkreślił w rozmowie z Piotrem Stelmachem.
Z radością podkreślił, że pracując z Voo Voo wciąż miewa takie "boskie" momenty.
Co dla Waglewskiego oznacza określenie "zły koncert" i dlaczego Maria Peszek nazwała go brutalem? Wysłuchaj całej rozmowy!