Berek ucina spekulacje. "W żadnej sprawie kontaktu z premierem nie będzie"
Maciej Berek zadeklarował w "Bez Uników", że od momentu ogłoszenia jego nominacji na sędziego TK nie ma kontaktu z premierem i nie będzie go miał. - Zapewniam - podkreślił.
Sędzia TK Maciej Berek
Foto: YT/Trójka
OGLĄDAJ. Maciej Berek gościem Renaty Grochal
"Zawsze czułem się bardziej urzędnikiem"
Sejm wybrał Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Wcześniej pełnił on funkcję ministra ds. wdrażania polityki rządu. - Jestem od 4 września sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Natomiast jeżeli chodzi o wcześniejszą moją ścieżkę, byłem członkiem Rady Ministrów. Premier zaprosił mnie do pracy w rządzie (...) i trudno mówić, że ktoś, kto jest w składzie Rady Ministrów, nie pełni funkcji politycznej. To by było absurdalne, gdybym temu zaprzeczał. Ale te trzy lata pracy w rządzie kładę na tle wcześniejszych 25 lat, mniej więcej, mojej pracy czysto urzędniczej. Do stanowiska członka Rady Ministrów doszedłem właśnie taką ścieżką (...) przechodzenia przez kolejne stanowiska urzędnicze. Nie zaprzeczę temu, że pełniłem funkcję czysto polityczną, natomiast jeśli mnie pani pyta, jak się czułem przez ten czas, to ja się zawsze czułem bardziej urzędnikiem niż kimkolwiek innym. Taki mam background - powiedział Maciej Berek.
Sędzia zapewnił, że jeśli będzie orzekał w TK, w żadnej ze spraw nie będzie konsultował się z Donaldem Tuskiem. - Nawzajem znamy swoje zasady. I możecie mi państwo wierzyć albo nie, ale od momentu, kiedy premier ogłosił, że klub parlamentarny zgłosi moją kandydaturę na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, nie mam z premierem żadnego kontaktu. I zapewniam państwa, że w żadnej sprawie - a już z pewnością dotyczącej tego, co będzie być może w przyszłości przedmiotem rozstrzygania przez Trybunał, żadnego kontaktu nie będzie - podkreślił Berek.
"Usłyszałem: jest pan zupełnie innym człowiekiem..."
Maciej Berek został zapytany przez Renatę Grochal o to, jak czuje się, kiedy jego przejście do TK zestawia się z powołaniem do tej instytucji prof. Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza. - Z jednym z klubów parlamentarnych miałem spotkanie, na którym opowiadałem o swoim doświadczeniu zawodowym, o tym, co robiłem, czym się zajmowałem. I po spotkaniu podeszła do mnie jedna z osób z tego klubu i powiedziała mi tak: "Ja pana publicznie porównywałem do sędziego Piotrowicza i sędzi Pawłowicz, i chciałem pana za to przeprosić, bo pana nie znałem. I rozumiem, że jest pan zupełnie innym człowiekiem, z zupełnie innym przygotowaniem do tego i zupełnie innym podejściem do funkcjonowania państwa". I proszę pozwolić, że tę odpowiedź w taki sposób zostawię - powiedział.
"Nie ulegnę pokusie, żeby wyznaczyć konkretny termin"
Maciej Berek nadal nie został zaprzysiężony przez prezydenta. Sędzia TK skierował w poniedziałek do Karola Nawrockiego list, w którym zaapelował o wskazanie terminu i miejsca złożenia ślubowania. - Wypada mi wobec prezydenta poczekać na interwał, który pewnie będzie liczony w nastu dniach. Nie ulegnę pokusie, żeby wyznaczyć konkretny termin, żeby wszyscy mogli patrzeć i odliczać, i odcinać na centymetrze te dni i się zastanawiać, co zrobię następnego dnia. To nie będzie bardzo długi czas, ale też nie będzie on jakiś nieelegancko krótki, w którym chciałbym liczyć na to, że ze strony Kancelarii Prezydenta jakiś kontakt nastąpi. Bo jak na razie żadnego kontaktu w żadnym trybie nie było - stwierdził.
"Prezydent nie ma takich kompetencji"
Maciej Berek przyznał, że nie ma poczucia, iż powinien udowodnić prezydentowi swoje doświadczenie. Chodzi oczywiście o czas wykonywania zawodu radcy prawnego. - Ścieżka wydawałaby się niezwykle kusząca, dlatego że mogłaby tę dyskusję wokół mnie zakończyć, bo przecież ta dyskusja nie jest dla mnie też komfortowa. Ale jest jedna okoliczność niezwykle istotna, w której mój interes, moje spojrzenie na to, co ja bym chciał, co by było dla mnie dobre, musi ustąpić. Nie istnieje procedura, w której prezydent mógłby w tej sprawie badać prawidłowość rozstrzygnięcia Sejmu. To Sejm dokonał tego rozstrzygnięcia, to Sejm dokonał tej oceny. Gdybym ja w tej chwili wszedł w to, do czego zaprasza mnie prezydent czy Kancelaria Prezydenta, to współuczestniczyłbym w czymś, na czym niewątpliwie prezydentowi ustrojowo zależy, czyli na wyszukiwaniu kompetencji, których prawo mu nie przyznaje. Prezydent nie ma takich kompetencji - podkreślił na antenie radiowej Trójki.
Maciej Berek zastąpił w TK Justyna Piskorskiego, którego kadencja zakończyła się 18 września. W tym roku Sejm wybrał ośmioro nowych sędziów. Stanowią oni większość w Trybunale.
- Maciej Berek zwrócił się do prezydenta. "Proszę o wskazanie miejsca i czasu"
- "Wielu polityków traktuje TK jako swoisty łup". Rosati apeluje o mądre rozwiązania
- "Ręce przyłożyli politycy jednej i drugiej opcji". Politolog o kryzysie w TK
Źródło: Trójka
Prowadząca: Renata Grochal
Opracowanie: Paweł Michalak