Bój o Kraków. Razem wyprzedza Lewicę. "Owca walczy z patologią"
Adrian Zandberg wskazał w "Bez Uników", że Aleksandra Owca ma szansę na wejście do II tury wyborów w Krakowie, choć faworytami pozostają Gibała i Piątkowska. - Walczymy - przekonywał.
Adrian Zandberg w studiu radiowej Trójki
Foto: Polskie Radio
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Jak wynika z sondaży, pierwszą turę wyborów na prezydenta Krakowa wygrałby Łukasz Gibała
- Dwa tygodnie później miałby się on zmierzyć w "dogrywce" z Moniką Piątkowską
- Według Adriana Zandberga to Owca realnie walczy o mieszkańców i przedstawia konkretne rozwiązania, chociażby w kwestii mieszkań
OGLĄDAJ. Adrian Zandberg gościem Renaty Grochal
27 września odbędą się wybory prezydenta w Krakowie. Z najnowszego sondażu wynika, że kandydatka Partii Razem Aleksandra Owca (9,75 proc.) wyprzedza Darię Gosek-Popiołek z Nowej Lewicy (5,64 proc.). Liderem pozostaje Łukasz Gibała z poparciem 39,17 proc. i wszystko wskazuje na to, że w drugiej turze powalczy z popieraną przez KO i PSL Moniką Piątkowską, na którą swój głos chce oddać 23,74 proc. mieszkańców.
Według przewodniczącego Partii Razem Adriana Zandberga rosnące poparcie wobec Aleksandry Owcy wynika z "kampanii o konkretach", jaką ta prowadzi, skupionej wokół mieszkalnictwa i rynku pracy. - Wejście sztucznej inteligencji z jednej strony, a z drugiej strony przenoszenie miejsc pracy do Indii, poza Europę, powoduje, że te stabilne, dobre miejsca pracy znikają - zwrócił uwagę.
Plan na mieszkania. "Uczciwe umowy" i publiczny operator
Polityk krytycznie odniósł się również do rozwiązań związanych z mieszkalnictwem. Jak tłumaczył, obecnie pomiędzy najemcą a właścicielem mieszkania do wynajęcia jest pośrednik "kasujący kilka tysięcy złotych". - Miasto może go zastąpić, obniżając ludziom koszty życia i zapewniając bezpośrednie pośrednictwo i uczciwe, jednolite umowy, które chronią i uczciwych wynajmujących, i uczciwych najemców - zaznaczył, wskazując na konieczność wprowadzenia publicznego operatora centrum najmu.
- W 80-ciu procentach przypadków jest pośrednik, który kasuje grube pieniądze, a często też jest nieuczciwy, bo wszyscy znamy te historie o tym, że ludziom są wciskane mieszkania, które są z grzybem, które są z karaluchami, potem podpisują umowy, nie mogą się z tych umów później wykaraskać, bo są one tak zapisane, żeby nie dało się z nich wyjść - wyjaśnił.
Razem walczy z rządem o mieszkańców? "Pozbawienie kontroli"
Renata Grochal zwróciła jednak uwagę na problem z najmem krótkoterminowym. W Krakowie to jedna z tych kwestii, na którą mieszkańscy skarżą się najbardziej. - To z jednej strony pcha w górę ceny, a z drugiej strony obniża jakość życia - oburzył się Adrian Zandberg i wskazał, że Owca, która jest radną od wielu lat, nieustannie "walczy z tą patologią". - Ale my tu potrzebujemy twardych zmian ustawowych, które ciągle jeszcze nie zostały przez parlament przyjęte, bo opór ze strony różnych grup lobbingowych jest bardzo silny - wyjaśnił.
Zandberg opowiedział się za oddaniem decyzyjności w tej sprawie spółdzielniom mieszkaniowym. - To nie jest maksimum, to jest racjonalne rozwiązanie - ocenił. - Jeżeli na naszej klatce nagle ktoś zorganizuje w mieszkaniu naprzeciwko hotel, który działa 24 godziny, 7 dni w tygodniu i trwają tam ciągle imprezy organizowane przez angielskich turystów, to przecież nie jest to normalne - przyznał.
Jak tłumaczył, Razem zaproponowało odpowiednie poprawki do procedowanej w Sejmie ustawy. Zgodnie z nimi sąsiedzi musieliby wyrazić zgodę na funkcjonowanie najmu krótkoterminowego w budynku. - Niestety widzę, że zwłaszcza jeżeli chodzi o sytuację w spółdzielniach, rząd próbuje przepchnąć takie rozwiązanie, które praktycznie wszystkich mieszkańców realnie pozbawi kontroli nad tym, czy najem krótkoterminowy u nich w bloku jest, czy go nie ma - powiedział.
Zandberg drwi z Konfederacji. "Mnie to zadziwia"
Parlamentarzysta zareagował również na wykluczenie kandydatury reprezentanta Konfederacji spowodowane błędami na liście poparcia. - Mnie to zadziwia. Są okręgi wyborcze w Polsce, w których nie ma dużych ośrodków miejskich i tam faktycznie zebranie kilku tysięcy podpisów może być trudne, bo nie ma rynków i miejsc, gdzie ludzie się zbierają, nie ma gdzie ludzi przekonywać do tego, że złożyli swój podpis - wskazał, przypominając jednocześnie, że Kraków jest drugim największym mieście w Polsce. Niepowodzenie Konfederacji musi świadczyć o tym - jak podkreślił - że "ktoś w tym mieście w ogóle nie ma poparcia politycznego i ludzie nie chcą tej partii, albo o tym, że ktoś jest bardzo nieudolny".
- Kolejna narada ambasadorów UE ws. przedłużenia sankcji na Rosję
- Jak Polacy oceniają pracę Donalda Tuska? Wyniki nowego sondażu
- Gdzie ukryć się podczas ataku? Wiceminister wskazuje bezpieczne miejsca
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Dominika Główka