"Jesteśmy bardzo czuli na emocje". Piotr Rogucki o płycie "TRANSMUTACJE"

Piotr Rogucki był gościem audycji "Nowe w Piątek". Artysta, który w 2026 roku świętuje 30-lecie obecności na scenie, opowiedział o nadchodzącym albumie koncertowym "TRANSMUTACJE". Wydawnictwo przyniesie nowe interpretacje utworów z różnych etapów jego kariery i - jak podkreśla sam Rogucki - jest próbą przekształcenia dotychczasowej twórczości oraz odnalezienia nowego brzmienia.

"Jesteśmy bardzo czuli na emocje". Piotr Rogucki o płycie "TRANSMUTACJE"

Piotr Rogucki w Trójce.

Foto: PIOTR DZIURMAN/REPORTER

Piotr Rogucki w 2026 roku świętuje 30-lecie pracy artystycznej. Jubileusz stał się dla muzyka okazją nie tylko do spojrzenia wstecz, ale również do nadania swojej dotychczasowej twórczości zupełnie nowego kształtu. Wraz z kolektywem Normalni Ludzie przygotował koncertowy album "TRANSMUTACJE", na którym reinterpretuje utwory z różnych etapów swojej kariery. O wydawnictwie i dalszych planach zespołu opowiedział w audycji "Nowe w Piątek".

O albumie "TRANSMUTACJE"

Materiał składający się na "TRANSMUTACJE" został zarejestrowany podczas ubiegłorocznych koncertów. Dla Roguckiego nie jest to jednak zwykłe podsumowanie dotychczasowej kariery. Wraz z Normalnymi Ludźmi artysta przekształcił znane kompozycje, próbując stworzyć dla nich nowe brzmienie i własny muzyczny świat.

- To jest album zarejestrowany na koncertach w zeszłym roku, który przedstawia nowe oblicze tej kapeli, która się nazywa zupełnie odkrywczo Normalni Ludzie. Jesteśmy konglomeratem z zespołem ludzi, którzy podjęli próbę przetransformowania i stworzenia swojego brzmienia, nie chcę używać słów typu gatunek czy coś, ale swojego własnego świata. I takiego, który dla mnie zawsze był ważny, a którego mimo wielokrotnych doświadczeń nie umiałem skonstruować. A teraz, po 30 latach pracy na scenie, w końcu wszystko się składa, że tak będzie – mówi twórca.

Na "TRANSMUTACJE" trafiły kompozycje reprezentujące różne etapy muzycznej drogi Roguckiego - od Comy i jego solowej działalności po projekt Karaś/Rogucki. Kluczem do ich wyboru nie była jednak popularność. Artysta i pozostali muzycy szukali utworów, które po przekształceniu będą w stanie wprowadzić słuchacza w określony nastrój - łączący refleksję, smutek i trans.

- No więc o wyborach dotyczących utworów, które się znajdują na tej płycie, decydował ich potencjał stworzenia refleksji, czyli stworzenia w słuchaczu takiego stanu refleksyjnego. Odrobiny smutku i odrobiny transu. I próbowaliśmy różne utwory, część została też odrzucona. Powiem, na czym to polega – gramy kawałki, które ja wykonywałem w różnych zespołach: Karaś/Rogucki, Coma, Rogucki Solo, i myśmy te utwory zmienili. Przetransformowali, przemienili - mówi muzyk.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"Ja nie słucham live albumów"

Co ciekawe, sam Rogucki przyznaje, że nie należy do miłośników albumów koncertowych. W przypadku "TRANSMUTACJI" właśnie taka forma okazała się jednak najlepszym sposobem na uchwycenie charakteru nowego projektu. Zdaniem muzyka scena pozwala stworzyć pomiędzy wykonawcami i publicznością rodzaj emocjonalnej więzi, której nie da się w pełni odtworzyć w studiu.

- Ja nie słucham live albumów. No ale mam świadomość, że muzyka, którą ja tworzę i wykonuję, bez względu na to, w jakiej konfiguracji, to jest pretekst do tego, żeby stanąć na scenie i wystąpić. I ja nigdy nie zaśpiewam w studiu tak, jak śpiewam na koncertach, i nigdy nie powstanie taki klimat łączący muzyków, nawet nagrywając na setkę w studiu, bo my jesteśmy bardzo czuli na emocje, które są wspólne razem ze słuchaczami w sali koncertowej. I po prostu jestem zaskoczony, że tutaj pojawia się coś ciekawego - mówi muzyk.

"TRANSMUTACJE" to tylko część planów Normalnych Ludzi. Rogucki zdradził, że zespół kończy już pracę nad pierwszym albumem studyjnym, którego premierę planuje na przyszły rok. Projekt ma wykraczać poza tradycyjnie rozumianą muzykę - do płyty ma zostać dołączony dramat, a przyszłe koncerty mają łączyć różne dziedziny sztuki i wykorzystywać doświadczenia zdobywane przez Roguckiego przez trzy dekady działalności artystycznej.

- To jest nasza próba, naszego zespołu, przekształcania muzyki i szukania naszego brzmienia. Ale my już kończymy płytę studyjną, która pojawi się w przyszłym roku, do której zostanie dołączony dramat. (...) Będziemy chcieli dokonywać rzeczy, o których zawsze marzyłem – czyli tworzyć tak zwaną sztukę interdyscyplinarną, i tak będą wyglądały nasze koncerty – łączącą te wszystkie elementy, z którymi zapoznałem się w ciągu 30 lat - mówi wokalista.

Mateusz Wysokiński