Irlandzki folk w nowym wydaniu. Madra Salach w "Bażancim Sercu"

- Cały czas czekamy na te festiwalowe koncerty, na które nikt nie przyjdzie - i jak dotąd się nie wydarzyły. To ekscytujące - przyznają w audycji "Bażancie Serce" członkowie irlandzkiego zespołu Madra Salach. Muzycy rozmawiali z Anią Lalką przy okazji występu na tegorocznym OFF Festivalu.

Irlandzki folk w nowym wydaniu. Madra Salach w "Bażancim Sercu"

Paul Banks, Jack Martin, Jack Lawlor i Ania Lalka

Foto: Ania Lalka

Jesteśmy naprawdę podekscytowani. To pierwszy raz w historii, kiedy zagraliśmy w Polsce, i przyszło naprawdę dużo osób - stwierdzili po koncercie członkowie Madra Salah. W skład sekstetu wchodzą Maxime Arnold, Paul Banks, Adam Cullen, Dara Duffy, Jack Lawlor i Jack Martin. Wspólnie unowocześniają irlandzki folk; posługują się przy tym syntezatorami, przesterami, a w tym wszystkim działają pod wpływem My Bloody Valentine, Just Mustard czy Boards of Canada. Inspiracją był też dla nich John Francis Flynn. Ich teksty, jak przyznali w "Bażancim Sercu", często powstają też z opowieści zasłyszanych od bliskich.

Z Anią Lalką po swoim występie na OFF Festivalu rozmawiali Paul Banks, Jack Martin i Jack Lawlor. Artyści opowiedzieli między innymi o swoich początkach, roli muzyki, tożsamości, przenoszeniu energii ze sceny do studia nagraniowego czy podobieństwach między osobami z Polski i Irlandii.

Posłuchaj audycji Trójki

Od barów na światowe sceny

O Madra Salach zrobiło się głośno jeszcze przed premierą debiutanckiej EP-ki "It's a Hell of an Age" (2026). Doceniła ich między innymi Kim Deal z Pixies i zaprosiła do roli supportu przed swoim koncertem. Podbój światowych scen w ich wykonaniu rozpoczął się natomiast od niedzielnych występów w barach i pubach. 

- Kiedy zaczęliśmy wspólnie pisać piosenki, stopniowo kształtowało się nasze brzmienie. Od początku zeszłego lata mówiliśmy "tak" kolejnym koncertom i graliśmy ich coraz więcej. Na szczęście ludzie wciąż przychodzili. W pewnym momencie trochę wymknęło się to spod kontroli. Ale w bardzo ekscytujący sposób i jesteśmy za to ogromnie wdzięczni. Czasami tęsknimy za pubem i tą prostotą - za siadaniem i graniem wszystkich irlandzkich piosenek, które kochamy. Ale myślę, że zawsze możemy do tego wrócić - wspominają członkowie Madra Salach.

Jack, Paul i Jack dodają, że najprzyjemniejszą częścią grania w tym zespole są według nich występy na żywo - Dużym wyzwaniem jest dla nas przeniesienie tej energii na nagrania, ale mamy nadzieję, że już niedługo będziemy w stanie to zrobić.

Zielona fala i rola muzyki w polityce

Występ Madra Salach był częścią zielonej fali, która pojawiła się w line-upie tegorocznego OFF Festivalu. W jej skład weszli też Sega Bodega, The Mary Wallopers, Chalk, i M(h)aol. Rok temu, przypomnijmy, w Dolinie Trzech Stawów pojawili się też członkowie irlandzkiego rapowego trio Kneecap.

Reprezentantów tej zielonej fali wyróżniają prezentowane w twórczości opowieści o ich kraju oraz kulturze. Rozmówcy Ani Lalki przyznają, że muzyka również w ich wykonaniu jest istotna przy zmianach i polityce, jednak nie chcą przeceniać swojej roli. - Prawdziwa walka należy do odważnych ludzi: aktywistów, którzy ryzykują życie czy reputację. Jako muzycy mamy pod tym względem łatwiej. Mimo to jesteśmy dumni z tego, jaką rolę możemy w tym odgrywać.

Spotkanie z Madra Salach było też okazją do sprawdzenia, co szykuje formacja na najbliższe miesiące. - Na razie skupiamy się na koncertach. Cały czas piszemy i wymyślamy nowe rzeczy, ale w tej chwili koncentrujemy się przede wszystkim na graniu na żywo - zaznaczają muzycy.

Kamil Kucharski