MKOl pisze ws. szefa PKOl. "Musimy zareagować"

Michał Połuboczek mówił w "Pulsie Trójki", że sprawę z MKOl należy załatwić jak najszybciej, aby nie ucierpieli polscy sportowcy. Jacek Karnowski tłumaczył, że sprawa ma głębsze dno. 

MKOl pisze ws. szefa PKOl. "Musimy zareagować"

Jacek Karnowski i Michał Połuboczek w "Pulsie Trójki"

Foto: PR3

Jacek Karnowski oraz Michał Połuboczek gośćmi Rocha Kowalskiego (Puls Trójki)
+
Dodaj do playlisty
+

OGLĄDAJ.  Jacek Karnowski (KO) oraz Michał Połuboczek (Konfederacja) gośćmi Rocha Kowalskiego

Międzynarodowy Komitet Olimpijski przestrzega, że jeśli Radosław Piesiewicz będzie pozostawać na stanowisku, to członkostwo PKOl zostanie zawieszone a wraz z tym udział polskich sportowców w zawodach. Najlepszym rozwiązaniem, według MKOl, byłoby podanie się do dymisji obecnego prezesa.

MKOl interweniuje, trzeba zareagować

Radosław Piesiewicz został zatrzymany 27 sierpnia i decyzją sądu aresztowany na trzy miesiące. Usłyszał zarzuty związane z aferą Zondacrypto, płatnej protekcji oraz faworyzowania wierzycieli, za co grozi w sumie osiem lat więzienia. Mandat urzędującego prezesa PKOl wygasa formalnie w kwietniu 2027 roku.


Jacek Karnowski oraz Michał Połuboczek gośćmi Rocha Kowalskiego (Puls Trójki)
15:58
+
Dodaj do playlisty
+

 

Michał Połuboczek ocenił, że trzeba się zastanowić nad dymisją szefa PKOl, jeśli płyną już takie głosy. - Członkostwo w międzynarodowej organizacji daje nam możliwość startu na olimpiadach. To nie może być z uszczerbkiem dla sportowców - podkreślił. Jego zdaniem sprawa Piesiewicza będzie się długo ciągnąć i nie za wszystko zostanie on ukarany. - To nie wpływa na to, że w tej chwili jako naród, jako Polska musimy zareagować - dodał. 

Gdzie honor Piesiewicza?

Jacek Karnowski zgodził się, że na w tej sprawie nie powinni tracić sportowcy, zwłaszcza młodzi. Ocenił jednak, że jego przedmówca trywializuje sytuację. Podkreślił, że po pierwsze na czele polskiego sportu nie powinien stać człowiek blisko związany z polityką - PiS-emi Jackiem Sasinem. - Po drugie osoba, która bardziej dbała o własny interes, z tego co mówią zarzuty, niż o interes polskich sportowców - dodał.

Zwrócił uwagę, że Piesiewicz nie wycofał się ze współpracy z platformą od kryptowalut nawet wówczas, gdy było wiadomo, że afera się rozdmucha. - Dziwię się, że pan Piesiewicz nie ma tyle honoru, żeby sam zrezygnować - dodał. Przypomniał, że szef PKOl nie miał problemów z honorem, gdy przyjmował drogi zegarek albo wycofywał środki dla siebie. - Nie miał takiego honoru, żeby starać się o pieniądze dla polskich sportowców z tych kryptowalut - dodał. Jego zdaniem Piesiewicz skompromitował też środowisko PiS, które go popierało. 

Czytaj także: 

Źródło: Trójka
Prowadzący: Roch Kowalski
Opracowanie: Filip Ciszewski