"Ludzie mi mówią, że to muzyka filmowa". Kacper Krupa o płycie "Sekwa".

Kacper Krupa był gościem Anny Lalki w audycji "Bażancie Serce". Muzyk opowiedział o swoim albumie "Sekwa", zdradzając, czym chciał odróżnić go od swojej pierwszej płyty. Mówił również o inspiracjach towarzyszących mu podczas tworzenia muzyki oraz wyjaśnił, skąd wziął się tytuł wydawnictwa.

"Ludzie mi mówią, że to muzyka filmowa". Kacper Krupa o płycie "Sekwa".

Kacper Krupa gościem Trójki.

Foto: Andrzej Grygiel/East News

Kacper Krupa to saksofonista, improwizator i kompozytor związany ze sceną jazzową. Artysta był gościem Anny Lalki w audycji "Bażancie Serce", gdzie opowiedział o inspiracjach stojących za jego solowym albumem "Sekwa".

"Ludzie mówią, że to jest taka filmowa muzyka"

Muzyka z "Sekwy" wielu słuchaczom przywodzi na myśl filmowe pejzaże. Krupa przyznaje, że spotkał się nawet z porównaniami do "Władcy Pierścieni", choć podczas komponowania nie myślał o konkretnych obrazach.

- Wiesz co, dużo ludzi to mówi w ogóle, że tam słuchają na przykład tego utworu „Sekwa z wariacjami”, tam jest taki moment, gdzie wiele, wiele, wiele saksofonów jest nagranych, które grają tam różne głosy. I tam w ogóle wujas mi mówił: „Stary, to jest Władca Pierścieni”, w ogóle, nie? Ktoś tam mi mówił w ogóle to samo, nie? I tam w ogóle Rohan, w ogóle otwarte pola, nie? Przestrzeń... No, rzeczywiście, to się tak trochę kojarzy, ale w ogóle nie miałem takiego zamysłu, tworząc tę płytę. W ogóle nie myślałem kategorią obrazu, żadnego. A cały czas mi ludzie mówią, że w ogóle to jest taka filmowa muzyka – mówi artysta.

Takie podejście odróżnia "Sekwę" od wcześniejszego albumu "First Snow". Przy tamtej płycie Krupa świadomie przekładał na muzykę swoje doświadczenia związane z górami i wspomnienia z dzieciństwa. Tym razem chciał odejść od programowego charakteru kompozycji i stworzyć materiał, który nie opowiada jednej konkretnej historii.

- Bo przy pierwszej płycie "First Snow" miałem taki zamysł, żeby gdzieś tam wizualizować to, co sam już zobaczyłem w górach, w dzieciństwie, chodząc właśnie po Gorcach, po Turbaczu, i zjeżdżając na snowboardzie, i doświadczając tego absolutu, nieskażonego śniegu żadnym butem, i tej ciszy, której się doświadcza, jak jest się w takim otoczeniu. Przy tej płycie chciałem troszkę wyjść z tej programowości, zrobić taką płytę, która nie będzie o niczym opowiadać. Jest tu jakieś nawiązanie do deskorolki, bo nazywa się "Sekwa", czyli taka sekwencja trików na deskorolce, ale nie był to mój cel, żeby ta płyta o tym opowiadała – mówi muzyk.

Posłuchaj audycji w Trójce:

"Sekwa jest idealnym tytułem"

Choć Krupa nie chciał przypisywać albumowi jednej konkretnej historii, sam tytuł ma wyraźne źródło. "Sekwa" łączy muzyczne sekwencje, które przewijały się podczas pracy nad materiałem, z drugą pasją artysty - jazdą na deskorolce.

- Chciałem nazwać płytę i stwierdziłem, że tam jest... w roboczych tytułach dużo było właśnie o sekwencjach. Gdzieś mi się tam "sequence, sequence" powtarzało, jakieś arpeggia, "sequence" właśnie. I stwierdziłem, że ta sekwencja jest gdzieś tutaj motywem przewodnim w tej płycie. Że ta muzyka jest zbudowana na sekwencjach. A jako że właśnie w czasie tworzenia tej płyty dużo czasu spędzałem na skateparku, jeździłem na deskorolce, no to stwierdziłem, że „Sekwa” jest tutaj idealnym tytułem - mówi Krupa.

Ważnym elementem sposobu pracy Krupy pozostaje improwizacja. Jak tłumaczy muzyk, punktem wyjścia może być pojedyncze brzmienie, sample czy dźwięk uzyskany na syntezatorze. Najważniejszy jest dla niego pierwszy impuls, określany jako "scratch", z którego później rozwija się kompozycja.

- To nie jest pytanie, na które mogę w łatwy sposób i jednoznacznie odpowiedzieć. Ale jest kilka dróg, którymi podążam, tworząc muzykę. Zawsze właśnie dla mnie najciekawszy jest ten pierwszy moment, to „scratch” tak zwany, z którego się potem tworzy wszystko. I często to jest jakieś brzmienie, które mnie inspiruje. Znajdę jakiś sample, coś wykręcę na syntezatorach, i gdzieś tam to się zaczyna. Ale też często jest tak, że po prostu improwizuję. Siadam i improwizuję, czy właśnie na syntezatorach, czy na saksofonach, czy na flecie, i z tego gdzieś tam buduje się jakaś opowieść. Z tego na pewno mam dużo materiału, z którego mogę korzystać później. Czasem zostają w ogóle te improwizacje w całości, tak jak mam utwory na tej płycie... takie jak "Unfold" czy dostępny na winylu "Season Change". No to rzeczywiście tam słychać, że to jest improwizacja od początku do końca. Ale też takim utworem jest „Sekwa z wariacjami”, czyli ten ambientowo-noise’owy długi utwór. On był praktycznie tak zagrany longiem, zaimprowizowany na syntezatorze modularnym, i w zasadzie w prawie niezmienionej formie już został na płycie- mówi gość audycji.

Mateusz Wysokiński