Zawsze mają rację? Graficiarze pod ścianą
Trudno wszystkie działania ulicy zauważyć. To czasem odkrywanie małych ściennych skarbów. Ale częściej niestety te "dzieła" nie są warte tego, by je dobrą sztuką nazywać.
Szablon na warszawskiej ścianie
Foto: facebook/profil Fundacji Sztuki Zewnetrznej
- Graffiti stało się modne, ale jest też fetyszyzowane: przez sam fakt, że coś zostało zrobione na ulicy, zyskuje wartość. Zadaliśmy sobie pytanie, co się stanie, czy ta sztuka się obroni bez ulicy? - mówi w Trójce Marcin Rutkiewicz, współautor albumu "Polski Street Art cz. 2 / Między anarchią a galerią".
Twórczość publiczna wciąż się przeobraża i poszerza się jej pole oddziaływania. Zjawisko w ciągu ostatnich dwóch lat przeszło w Polsce gwałtowny proces dojrzewania. Książka rzuca nowe światło na granice sztuki ulicy, przybliża techniki twórcze, ich genezę, napotykane postawy artystyczne, wewnętrzne linie podziałów. Na tym tle zaprezentowane zostały sylwetki i prace kilkudziesięciu naszych artystów.
"Między anarchią a galerią" zawiera blisko tysiąc, w większości nie publikowanych, zdjęć i kilkanaście autorskich tekstów; wyczerpująco opisuje ten najbardziej wpływowy nurt sztuki przełomu tysiącleci.
usc